Rewelacyjna reakcja Gazety Polskiej na film Kler

Rewelacyjna reakcja Gazety Polskiej na film Kler

Rewelacyjna reakcja “Gazety Polskiej” – nr 39 (z 26. 09. 2018) na nachalną reklamę tendencyjnego filmu Wojciecha Smarzowskiego, w którym ten prawie “służbiście” zobrazował instrukcję dla funkcjonariuszy departamentu IV MSW: “worek, korek i rozporek”. Wewnątrz tego numeru znajdziemy, m. in. artykuł o harcerzach w “tęczowych” mundurkach, przegląd aktualnych tematów politycznych, historię i humor. A rozszerzeniem treści okładkowej jest artykuł Piotra Lisiewicza pt. “KLER czyli nasz skarb w walce z nazizmem, komunizmem, LGBT, i islamistami”. Ze wstępu: Gdy Europa upada, niszczona przez polityczną poprawność i gender z jednej, a islamskie hordy z drugiej strony, powstał plan wywołania buntu Polaków przeciwko księżom. Taki plan mógł zrodzić się tylko w głowach wrogów Polski, podobnie jak wszystkie poprzednie próby zniszczenia polskiego Kościoła instytucjonalnego. A zakceptowany może zostać przez skończonych idiotów, podcinających gałąź, na której siedzą. Dalej możemy też przeczytać: Najbardziej antypolskim  frazesem puszczanym między ludzi jest dziś: “Ja wierzę w Pana Boga, a nie w księży”. Dla każdego, kto zna historię Polski, nie ma bardziej ahistorycznego idiotyzmu. Celem każdego okupanta Polski było zniszczenie księży, Kościoła instytucjonalnego, jako najbardziej niebezpiecznej struktury, bo obejmującej zasięgiem cały kraj. Dotyczy to czasów Powstania Styczniowego, potem Katynia (najpierw rozstrzelano księży) i Dachau, w którym znalazło się 1780 księży z Polski. Na 2579 duchownych katolickich z całej Europy osadzonych w Dachau, życie straciło ponad tysiąc – w tym 868 polskich księży – bolesna i dająca do myślenia nadreprezentacja.

  1. Co wy czytacie? Gazeta Polska to straszny brukowiec z bardzo słabym “wnętrzem”. Polecam zmianę, nadużywanie grozi zanikiem szarych komórek mózgowych.

    Odpowiedz
    • Helena

      Dziękuję za Pani (Pana?) opinię. Tylko, czego ona dotyczy???
      Przytoczyłam parę zdań z Pisma, które nazwane zostało “brukowcem”.
      Czy naprawdę nawet do tych kilku zdań nie potrafi się szanowna Mysz odnieść?
      A, może coś tak zabolało, że pozostała tylko reakcja “kopania”?

      Odpowiedz
      • Ale że co tam jest nieprawdą w wypowiedzi? Gazeta Polska jest przecież brukowcem na poziomie Gazety Wyborczej. Kler jako film prezentuje nie krytykę chrześcijaństwa czy katolicyzmu, ale jego urzędników. Co istotne, Smarzowski jest tu i jego film po prostu wygodnym chłopcem do rozgrywek. Jakoś do jego wcześniejszych filmów nie było obiekcji, a ten nagle wielkie oburzenie. Co nagle z “Dom zły”, “Drogówka” czy “Wołyń”? Coś takiego jak przerysowanie, uwypuklenie chyba jako środek stylistyczny istnieje? Sam kościół katolicki nie jest bez winy, a ukrywanie patologii i zamiatanie ich pod dywan nie sprawi, że problemy same się rozwiążą. To właśnie o tym jest ten film. I co normalniejsi księża poszli “po cywilnemu” na niego oraz wypowiadali się na jego temat właśnie z tej samej perspektywy. Zresztą wszystkie filmy Pana Wojciecha ten sam schemat mają, gdzie w sposób karykaturalny, wyolbrzymiony albo odarty z subtelności pokazują jakieś zjawiska. Kler nie jest inny. Tylko trzeba odłożyć pewne rzeczy na haczyk przy ocenie, zwłaszcza światopogląd. I dopiero neutralnie spojrzawszy na ten film, bez głupich uprzedzeń, go oceniać. W kościele są bowiem odpowiednich bohaterów. Jedni sprzedajni, inni cyniczni, kolejni chcą być w porządku. Czy nie tak to wygląda? Spójrzmy na nasze podwórko, episkopat, Rydzyka, biskupów, różne sprawy z duchownym jako stronami w konfliktach. Smarzowski jedynie to wzmocnił w swoim filmie. W tym nie ma kłamstwa. Kłamstwem by było, gdyby zrobił film, w którym wszyscy są kryształowo czyści. Rzeczywistość i tak pisze nieraz lepsze scenariusze niż filmowe, czego przykładem może być choćby kościelna komisja majątkowa, gdzie z dnia na dzień majątki traciły na wartości, by potem być odsprzedawane za setki tysięcy. Tak samo jak policję wyszydzono w Drogówce, tak księżom oberwało się w Klerze. I doskonale wiadomo, że nie było to bicie bezpodstawne oraz przykłady nie wymyślone zostały, ale miały i mają swoje o bicie w rzeczywistości.

