Polityka władz miasta Lublińca wobec lokalnych, małych przedsiębiorców.

Drogi “lokalsie”, kochany krajanie, miła Pani sąsiadko, drogi ojcu kolegi ze szkoły, ziomku, kumplu i kumpelko z miasta, gdzie niemal wszyscy się znają. Zanim przeczytasz ten artykuł, rozejrzyj się proszę oczyma wyobraźni po Lublińcu, po jego obecnych i byłych miejscach handlowych. Przejdź się w myślach po centrum miasta, zatrzymaj na chwilę a później zastanów i zadaj sobie pytanie: jaka jest kondycja lokalnego handlu w naszym mieście? Co miasto robi i robiło dla niego, jak go wspiera, pomaga, chroni? Czy w ogóle robi coś w tym kierunku?
Pozwólcie Państwo, że przedstawię tu własne obserwacje na ten temat z przestrzeni ostatnich, kilkunastu już lat i moją własną odpowiedź na postawione pytania.

Aby przekonać się jaka jest kondycja lokalnego handlu, wystarczy przejść się ulicą Mickiewicza, kiedyś jedną z najatrakcyjniejszych lokalizacji w mieście. Co lokal, to jakiś punkt handlowy, od sklepów odzieżowych, spożywczych, drogerie po nieistniejącą już od paru dobrych lat aptekę. To samo zjawisko,  można zaobserwować na ulicach wokół rynku i ogólnie rzecz ujmując centrum miasta. Ulice tętniące życiem i lokalnym handlem, zamarły. Widzisz obecnie przykurzone okna z karteczką “do wynajęcia”, widzisz obdrapane i walące się kamienice, których właściciele nie mają pieniędzy na remonty, bo lokale stoją puste i to już od lat? Zastanówmy się teraz, jakie były i są przyczyny tego stanu rzeczy. Jak władze miasta Lubliniec wspierały lokalnych przedsiębiorców (czy w ogóle) i jak do tego doszło?

Grzech numer jeden, supermarkety w centrum miasta.
O ile ekspansja zagranicznych sieci handlowych i ogólnie kolonializm gospodarczy naszych zachodnich sąsiadów, został usankcjonowany przez władze państwowe, to WŁADZE LOKALNE miały i mają narzędzia, aby destrukcyjną rolę zagranicznych sieci handlowych złagodzić. Pytaniem jest, czy z tych możliwości skorzystały, czy obecny stan ulic i centrum przewidziały i to mimo ostrzeżeń czy protestów ze strony lokalnych przedsiębiorców? Odpowiedź jest jedna, krótka i bardzo smutna -nie.
Zanim ktoś zacznie łapać się za głowę i myśleć, “co za głupoty ten synek pisze, gdzie zagraniczne supermarkety są “szkodliwe” PROSZĘ PRZECZYTAĆ

TUTAJ

TUTAJ 

TUTAJ

Kolejnym pytaniem jest, co miasto mogło zrobić?
Ano wystarczyło zmusić zagranicznych inwestorów, do budowy swoich punktów na obrzeżach miasta i nie dopuścić do sytuacji, w której 100m od rynku naszego kochanego Lublińca, buduje się np. Lidl, który handluje wszystkim. Od rowerów, plastików, artykułów ogrodniczych po ozdoby choinkowe i zabawki. Jak? Odpowiedź jest bardzo złożona, procedury skomplikowane, ale podstawa jest jedna – wystarczyło chcieć. Dowód, że się da? Proszę bardzo:
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/846086,sierakowice-gmina-co-marketow-nie-chciala-148-sklepow-i-zadnego-dyskontu.html

Wracając do tematu, są plany zagospodarowania przestrzennego, są pozwolenia na budowę, wytyczenie drogi, ingerencję w istniejąca już siatkę infrastruktury. Miasto nie tylko nie blokowało w żaden sposób tego typu inwestycji ALE JE WSPIERAŁO! Co gorsza, nie inwestując w tego typu udogodnienia w przypadku analogicznym i to LOKALNYCH przedsiębiorców!
Przykłady:
Powstaje Kaufland, przebudowa skrzyżowania i powstanie ronda, umożliwiamy swobodny zjazd do nowego sklepu.
Powstaje Lidl, remontujemy ulicę targową, kładziemy asfalt, przebudowujemy skrzyżowanie, umożliwiamy i pomagamy w swobodnym przemieszczaniu się pojazdów.
A teraz proszę sobie przypomnieć, jak PRZEZ LATA wyglądał zjazd do centrum HOGER, późniejszej “Jedenastki”? Pamiętają Państwo, że był tam jeden pas ruchu ulicą Oleską i nie dało się swobodnie wjechać i wyjechać z tego miejsca? Nawet dziś, po remoncie drogi, wyjazd z centrum handlowego jest dość trudny (skręt w lewo w stronę Lublińca lub wjazd na jego teren z kierunku Olesna, ale obecnie – do przyjęcia.) Ile lat trzeba było czekać, aby ułatwić LOKALNEMU przedsiębiorcy, dojazd klientów do posesji? Gdzie była inwestycja w dodatkowy pas ruchu, gdzie była nowa nawierzchnia, pasy o rondzie czy innych poważniejszych konstrukcjach nie wspominając?
Przykład drugi, dla mnie absolutnie skandaliczny, nadający się do gazet od lat, ale jakoś nikt go nie poruszył…
Pamiętacie Państwo, osiedlowy sklep wielobranżowy “Maraton” na ulicy Pasiecznej, Osiedle 3go Maja, gdzie dziś znajduje się niebieski sklep “Artykuły Elektryczne, Sklep z Lampami “AT S.A.?