        Odpowiedz
  2. Helena

    Panie Tomaszu, dziękuję za komentarz! Warto spojrzeć, kto i za jakie pieniądze publikuje jedno i drugie Pismo! G. W. prezentuje wiele brukowych i kłamliwych treści, ale nazwanie jej “brukowcem”, świadczyłoby o niedocenieniu intencji Redaktorów. “Kler” sprawnie wpisał się w nagonkę na Polskę – już się z tego tłumaczę. Przetrwanie polskości pod zaborami, było możliwe dzięki patriotycznym, wierzącym rodzinom i Kościołowi. Instrukcje wewnętrzne, kierowane do gremiów kierowniczych okupantów Polski; niemieckiego i sowieckiego, trafnie kierowały uwagę na bezwzględną rozprawę z Kościołem, jako ostoją Narodu i patriotyzmu. Sieć parafii, z oddanymi sprawie polskiej – “urzędnikami” (według Pana), umożliwiła organizowanie sprawnej struktury niepodległościowej. Tu warto porównać dwie liczby: jaki procent duchownych wymordowali Niemcy i komuniści, z liczbą skazanych za pedofilię, w zestawieniu z ogólną liczbą księży i zakonników. Fakt, trudno o dokładne dane, ale jakiś rys – jest! Kościelna walka z pedofilią wśród duchownych została podjęta rzetelnie, np. kościelne sądy nie obniżają sztucznie wieku ofiar do 15-go roku życia, jak w ustawodawstwie państwowym i otwarcie mówi się o tym, że ogromna większość zbrodni pedofilii, dotyczy efebofilii i popełniana jest przez duchownych-homoseksualistów. “Politycznie poprawny” świat nie chce o tym słyszeć!

    Odpowiedz
    • Odnośnie właścicieli nie patrzę. Ja patrzę na linię gazety, to co wychodzi na łamach. A to nie różni się od Faktu, Super Expressu. Wiadomości po łebkach, często nie zweryfikowane, pisane by wywołać sensację, z krzykliwymi nagłówkami, clickbaitowymi z reguły. Do tego bardzo jednostronne spojrzenie mające. Ktoś kto się orientuje w problematyce jaki porusza artykuł widzi, że nieraz naginają prawdę pod określoną tezę. Zresztą obie gazety to robią. Jedna nagina prawdę w prawo, druga w lewo.

      Gdy mowa o zaborcach to sprawa jest szerszą także. Ogólnie okupant zawsze niszczy inteligencję podbitego narodu, bo głupim łatwiej sterować. Pytanie tylko trzeba zadać w sposób neutralny, a więc na ile kościół robił to dla własnej korzyści. Pamiętajmy, że w Rosji było prawosławie, w Prusach reformatorzy. Gdyby nie oponowali, to by katolicy z Polski wylecieli. Chronił więc swoje interesy, majątki, kościoły. To nie było altruistyczne i przepełnione duchem narodowym. Teraz spójrzmy JAK wyglądało utrzymywanie ducha polskości. Czy była to praca organiczna? Czy było to uczenie nowych pokoleń by stanowili nową inteligencję? Skądże. Ograniczania się jedynie do indoktrynacji religijnej a tych kumatych by złapać i posłać do swoich szeregów. Jedyna różnica więc między zaborcą a klerem to było tyle, że Kler był “dobrym okupantem”, który bazował na zaszłościach historycznych, aby swoją władzę nad ludem trzymać.

      Poza tym co to znaczy “sztucznie obniżać wiek” do 15 lat? Takie mamy prawo, że do tego wieku kontakty seksualne są traktowane jako obcowanie z nieletnim. Nie ma tu nic sztucznego. Taka jest litera prawa. Poczytać kodeks wystarczy zamiast jakieś kombinacje tu wymyślać o sztuczności. Tak samo mamy tam przepisy ile lat może mieć żona czy mąż biorący ślub cywilny oraz pod jakimi warunkami. I tak jest tutaj inny standard, bo księży polskie prawo nie do końca obowiązuje z racji odpowiednich zapisów konkordatu. Ale to chyba pani wie jak mniemam. I dlatego można takich księży kryć w strukturach kościoła.

      Odpowiedz
      • Helena

        Panie Tomaszu zacznę od ostatniej kwestii. Napisałam o “sztucznie obniżonym wieku”, bo zrobione to zostało w sposób “uznaniowy” – niedawno. 15-17-latki to przecież dzieci, w bardzo labilnej fazie rozwoju, także seksualnego (w USA piwo można kupić dopiero, gdy się skończy 21 lat) Studia producentów dziecięcej pornografii przeniosły się do wschodniej Europy! Księża w Polsce podlegają prawu państwowemu na równi z wszystkimi. Ma Pan inne dane na ten temat? Czy powie Pan o sobie, że jest w Kościele? Z zewnątrz lepiej widać? Krytyka Kościoła najlepiej wychodzi osobom, które absolutnie się od niego odcinają i bynajmniej nie troska o losy Kościoła ich motywuje! Ten, kto poznał (w miarę obiektywnie) historię i obserwuje obecny upadek Zachodu, potrafi docenić znaczenie duchowieństwa choćby dla ochrony podstawowych wartości i normalności życia w Polsce!

        Odpowiedz
        • Proszę nie manipulować faktami. Ustawa z 1997 roku zajmująca się tą sprawą nie wzięła się z powietrza. Tak samo “wiek zgody” oraz penalizacja tych działań zmieniały go. Prace sięgają jeszcze czasów sprzed odzyskania przez Polskę niepodległości. Wiek ten się zmieniał, a dodatkowo było stosowane stopniowanie kary. Oprócz tego rozróżniano współżycie od uwiedzenia. Wszystko to zmieniało zarówno wymiar kary jak i jej stosowanie. Zaś wiek zmieniał się od 13 do 17 lat. O 15 latach pisze się już w 1932 roku. Tak… Bardzo to “niedawno”. 65 lat przed zmianami z 1997 roku, a prawie 90 lat temu. Wszystko zaś wiąże się z wiekiem małżonków, ponieważ odgórnie zakłada się, iż osoba występująca w ten związek czynności seksualne będzie podejmować. Historia prawa w tej kwestii się kłania. Dokładnie te same przesłanki mieli w Polsce ustawodawcy od samego początku istnienia naszej państwowości. I z takim zamysłem pisano kodeksy. Twierdzenie, że jest to najnowsza historia, jest nieuzasadnionym wprowadzaniem w błąd. Na ile wynikające z ignorancji a na ile niewiedzy, nie wnikam. Historię polskiego prawa w tym względzie można znaleźć, bo nawet były o tym prace naukowe pisane. Poza tym rzucanie przykładem USA to znowu używanie wygodnego argumentu “pod tezę”. Czemu nie użyła pani jako przykładu europejskich krajów, gdzie wiek zgody od dawna był niższy niż nasze 15 lat? Część z nich skodyfikowano wiele wieków temu. Bo jest pani świadoma, że takie kraje są? I to nie na wschód od nas, ale na zachód.

          Proszę też nie pisać, że księża podlegają pod polskie prawo bezwarunkowo jak każdy obywatel. Zapisy konkordatu sprawiają, że w sprawach karnych księża podlegają pod sądy kościelne. To one, a nie polski sąd wydadzą wyrok. No chyba, że się kościół ich pozbędzie ze swojego stanu. Wtedy dopiero stają polskimi obywatelami. Ogólnie konkordat sprawia, że działania pewne są niemożliwe do zrobienia. Przykładowo tajemnica spowiedzi jest tajemnicą zawodową, której nawet sąd nie może uchylić. Innym zawodom może. Jeszcze weselej jest w przypadku odpowiedzialności cywilnej. Co jeśli ksiądz zawinił a prawo odszkodowanie nakazuje zapłacić pracodawcy? Ksiądz nie ma pracodawcy. Wielu powie, że to biskup albo zgromadzenie. Tylko, że oni się tego wyprą. Często ze szkodą dla księdza, na którego wtedy może spaść odpowiedzialność. A może zajrzymy do księgowości? No cóż. Nie da się. Skarbówka też nie sięga tutaj. Kościół zapewnił sobie niezależność i to co pośle to jest święte i “na wiarę”. Po prostu trzeba uwierzyć, że jest jak mówi. Dlatego finanse kościoła zawsze były, są i będą nieweryfikowalne.