Sklep Maraton, był dużym, wilobranżowym sklepem osiedlowym, który oparł się wszystkim, nowo powstającym supermarketom. Przeżył supermarket “Albert”, ze względu na chęć uniknięcia opodatkowania, przemianowany później na “Inter Marche”. Przeżył powstanie Biedronek, Carrefoura i Kauflandu. Nie przeżył jednak działań władz miasta Lublińca i jakże “mądrej” przebudowy skrzyżowania ul. Św Anny z ul. Pasieczną. To jest budowy ronda, KTÓRE ODCIĘŁO ZUPEŁNIE dojazd do tego sklepu, ze strony centrum miasta – efekt? Sklep rodzinny został zamknięty kilka miesięcy po “modernizacji”!!!
Cała rodzina z Lublińca, kilkanaście lat tyrała na swój interes, od rana do wieczora można było spotkać tam właściciela i jego żonę, wszystko dla utrzymania siebie i dzieci, do czasu…

Nie wiem na ile było to działanie celowe, na ile zwyczajnie głupie, ale o poziome świadomości urzędników miejskich na ten temat, niech świadczy ta historia, przytoczona z pamięci.
4 lata temu, byłem osobiście na spotkaniu wyborczym z jednym z opozycyjnych kandydatów dla obecnego Burmistrza, Pana Maniury. Zadałem kandydatowi pytanie: proszę powiedzieć, czy jako kandydat na Burmistrza, ma Pan świadomość fatalnej polityki miasta wobec lokalnych przedsiębiorców? Przytoczyłem wtedy jako przykład, ROCZNY!!! remont ulicy Stalmacha, ale o tym później i właśnie sprawę sklepu “Maraton”, który został zamknięty ze względu na przebudowę skrzyżowania i budowę ronda bez zjazdu do tego sklepu. W miarę sensowna odpowiedź ówczesnego kandydata, nie ma tu znaczenia, liczy się co powiedziała Pani z wydziału komunikacji, drogownictwa i transportu, która wtrąciła się do rozmowy, była obecna na spotkaniu. Ze słów tej Pani wynikało, że ONA NAWET O TYM ZJEŹDZIE, O TEJ DRODZE ZAMKNIĘTEJ, o tym że jakiś tam sklep przez to zamknęli, O CAŁEJ SPRAWIE, NAWET NIE SŁYSZAŁA!!! Pani z wydziału KOMUNIKACJI I DROGOWNICTWA, nie z Koszęcina, nie z Zawadzkiego czy Dobrodzienia z Lublińca! Szanowni Państwo, czy to nie daje do myślenia? Czy to nie każe zadać pytania, co za ludzie sprawują tam swoje funkcje za Wasze pieniądze? Kto ich tam obsadza, jak to w ogóle działa? Jeżeli to nie jest skandaliczna indolencja i ignorancja władz miejskich, to co nią jest?