          To, że uzasadnia ktoś konieczność lub przyczynowość pewnego faworyzowania dowolnej religii upadkiem Zachodu jest raczej zabawną logiką. Ja bym mógł stwierdzić, że upadek chrześcijaństwa i kultury zachodniej jest wynikiem sprzeniewierzenia wartości chrześcijańskich w katolicyzmie i też mogę to udowodnić historią katolicyzmu w Europie. Począwszy od soborów, poprzez krucjaty, kontrreformację. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 🙂 Biorąc zaś pd uwagę wpływ kościoła katolickiego na politykę krajową i lokalną, jak również uprzywilejowany charakter tej organizacji religijnej (bo taki jest jej status prawny), byłbym bardzo ostrożny z formułowaniem tego czy w Polsce rozdział Kościoła od państwa jest praktyczny czy jedynie mocno teoretyczny.

          Co zaś do ochrony wartości i normalności, to od tego są ludzie. W państwie zaś sądy, organizacje, stowarzyszenia. Działają one według określonych i ustanowionych praw, którym podlegają, a przynajmniej powinni podlegać wszyscy jednakowo. Mogą, ale nie muszą one być zgodne z tym co głosi jakaś religia. Jeśli są, to mamy prawo religijne, jak jest przykładowo w Iranie. A może ucieszyło by Panią prawo cywilne i karne w oparciu o Stary Testament? Ja bym się jednak na taką myśl mocno zastanowił czy osoby, które to postulują nie powinny być w pokoju bez klamek albo pod kontrolą kuratora. Nie po to mamy demokrację, by doprowadzić do państwa religijnego. Bo to akurat nie jest normalny stan. I dlatego właśnie rozdział kościoła od państwa jest istotny. Inaczej sędziami byliby księża, orzekający na podstawie prawa kanonicznego. Kto wie jak wygląda hierarchia i bezwzględna zależność, domyślać się może tego konsekwencji. To co widzimy w Iranie to była by codzienność także u nas, gdyby tylko na to pozwolić. Dlatego nie zgodzę się z tym, że poddanie władzy religijnej to takie super och i ach. To także ludzie, a do tego bardzo mocno zależni od przełożonych, gdzie sprzeciw nie istnieje pod groźbą wywalenia ze stanu duchownego. Albo się podporządkujesz i robisz co każe “przełożony”, albo wylatujesz.

          I żeby była jasność… To co piszę nie znaczy, że wśród stanu duchownego są same szuje. Wielu z nich to naprawdę porządni ludzie, ale mają wśród siebie wiele czarnych owiec, które kryją z wykorzystaniem swoich struktur, niezależnością w pewnym stopniu od polskiego ustawodawstwa, brakiem przejrzystości działań. Pod tym kątem niewiele się różnią od struktur przestępczych, opartych na lojalności takich jak Yakuza. Zresztą proszę poczytać czy dla rdzennych Japończyków ona taka zła jest. Bo my znamy ją w naszym kręgu kulturowym z brutalności przede wszystkim. Natomiast w samej Japonii działa ona baaaaaaardzo szeroko i zajmuje także działaniami dobroczynnymi czy społecznie pożytecznymi. Mógłbym więc zakpić, że wcale takich wielkich różnic między nimi a katolicyzmem nie ma. Co zabawniejsze, Polska Yakuza Katolicka ściąga haracz nie tylko z osób prywatnych, ale także z budżetu państwa, na swoją działalność xD To tylko kwestia perspektywy. Nic więcej. Wystarczy odsunąć względy religijne na bok przy ocenie, by to zauważyć. Jeśli ktoś zamiast religii kieruje się etyką, ten łatwo zrozumie o czym piszę. Tylko wpierw trzeba umieć je odróżniać i nie stosować zamiennie kiedy to dla nas wygodniejsze.

          Odpowiedz
          • Helena

            Panie Tomku, wrócę jeszcze do ustawy z 1997 r., która mówi, że “obcowanie płciowe i inne czynności seksualne z osobą poniżej 15 roku życia stanowią przestępstwo”. Nie sprawdzałam szczegółowo jak historycznie kształtowała się ochrona wolności seksualnej w Polsce – czyli ignorancja z mojej strony:( Zwrócił Pan uwagę na b. ważną sprawę, że 90 lat temu ustawodawcy ustalając dolną granicę wiekową dla zawierania związków małżeńskich, kierowali się przede wszystkim realiami społecznymi – normalnością. Napisałam, że zmiana w 1997 r. była “uznaniowa”, bo została wprowadzona w niejasnych okolicznościach i była mocno oprotestowana społecznie. Pojawił się wtedy też raport Specjalnego Sprawozdawcy Komisji Praw Człowieka ONZ przedstawiony Generalnemu Zgromadzeniu ONZ 16.X.1997: “głównym powodem do niepokoju (…) jest fakt, że w wielu krajach Europy Wschodniej rządy nie zadbały dotąd o takie zaadoptowanie prawodawstwa, aby w sposób szczególny zakazywało dziecięcej prostytucji i pornografii.” Feministka, socjolog Gail Dines niedawno (3-5 l. wstecz) powiedziała, że producenci pornografii, ograniczani w Stanach przepisami bhp (jedyne skuteczne), przenoszą swoje studia filmowe do Wschodniej Europy. Warto posłuchać tej wypowiedzi i in. wystąpień naukowców na konferencji zorganizowanej przez STS w Sejmie w 2015 r.

          • Muszę pani Heleno pisać tu, bo nie da się większego zagnieżdżenia zrobić. Ale to oczywiście odpowiedź do poniższej. Porównując prawo w tym względzie można napotkać także analizę praw krajów anglosaskich, takich jak UK czy USA. To trochę inny system prawny (prawo precedensowe), ale i one mają pewne akty prawne mające tego typu działania ograniczać. Wiek jest jednak zależny od stanu i waha od 16 do 18 lat, ale w sieci z kolei rządzi COPPA które jest związane z aktywnością dzieci w sieci i tego co właściciele stron lub aplikacji mogą a co nie. Krytycy pokazują jak bardzo jest to nieskuteczne, skoro rodzice sami nieraz pozwalają dziecku na wiele więcej.

            Jak wspomniałem, już w dwudziestoleciu zauważono powiązanie małżeństwa i wieku zgody. I już wtedy to 15 lat istniało bo stwierdzono, że dzieci rolników szybciej wkraczają w dorosłość. To 15 nie wzięło się więc z powietrza w 1997 roku ale jest po prostu kontynuacją idei tamtej ustawy, nieco unowocześnioną. Stąd tyle nawiązać do takich granicznych lat jak 13, 15, 17, 18, 21… One już te 90 lat temu były omawiane i brane pod uwagę w różnych kontekstach. Nie wyskoczyły z kapelusza. Poza tym znowu ucieka pani kontekst, gdyż owszem studia przenoszone, ale nie do Polski tylko jeszcze dalej na wschód, gdzie prawo do tej pory przegrywa z mafią i pieniędzmi oraz tam gdzie jest bieda. W tamtych czasach chodziło głównie o kraje bałkańskie czy Rumunię oraz małe republiki bałtyckie, gdzie seks biznes kwitł w najlepsze. A miasta takie jak Tallin stanowiły cele wycieczek skandynawów przykładowo. Polska pod tym kątem znacznie lepiej sobie radziła. Gdyby na to spojrzeć z dystansu to komunizm sprawił, iż wiek zgody uległ podwyższeniu. Edukacja dłuższa sprawiła, że nawet dzieci rolników tak szybko nie występowały w związki małżeńskie, bo teraz było więcej klas i mimo pracy na roli dłużej uznawano je za “niezdatne” do małżeństwa. Ale tak naprawdę to przesunięcie nie wyniosło wiele. Może rok. Jednak wystarczyło by wiek dotychczas normalny dla małżeństwa uznać za nieco za niski. Wystarczy sięgnąć do naszej literatury by zauważyć, że tam małżonkowie byli często bardzo młodzi. A może coś zagranicznego? Popatrzmy ile lat mieli Romeo i Julia 🙂 W zasadzie z upływem wieków ta granicą się przesuwała w górę. Nawet obecnie tradycje pewnych grup łamią prawa ustanowione. Małżonkowie są młodsi niż obowiązujące prawo w danym kraju.

            Ale chyba trochę odbiegamy od tematu… Artykuł nie jest o aspektach prawnych pedofilii, pornografii i zawierania małżeństw na przestrzeni wieków 🙂 Powinniśmy raczej się skupić na recenzji.