Grzech drugi, niespotykanie długie remonty infrastruktury.
Władze miasta, decydując się na potrzebną, jakby nie patrzeć modernizację infrastruktury, kompletnie nie biorą pod uwagę interesów podmiotów gospodarczych, które prowadzą działalność na remontowanych odcinkach. Przykłady:
Remont ulicy Stalmacha trwał rok. Apteka, która tam działa, straciła przez rok czasu, kilkadziesiąt procent obrotu i Pacjentów. Co gorsza w między czasie otwarła się w mieście bardzo agresywna, sieciowa konkurencja, cud że to przeżyli w ogóle. Czy ktoś z miasta, zwolnił tą placówkę z podatku od nieruchomości chociażby? Czy ktoś brał pod uwagę ich interes, kondycję, czy ktoś o planach ostrzegł, przyszedł, radzono się jak zrobić i remont i uchronić podmiot przed kłopotami finansowymi?
A jest to tylko jedna z placówek handlowych z całej długości ulicy. Sklepów, piekarni, kiosków, było tam wtedy więcej, wszyscy ponieśli straty, ktoś się tym przejął w ogóle? W końcu ci przedsiębiorcy “tylko” płacą podatki na te remonty i pensje tych, którzy o nich decydują…
Przykład drugi.
Sielankowe Klimaty Zajazd Majchrzak, niedaleko basenu w Kokotku, przy drodze krajowej nr 11. Drogę krajową nr 11 remontowano na przestrzeni 3 lat. Najpierw zamknięto jeden odcinek drogi na 6 miesięcy, potem na rok, wszystko w przeciągu 3 lat. Kiedyś zatrzymałem się tam na obiedzie i spytałem właściciela jak on to przeżył? W końcu żyje z kierowców i ruchu na drodze. Pan mi powiedział, że ledwo dał radę, zwolnił niemal wszystkich pracowników, sam z żoną i synem robił wszystko co potrzeba, oby przetrwać, oby doczekać końca remontu. Spytałem czy dostał jakąś informację o remontach, czy ktoś go uprzedził, czy ktoś dał mu jakieś ulgi podatkowe, cokolwiek? Odpowiedź była taka, że Panie skąd, nikogo tu nie było, żadnego urzędnika nie widział, sam się wszystkiego dowiadywał i sam musiał jeździć, pytać, martwić się, ponaglać. W końcu to tylko kolejny przedsiębiorca, z KTÓREGO PODATKÓW jeden z drugim urzędników ma co do gara wrzucić, ale żadem się nie poczuł w obowiązku przyjechać, porozmawiać, uprzedzić, wyjaśnić. Dziwne? Niestety nie, to smutna norma.
Przykład kolejny, remont ul. Św Anny, planowany czas remontu od kwietnia do września, władze miasta planowały zamknięcie całej ulicy Św. Anny na 5 miesięcy. Dopiero po interwencji lokalnych przedsiębiorców udało się nakłonić urzędników, do podzielenia tego remontu na dwie fazy i zamkniecie drogi w około 50% długości przy każdej z faz remontu. Umożliwiając dojazd do posesji i prowadzenie działalności sąsiadującym podmiotom gospodarczym. Była to bardzo dobra decyzja władz miasta, należy tu pochwalić rozsądne podejście urzędników, przychylenie się do postulatów przedsiębiorców, brawo! Jest jednak małe ALE, remont zakończył się w listopadzie, podmioty gospodarcze poniosły bardzo duże straty finansowe. Znów, czy ktoś z urzędników się pofatygował, informował na bieżąco o postępie prac, o terminach otwarcia drogi, o opóźnieniach? Zaproponował ulgi podatkowe, alternatywne rozwiązania w czasie przedłużającego się o 2 miesiące remontu, cokolwiek? No niestety nie. Jest remont, nowa droga będzie, cieszcie się, trudno, radźcie sobie, to jest motto i podejście władz miasta, do ludzi, którzy je współfinansują.

Grzech trzeci, kompletny brak konsultacji społecznych.
Dam Państwu kolejny przykład z życia, jak polityka władz miejskich wygląda w tego typu przedsięwzięciach, lecz w krajach poważnych.  Norwegia, rok 2013, małe miasteczko na samej północy kraju. Miasteczko nosi się z zamiarem przebudowy drogi, ale martwi się o los sklepu budowlanego, dojazdu do niego i kondycję finansową firmy podczas prac, blokujących dojazd. Organizuje zatem spotkanie architektów, wykonawcy, przedsiębiorcy i władz malutkiej mieściny. Wszystko, by razem uradzić, jak przeprowadzić remont i jak możliwie najlepiej, uchronić lokalnego przedsiębiorcę, który płaci podatki. Czy ktoś kiedykolwiek zorganizował takie spotkanie u nas, wpadł na to w ogóle? Czy ktoś z władz miasta planując zamknięcie jednej z głównych ulic na ROK CZASU, (ulica Stalmacha) zapytał o zdanie ludzi, którzy de facto ten remont finansują (podatki)?! Pewnie ta Pani z działu drogownictwa, co tylko pracuje w urzędzie, w odpowiadającym za to dziale, ale o sprawie w ogóle nie słyszała… Proszę wybaczyć sarkazm, ale taki właśnie mamy niestety, poziom intelektualny i horyzonty myślowe urzędników oraz władz miasta i to już niestety od lat. Piszę to nie po to, by kogoś obrażać, urazić czy pognębić. To jest wyraz mojej troski o miasto, które jest moim domem i zwyczajnie się o nie martwię.

Grzech czwarty, brak wybiegania myślą, co będzie za kilka kadencji.
Niestety mamy do czynienia z władzą, która co kadencję myśli co będzie “tu i teraz”, nie zastanawiając się jakie konsekwencje przyniosą ich decyzje w przyszłości. Mam niestety wrażenie, że poziom intelektualny ludzi na kluczowych stanowiskach w mieście, nie wybiega zbytnio poza radość ze zrobienia szybkich zakupów w Lidlu czy Kauflandzie a zupełnie nie przejmują się tym, jaki los czeka miasto po tym, jak tego typu organizmy już powstaną w jego centrum. Co dziś do zaproponowania mają władze miasta by zaradzić obdrapanym kamienicom? Jaki mają plan na pobudzenie, rewitalizację czy renesans handlu w centrum miasta? Kto ponosi odpowiedzialność za zaistniała sytuację? Kto to przemyślał i przewidział, zanim wydano wszystkie zgody na budowę? Kto się zastanowił jaki będzie kształt, kondycja, struktura Lublińca za parę lat, za parę kadencji? Jak władze miasta chcą walczyć z konsekwencjami swoich własnych decyzji i to z przed zaledwie kilku lat?
Nie wiem jak Państwo, ale ja o żadnych odpowiedziach na te pytania nie słyszałem. Co więcej, brak jakiegokolwiek poruszenia włodarzy sugeruje, że oni w ogóle problemu nie widzą a to jest już zupełne przebicie dna od spodu. Moje słowa krytyki, należą się też niestety mieszkańcom miasta, którzy zupełnie obojętnie przyjmują rzeczywistość i nawet nie wiedzą o czym ja piszę. Jeżeli nie Wy, to kto ma się przejmować miejscem, gdzie wszyscy mieszkamy?!
Tak, wiem, gromy się na mnie posypią, przeczytam dziesiątki komentarzy, że się czepiam, ale ja zwyczajnie oczekuje czegoś więcej od elity, która ma nas reprezentować. Oczekuje też postaw obywatelskich od mieszkańców, którzy losem i wyglądem miasta powinni się przejmować, interesować.
W końcu to nasz wspólny dom!

Reasumując uważam, że polityka władz miasta wobec lokalnych, małych przedsiębiorców nie istniała, nie było w ogóle czegoś takiego. Nikt się kondycją, losem czy perspektywą rozwoju tego sektora nie przejmował i nie przejmuje do dziś. Dominowało myślenie, że wszystko jest OK a z resztą co miasto może? Starałem się poruszyć kwestie i przykłady dowodzące tego, że mogło i może i to dużo, ale z tych możliwości zwyczajnie nie korzysta. Dlaczego? Prawdopodobnie, nie dostrzega problemu, albo udaje, że nic się nie stało. Organizacja gali i rozdawanie nagród dla przedsiębiorców roku to słuszna inicjatywa, ładnie. Pytanie tylko, JAKIE REALNE kroki i starania poczyniło miasto w celu polepszenia  kondycji lokalnej przedsiębiorczości?
Nie mówię tu o Specjalnej Strefie Ekonomicznej i inwestycjach potentatów za miliony złotych. To mi się podoba i należy władze miasta za tą inicjatywę uczciwie pochwalić, co korzystając z okazji zrobię – DZIĘKUJĘ BARDZO PANIE BURMISTRZU MANIURA, TO BYŁ DOBRY POMYSŁ!
Mam na myśli rozwiązania, pomysł i pomoc dla małych i mikro przedsiębiorców, którzy to miasto również utrzymują, swoim wysiłkiem, zdrowiem, pracą i najniższym, opłacanym przez siebie ZUSem. (na nic innego ich nie stać)
Może kwestia utworzenia, niedoszłego deptaka z ulicy Mickiewicza, będzie tu jakimś przykładem myśli i działania? Szkoda tylko, że pierwszy raz słyszałem o tym pomyśle, jakieś 10-12 lat temu a dalej nic nie ma. Co więcej, miasto postanowiło zrobić parking z jednego pasa ruchu ul. Paderewskiego a dziś się zastanawia się, jak rozładować ruch w sytuacji zamknięcia ul Mickiewicza i budowy deptaka, który być może, pomógłby lokalnym sklepom. O przewidywalności i mądrości włodarzy, niech świadczy fakt, że nikt nie wpadł na pomysł modernizacji ul Paderewskiego w DWÓCH kierunkach i przeprowadzenia tamtędy, ruchu pojazdów w momencie zamknięcia ul Mickiewicza. No ale priorytety… parking dla urzędników, zrobiony z pasa ruchu ważnej drogi miejskiej, okazał się być ważniejszy.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ i czterech a nie siedmiu 😉 grzechów głównych. W kolejnej, kiedy czas pozwoli, zajmę się przemyśleniami na temat tego, co można zrobić dziś, aby zaistniałą sytuację polepszyć, co możesz zrobić Ty i ja, abyśmy wszyscy żyli w ładniejszym i bardziej dostatnim mieście. Do zobaczenia na łamach Lubliniecki.pl wkrótce, o ile nie zostanę zlinczowany za swój felieton! 😉