  3. Z publikowanych badań socjologicznych wynika, że 60% księży w Polsce nie przestrzega celibatu. Dodać do tego proszę jaki odsetek kapłanów był agenturą SB (włącznie ze sławnym księdzem Jankowskim, który w dodatku spędzał noce w hotelach w towarzystwie ministrantów)…i wyjdzie cała hipokryzja tych, którzy nie pozwalają innym na to co sami robią. Jaka jest wiarygodność takich osób?

    Odpowiedz
    • Helena

      Panie Adamie! Rozumiem, że Pana pragnieniem jest być księdzem, nie przestrzegać celibatu, służyć donosami i spędzać noce w towarzystwie ministrantów! Gdzie i jaki ksiądz ma moc Panu tego zabronić? Proszę odbyć sześcioletnie studia teologiczne (maturę Pan ma? Jeśli nie – to jeszcze wcześniej – plus 4 lata). I będzie pan realizował swoje marzenia!!

      Odpowiedz
      • i po co ta zajadłość? prawda bywa niewygodna, ale nie przestaje być prawdą.

        Odpowiedz
        • Helena

          Panie Tomaszu, zna Pan marzenia Pana Adama??
          A, tak faktycznie – na tyle prawdziwe jest moje odczytanie zamysłów Pana Adama, jak przytoczone przez Niego wyniki badań socjologicznych, których źródła nie podaje. Wyniki uzyskane przy użyciu określonego narzędzia badawczego uznaje się za rzetelne wtedy, gdy nie zależą one od osoby badacza lub innych okoliczności sytuacji badawczej – tyle definicja. Może Pan pamięta, jaki wynik miały badania socjologa Ireneusz Krzemińskiego – UW (sprzed ok. 10 lat): Radio Maryja nie promuje antysemityzmu i nacjonalizmu, a jej słuchacze charakteryzują się autentyczną wiarą. Naukowiec przyznał, że założona hipoteza była nietrafiona. A teraz, pozwoli Pan, pytanie: jak Pan widzi metodologię badań socjologicznych, na które powołał się Pan Adam – z taką tezą? Moje zwykłe życiowe, 60-letnie doświadczenie, po osobistym poznaniu wielu księży, mówi mi coś innego. A, jaki Pan ma obraz poznanych osobiście księży i zakonników?

          Odpowiedz
          • znam księży, którzy piją, przeklinają i uprawiają seks. polskich księży, katolickich. osobiście ich znam. takie jest moje życiowe doświadczenie.

          • Bardzo nie podobają mi się pani zagrywki. W ustach frazesy katolickie, a zachowanie mocno z nimi na bakier. Chcę pani przykładu? Czy ksiądz podnosi rękę na kobietę do uderzenia, gdy ta mówi coś czego on nie aprobuje? Czy ksiądz zachowywać się powinien jak fanatyk religijny, odkładający na bok przykazanie miłości i wracający do starotestamentowych “oko za oko”? Czy powinno kryć się takie zachowania i dopuszczać taką osobę do nauki w szkole, a zgłoszenia wyciszać i ukrywać? To są rzeczy, które widziałem na własne oczy. I byłem także osobą która stanęła między księdzem, a kobietą na którą podniósł karzącą rękę sprawiedliwości. Nie ja jeden. Widziałem też pijanych księży. Znam takich, których gospodynie nie tylko porządkują lub gotują. Czy coś im się dzieje złego? Nie. Lokalna społeczność wie, przełożeni wiedzą. Konsekwencji brak.

            Żeby była jasność, można zerknąć, że ja to inny “tomasz” niż ten jakim pani pisze. Ale dołączyłem do dyskusji, bo i ja mam pewną wiedzę subiektywną. Czy jest to 60% to nie wiem, ale to, że część nie przestrzega celibatu i prowadzi się w odmienny sposób niż chcieli by być widziani to akurat prawda. Czyli mamy sytuację, gdy w wątku już dwoje Tomaszy ma osobiste doświadczenia, odmienne od pani. I co teraz? To statystycznie 50% potwierdzających ten fakt, 25% w pani osobie, że nie, a co do 25% nie wiem, bo Adam nie napisał jakie ma osobiste doświadczenia 🙂 Jeśli go jednak odrzucić to mamy 2:1, że pani doświadczenia są jednak w mniejszości i zwyczajnie nie miała okazji na takowe zachowania przez 60 lat trafić. Normalnie ewenement… Inni widzieli I znają, a pani mimo wieku nie. Normalnie szczęście…