P.S.
Cały zapowiedziany felieton, jest MOIM I SUBIEKTYWNYM opisem rzeczywistości. Zmobilizowałem się do przelania moich myśli na papier z pobudek czysto OBYWATELSKICH. Z poczucia miłości, wyrazu troski o miejsce, które dumnie nazywam swoim domem i z którego jestem dumny, mimo wszystkich niedociągnięć czy wad.
Moją intencją, nie jest i nie było nikogo obrażać, urażać, pogrążać, karać czy promować a jedynie zmobilizować do lepszych i skuteczniejszych działań na rzecz wszystkich mieszkańców Lublińca. Bez znaczenia kto na kogo głosuje, kogo lubi, kogo nie. Mam nadzieję, że te parę słów uświadomi Czytelnikom problem, którego być może w natłoku codziennych spraw w ogóle nie dostrzegali? To i tylko to, jest i było moją intencją.
Za uwagę dziękuję GROM.

  1. Dwa drobne błędy – remont ulicy Św.Anny i P.Stalmacha przeprowadzał Powiat, a nie Miasto. To co Pan pisze jest całkowicie słuszne, tyle że w tym wypadku adresat uwag jest inny.
    Ulica Mickiewicza – tu zgody nie ma. Pomysł jej zamknięcia (warto przypomnieć, że chodzi tu tylko o ostatnie 140m) jest nieporozumieniem. Nie znajduję dla niego żadnych logicznych uzasadnień. Z resztą felietonu zgadzam się w 100% – super tekst.

    Odpowiedz
    • GROM

      Ja, pod terminem “miasto” rozumiem zarówno Urząd Miejski jak i Starostwo. Jest mi obojętne kto powziął błędne decyzje czy Burmistrz czy Starosta. Oboje urzędują w Lublińcu i stąd mój skrót myślowy, ale poniekąd słusznie Pan to zauważył i za uwagę dziękuję. Za słowa uznania, również, bardzo doceniam i cieszę się, że ktoś to czyta! Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
  2. to jeszcze wypadałoby dodać, że rondo śląskie i ul. targową wybudowali inwestorzy sklepów, a nie miasto. a drogę krajową remontowało państwo. wypadałoby wiedzieć, o czym się pisze.
    bo tak, to wygląda na typową agitkę wyborczą. ale może tak ma być?

    Odpowiedz
    • GROM

      Dziękuję za uwagę i komentarz.
      Z tego co ja pamiętam, rondo współfinansował inwestor czyli Kaufland, ale pokroić się za to nie dam. Ile lat minęło 15? Nie pamiętam dokładnie…
      Jeżeli jednak z tekstu Pan wydedukował, że miałem na myśli, iż miasto w pełni finansowało te budowy i remonty, wokół Lidla i Kauflandu, to nie było to moim zamysłem.
      Nie zmienia to jednak faktu, że władze miasta zgodziły się na wszelkie zmiany, skrzyżowania, ronda, przebudowy bez gadania. Wszystkie zgody i pozwolenia wydały bez zmrużenia oka, ciesząc się jeszcze, że będzie super sklep w Lublińcu (to moje subiektywne odczucie) efekt tego typu inwestycji, oddalonych w przypadku Kauflandu o 800m od rynku i około 100m w przypadku Lidla, ma Pan za oknem w postaci obdrapanych kamienic w centrum miasta, pustych lokali, brudu i po prostu brzydoty. To jest i było clue, tej części mojego tekstu. Nikt nie widział nic złego w tym, że powstają pijawki wysysające kapitał i masakrujące lokalny, mały handel. Oczywiście łącznie z mieszkańcami, ale ich postawę w miarę rozumiem. Nie oczekuje od zarobionych po pachy mieszkańców, że będą się jeszcze zastanawiać co będzie z ulicami za 10 lat. Oni mają zmartwienia jak za czynsz zapłacić i jak dzieci wyżywić, serio to rozumiem. Oczekuje jednak głębszych analiz od decydentów, których ci zwyczajnie nie poczynili.
      Na koniec proszę darować sobie zarzuty o jakieś agitki. Jestem mieszkańcem, problem, który opisałem chodzi mi po głowie od czasu powstania pierwszych supermarketów w naszym mieście. Po prostu mam wreszcie możliwość podzielenia się własnymi przemyśleniami z szerszą “publicznością”. Moje intencje i motywacje ująłem w tekście. Oczywiście, że zaraz będzie, iż mi ktoś zapłacił, ktoś mnie wynajął czy inne. Trudno… liczę i z takimi konsekwencjami mojej publikacji, stąd też napisałem o “linczu” 😉 bo ktoś wreszcie napisał parę niewygodnych słów, wytyka błędy i zarzuca bezmyślność władzom miasta. Swoje zdanie podtrzymuję, były to FATALNE decyzje a pomysłów na rozwiązanie problemów, które się samemu wygenerowało brak.
      Miłego dnia, pozdrawiam.