      • Helena

        Przepraszam, Panie Adamie za mój sarkazm! Dziękuję panu tomaszowi i Panu Tomaszowi za słuszne słowa! Powoli docierały, ale dotarły!!
        Panie Adamie, mam teraz dla pana tylko takie słowa: “musicie od siebie wymagać, nawet jeśli inni od was nie wymagają!” Powiedziane przez Jana Pawła II do młodych, ale myślę, że wiek nie ma tu znaczenia! Nie chciałam Pana zniechęcić do odzywania się, ale moja odzywka mogła być tak przyjęta, przepraszam!

        Odpowiedz
  4. Helena

    “Ja bym mógł stwierdzić, że upadek chrześcijaństwa i kultury zachodniej jest wynikiem sprzeniewierzenia wartości chrześcijańskich w katolicyzmie i też mogę to udowodnić historią katolicyzmu w Europie.” (cytuję Pana) Tak! zgadzam się z tym stwierdzeniem! Odejście od wartości chrześcijańskich – letniość i “polityczna poprawność” spowodowały to, co widzimy na Zachodzie i czego ja absolutnie nie chciałabym dla Polski! Napisałam, że mam inne doświadczenie, dotyczące obrazu duchowieństwa w Polsce. Nie napisałam, że księża i zakonnicy to osoby bez wad. Też znam pojedyńcze przypadki sprzeniewierzenia się ślubom, ale daleka jestem od osądzania, choć mnie to bolało lub “wkurzało”! Szacunek dla Pana, że stanął Pan w obronie zaatakowanej kobiety!
    Mam prośbę: jak mam rozumieć ten zarzut: “W ustach frazesy katolickie, a zachowanie mocno z nimi na bakier”?

    Odpowiedz
  5. Helena

    “Ja bym mógł stwierdzić, że upadek chrześcijaństwa i kultury zachodniej jest wynikiem sprzeniewierzenia wartości chrześcijańskich w katolicyzmie i też mogę to udowodnić historią katolicyzmu w Europie.” – te słowa Pana Tomka, przypisałam Panu Tomaszowi (bo rozumiem, że to ktoś inny – przepraszam za brak uważności!

    Odpowiedz
  6. O kulturze zachodniej piszę znacznie szerzej. Nie chodzi mi tu jedynie o ostatnie 50-100 lat. Ja mam już na myśli cofnięcie się o 1000 lat wstecz. Gdy papieże w Watykanie prowadzili tak rozwiązłe życie, że orgie za czasów rzymskich wcale im nie ustępowały. Gdy sobie wybierano podczas so Borów co ma wejść do Nowego Testamentu, a co wyleci. Lub dokładano “niekanoniczne” dogmaty i wierzenia, które nigdzie nie mają poparcia w jakiejkolwiek księdze zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Gdy kupczono odpustami i relikwii. Katolicyzm wyrósł na kłamstwie i przez wieki je pielęgnował w celu zaspokajania swych potrzeb oraz utrzymania władzy.

    By była jasność. Z samiuteńkiej góry jeden wpis podpisany Tomek, jak i potem konsekwentnie Tomasz (z dużych liter pierwszych) to moje wpisy. Osoba podpisująca z samych małych to już nie ja. Zresztą to chyba widać w formie.

    A wracając do pytania ostatniego, to chodzi mi o prezentowaną i przyjętą postawę jako osoby o religijnych poglądach oraz głębokiej wierzę, co przejawia się też choćby w używanych zwrotach, choć jednocześnie wobec wpisu Adama jak dla mnie pani wpis jest po prostu arogancki oraz po części chamski gdy mowa o spełnianiu marzeń w formie nocy z ministrantami. On napisał o księdzu znanym z imienia i nazwiska oraz dość kontrowersyjnym już za życia oraz skonfliktowanym z innymi duchownym oraz ponoć współpracownikiem SB. Na ile akta w IPN są prawdziwe a na ile sfabrykowane nie wiem. A sam IPN osobiście uznaję za politycznie inspirowany, bo zawsze znajduje coś gdy akurat jest potrzebne. To co jednak dostał w odpowiedzi od pani raczej do kulturalnych nie należało.