      Odpowiedz
  3. świadomie autor pisze nieprawdę, czy taki ignorant?

    Odpowiedz
    • masz mu coś konkretnego do zarzucenia? czy tak po prostu marudzisz dla marudzenia?

      skomentowanie kilkustronicowego artykułu takim pożal się potworze pytaniem retorycznym to delikatnie mówiąc wiocha

      Odpowiedz
  4. Niestety muszę się zgodzić. Prowadzę malutki biznes na jednej z wymienionych ulic i wsparcie miasta jest żadne, a w zasadzie ciągle utrudniają człowiekowi życie… I to wcale nie chodzi o “górę”, a o bardzo niemiłą panią, która chyba zapomniała, gdzie jej miejsce i kto ją zatrudnia, podważając decyzje wydane przez burmistrza i stawiając swoje warunki, nie mówiąc już o traktowaniu ludzi przychodzących coś załatwić jak patologię… remonty, zamknięte ulice, podatki za grunt od wynajmowanych lokali, zero wsparcia i pomocy- lokale świecą pustkami.. A Mickiewicza to hańba tego miasta.. po każdym deszczu płynąca rzeka, a chodniki takie, że jak człowiek idzie, to musi patrzeć ciągle pod nogi, żeby się nie zabić…

    Odpowiedz
  5. Gawron ci to kazał napisać !!!!

    Odpowiedz
    • GROM

      Pan/Pani anonim mierzy świat swoją miarą? Mi nikt nic nie każe. Na Pana/Pani pytanie mógłbym odpowiedzieć równie “grzecznie”Maniura ci to kazał napisać !!!
      ale, że jestem grzeczny, to tego nie zrobię 🙂

      Odpowiedz
  6. wkurzony artykułem Sierpień 31, 2018, 11:04 pm

    wolność słowa – usuwają moje komentarze!!!!! Ul. Stalmacha była remontowane od maja do listopada 2013 r.

    Odpowiedz
  7. Szanowny Panie Redaktorze najpierw niech Pan sprostuje nieprawdziwy obraz wynikający z art. Jak to burmistrz Maniura pensje sobie obniża a potem ustosunkuje się do tych wielu polprawd.

    Odpowiedz
    • GROM

      Szanowny Panie Burmistrzu, dziękuję za zainteresowanie i komentarz.
      Obawiam się jednak, że pomylił Pan redaktora i ja serio nie wiem o jakim artykule Pan pisze ws. pensji…
      Zapytam jednak w poniedziałek, na spotkaniu redakcji o co chodzi i poproszę o ustosunkowanie się autora do Pana zarzutów.
      Skoro już mamy przyjemność, czy mógłby Pan przedstawić naszym czytelnikom i potencjalnym wyborcom, jak ma Pan zamiar rozwiązać problem agonii drobnego, lokalnego handlu w naszym mieście?
      Czy władze miasta dostrzegają w ogóle co się dzieje, czy widzą puste lokale i obdrapane kamienice, jaki mają pomysł na zaradzenie temu zjawisku?
      Dlaczego rondo zostało tak przebudowane, że odcięło lokalny sklep od klientów?
      Czy uznaje Pan zezwolenia na powstanie supermarketów, tak blisko centrum jako słuszne z dzisiejszej perspektywy?
      Czy jako Burmistrz dostrzega Pan problem nierównej konkurencji i szans małych sklepów vs zwolnieni z podatków giganci, współfinansowani przez tanie kredyty na “modernizację” z Europejskiego Banku Inwestycyjnego
      http://niewygodne.info.pl/artykul9/04504-Kolejna-pozyczka-na-rozwoj-niemieckiej-sieci.htm
      Czy dostrzega Pan zjawisko kolonializmu gospodarczego w naszym kraju i co jako Burmistrz może Pan zrobić, by temu zaradzić na lokalnym szczeblu?
      Będzie mi niezmiernie miło usłyszeć od Pana odpowiedzi na powyższe pytania, za co z góry dziękuję.
      Miłego dnia.
      .

      Odpowiedz
  8. Człowieku, nie łżyj. Maraton już padał przed budową ronda. Tracił klientów znacznie wcześniej.

    Odpowiedz
    • GROM

      Człowieku, grzeczniej się nie da?
      “Maraton padał” acha… to znaczy, że można było go swobodnie dobić tą jakże mądrą przebudową? Rolą miasta jest pomagać, czy wbijać gwoździe do trumny?

      Odpowiedz
      • Jak można z szacunkiem traktować kłamcę? Świadomie pomija pan fakty i kłamie. To nie miasto przyczynilo się do upadku Maratonu. Właściciel wybudował inny obiekt na Częstochowskiej i od dłuższego czasu nosił się z zamiarem przeniesienia działalności.

        Odpowiedz
        • GROM

          Szanowna Pani, ostatni raz i grzecznie Pani odpowiadam. Ja sie mogę ewentualnie mylić a Pani, ewentualnie ze mna nie zgadzać, ale nigdy, nigdzie i świadomie, nie posuwam sie do kłamstwa, wiec proszę ostrożnie z takimi zarzutami, bo są one niesprawiedliwe. Uważa Pani mój artykuł za krzywdzący lub niesprawiedliwy w ocenach, proszę argumentować a nie zarzucac podlych intencji, bo ja ich zwyczajnie nie mam.
          Najpierw Pani pisze “tracil klientow juz wczesniej i padal” a teraz ze właściciel nosił sie z zamiarem przeniesienia.
          Czyli jak, wlasciciel chcial zeby mu punkt padl bo chcial sie przeniesc, Pani tak na powaznie?
          Z tego co wiem ja, właściciel miał 3 punkty, ale przetrwał jeden, na Częstochowskiej a gwoździem do trumny było właśnie odcięcie drogi dojazdowej do jednego z punktow handlowych. Jest tez obojetne jaki sklep i w jakiej kondycji sie tam znajdowal i znajduje, liczy sie, ze byl to i jest lokalny przedsiebiorca, do ktorego rowniez i dzis nie da sie normalnie dojechac. Oznacza to mniej pieniedzy dla niego, mniej pieniedzy dla miasta (podatki) i tyle.
          Milego dnia, bez odbioru.

          Odpowiedz
  9. Szanowny Panie, krótko i w temacie:1.wbrew inf. zamieszczamy na tym portalu od 01.07.br moja pensja jest obniżona do wys. 7,4 tys. zł netto, 10620 brutto i jest mniejsza niż pensja mojego poprzednika 12 lat temu. 2.Zawsze byłem przeciwny budowie w centrum miasta sklepów wielkopowierzchniowych,bo niepotrzebne generują ruch do centrum i zabijają właściwą strukturę miejska. W 2006r.uchwalono plan zag. przestrzennego który niestety dopuszcza również na terenach prywatnych tego typu sklepy. Burmistrz nie wydaje żadnej zgody na prowadzenie sklepu. Decyduje plan i decyzja budowlana wydana przez starostę która musi być zgodna z planem. W 2008r Lidl chciał kupić od miasta teren przy Lublinicy.kupcy protestowali więc wycofałem się ze wstępnej decyzji i powiedziałem, że z tego co wiem i tak Lidl powstał w lepszym miejscu tylko kto inny zarobił pieniądze. Szanowny Panie od 5 lat w Lublincu nie były podnoszone podatki. Ceny wody, ścieków, śmieci są jedne z najniższych w kraju jeżeli chodzi o miasta. Od 8 lat działa Lubliniecka Rada Gospodarczą która wielokrotnie zapraszał wszystkich przedsiębiorców do współpracy. Głos rady jest dla mnie bardzo ważny. W 2015r był pomysł nieznacznej podwyżki podatków, Rada zaapelował do Rady miejskiej aby pozostawić podatki na dotychczasowym poziomie i tak się stało. W tym temacie mógłbym przytoczyć jeszcze wiele innych działań które zostały podjęte. W 2017roku zostało w Polsce zlikwidowany he 14 tys. małych sklepów. Na kondycję firm również tych handlowych ma głównie polityka gospodarcza rządu a nie samorządu. Jedynym narzędziem samorządu terytorialnego w tym temacie jest plan ZP. Niestety plan został przyjęty zanim zostałem burmistrzem.

    Odpowiedz
  10. Przepraszam, że do mojej wypowiedzi wkradło się kilka literówek. Do Pana Michała mam uwagę, że jeżeli urzędnik UM źle Pana potraktował to dlaczego Pan tego nie zgłosił burmistrzowi. Przyjmuję nie tylko w środy.

    Odpowiedz
  11. Dziękuję za świetny tekst o problemach małych i mikro przedsiębiorcach! Nieustająco “dostają oni po głowach” od władz “swojego” miasta i powiatu… Do wspomnianych już ulic i traktów komunikacyjnych można dołączyć jeszcze przedłużające się (już jakiś czas temu) remonty ulic Powstańców Śląskich, Piłsudskiego i Plebiscytowej. Przedsiębiorcom tam działającym także nie udzielono żadnej pomocy czy zwolnienia z (nawet z części) podatku. Mam na ten temat całkiem sporo do powiedzenia…

    Odpowiedz
  12. Ostatnie supermarkety powstały na gruntach prywatnych… Lidl wybudował się bodajże na gruncie Oblatów. A Netto i Brico do miasta wpuścił lokalny biznesmen. Autor artykułu tendencyjnie manipuluje….wstyd

    Odpowiedz
  13. Bardzo dobry artykuł!!! BRAWO! Zgadzamy się z Państwem w 100%!
    P.S. Prawda boli-co widać po komentarzach ????????

    Odpowiedz
  14. Nie zgadzam się Wrzesień 2, 2018, 9:09 pm

    Witam. Jestem przedsiębiorcą z jednej z wymienionych ulic. Czy autor artykułu ma świadomość ile wynoszą czynsze w mieście Lubliniec? Prywaciarze którzy wynajmują ludziom lokale żądają horendalnych czynszów za lokale które są całe do remontu. Stąd ulica Mickiewicza np. jest pusta. Co do innych osób przedstawionych w artykule to państwo z Maratonu mieli więcej niż jeden sklep i to nie wina ronda że musieli się zamknąć. Natomiast pan Sielankowe klimat cóż ja chciałbym tak żyć ja ci państwo.

    Odpowiedz
  15. Bardzo udany i mądrze przemyślany artykuł. Brawa dla autora! Uderz w stół a nożyce się odezwą…Jest wiele takich rzeczy w moim mieście: deweloperzy budujący obiekty w “dziwnych lokalizacjach”, tzw. “szybki internet” zapowiadany od lat-jak nie podpiszesz umowy to nie masz, no i wreszcie cud basen zakupiony przez szemrane towarzystwo.Jeździmy do innych powiatów i gmin zasilać ich budżet nawet śp.p.Banduch potrafił z budżetem swojej gminy postawić pływalnię która jakoś funkcjonuje. Podobnie Koszęcin i śp.P.Ziaja. No tak przecież my mamy basen w Kokotku. Ha ha niech tylko cały Lubliniec tam pojedzie tymi prywatnymi busami, bo PKS-u nie ma….
    Dookoła wszystkie powiaty i miasta dokładają do komunikacji dla swoich obywateli…
    Mamy super zakład K… i tzw.strefę, szkoda że hałasu i smrodu..(wczoraj mało nie zwymiotowałam od smrodu z hurtowni odpadów).
    Wracając do autora artykułu to pytam czy napisał nieprawdę o zamykaniu remontowanych ulic gdzie nie dzieje się nic ( ul.Stalmacha trzy miesiące wykopy na 1,5 metra pozostawione a potem jak powiedziała mi babcia do 2-ej w nocy walce ubijały drogę bo ktoś organizował bieg), podobnie ul.Św.Anny, Kochcicka. Autor poruszył również temat ul.Paderewskiego gdzie cudem jest wyjechać z parkingu po 15-ej-ciakawa jestem jak o tej godzinie tym bublem architektury przejedzie np. karetka?
    Obecnie jest 07 września 2018 roku a na ul.Słonecznej trwa remont Przedszkola, który jak przeczytałam miał być dawno skończony. Pan Burmistrz pisze aby dzieci wozić do MDK na zajęcia..Co na to Sanepid i inne służby?…
    Czasami trzeba się uderzyć w pierś i przyznać do błędów.

    Odpowiedz
  16. Niestety większość komentujących wykazuje się ignoracją zmieszaną z emocjonalnością bez obiektywnego rozeznania się w całokształcie sytuacji miasta. Po krótce.
    – zalew hipermarketów to problem nie tylko Lublińca, wynikający z asymetrii lobbystów z korporacji międzynarodowych i słabej pozycji mikroprzedsiębiorców
    – główny problem dławiący lokalnych przedsiębiorców to pęczniejący fiskalizm państwa i dalsza inflacja coraz bardziej skomplikowanego prawa podatkowego i ubezpieczeniowego
    – brak spójnej i sensownej strategii rządu na poziomie makro mającej na celu budowę włąsnych marek narodowych i wsparcie lokalnej przedsiębiorczości,
    – brak spójnej i racjonalnej polityki przestrzennej samorządów (nie tylko Lublińca),
    – przewlekłość realizacji procesów inwestycyjnych partnerów publiczno-prywatnych – której wina nie zawsze leży po stronie włodarzy miast.

    Podstawa to zniesienie podatkowo-składkowego gorsetu nałożonego na przedsiębiorców (a obecnie neosocjalizm niestety kwitnie w Polsce). I od tego punktu możemy rozpocząć dyskusję nad innymi barierami drobnej przedsiębiorczości wskazanej w artykule.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz do Agnieszka Anuluj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.