    A jeszcze tak odnośnie poprawności politycznej to ona sama w sobie nie jest zła. Chodzi o to, że ją się nadinterpretowywuje i bardzo instrumentalne wykorzystuje w zagrywkach polityczno-społecznych. Stała parodią samej siebie. Podobnie jak patriotyzm, który dawno już w ustach obecnej władzy stał się pośmiewiskiem i jakąś pokraczną wersją swojej definicji, zwykłą abominacją. Ale tak jest zawsze gdy ktoś zawłaszczy coś a potem to pompuje do granic wytrzymałości i obrzydza innym. To dlatego gdy politycy wykorzystują takie słowa do walki politycznej powinni zapłacić za to wysoką cenę, proporcjonalną do wagi słów jakie splugawili. Gdy zaś ktoś twierdzi, że nie jest się patriotą i prawdziwym Polakiem, ponieważ nie popiera się jego partii, to dla wielu to jest słusznie zniewaga. A doskonale pani wie kto taką retoryką na naszej scenie politycznej się posługuje. Przyjdzie im za jakiś czas za to zapłacić. Już 11 listopada było to widać, gdy politycy rządowi odgrodzili się kilometrowym odstępem od społeczeństwa. Obrazek który poszedł we wszystkie media. Ogólnie wizerunkowy strzał w stopę. Z jednej strony promowanie i propaganda Marszu Niepodległości przez kilka lat jako rodzinnego i patriotycznego, a teraz odgrodzenie od niego i przekaz, że jednak nie jest taki cacy do końca. Narodowcy z nich zakpili i rządzący musieli tańczyć jak im zagrali. Dobry uśmiech do złej gry. Sytuacja gdy spalili flagę UE narodowy i sami na siebie donieśli oraz mogą za to jeszcze od policji dostać nagrodę to już wręcz
    kuriozum. Doprawdy Bareja miałby ogrom materiałów do swoich produkcji przez ostatnie lata 🙂 Strach się bać co jeszcze zdołamy zobaczyć do końca kadencji. I w jakich oparach absurdu przyjdzie nam pływać.

    Odpowiedz
    • Helena

      Panie Tomaszu, dziękuję za wiele szczegółów prawniczych, którymi Pan się tu dzieli! mobilizują mnie – choć znajomość prawa sama w sobie wymaga dużo większej precyzji i uwagi niż mam w sobie. Mam jednak odczucie, że Pana wizja historii, szczególnie dziejów Kościoła, jest mocno tendencyjna – skażona komunistyczną edukacją!

      Odpowiedz
  7. Od razu dodam, że prawnikiem nie jestem, jak przykładowo Łukasz Mikulski. Ale w obecnym świecie nieznajomość prawa nie jest okolicznością łagodzącą, więc siłą rzeczy prawo, zwłąszcza w kwestii nowoczesnych technologii staram na bieżąco mieć. Historia, w tym religii, u mnie kształtowała się i kształtuje do dnia dzisiejszego. Jak wspomniałem znałem podłych przedstawicieli kleru, ale także i tych, z którymi na tematy religijne można było prowadzić dyskusję bez agresji czy zacietrzewienia. Nasi lublinieccy Oblaci naprawdę są dobrymi dyskutantami. Albo po prostu ja miałem szczęście na takowych trafić. Choć między innymi z tego zgromadzenia był ów ksiądz który podniósł rękę na kobietę, więc ta łyżka dziegciu zawsze się znajdzie. Natomiast z tymi sensownymi można było porozmawiać także o sprawach drażliwych dla Kościoła, niewygodnych. Także jego historii na przestrzeni wieków. To nie tak, że ja swoją wiedzę mam, edukację zakończyłem i już. Mam podejście naukowe i staram swoim życiem zaświadczać, iż jestem humanistą w pierwotnym tego słowa znaczeniu, a więc osobą wszechstronnie wykształconą i starającą się zrozumieć ludzką naturę.

    To co komuniści napłodzili dość mocnym sitem odsiewam, podobnie jak obecnie “rewelacje” IPN, które nieraz wypływają na wierzch akurat wtedy, gdy dziwnym trafem są potrzebne. To, że po pół roku lub więcej okazują się spreparowane już niekoniecznie dochodzi do opinii publiczne, ale łatka do człowieka przez nie nałożona nadal się trzyma, bo zasiała w opinii ludzi ziarno zwątpienia. To jest zła wola historyków w IPN, którzy niszczą zaufanie społeczne, działając w partyjnym interesie.

    Z kościołem jest dokładnie ta sama historia. Polityka w nim wzięła górę już wiele wieków temu. Stał się obiektem i celem polityki od samego początku. Najpierw jako ofiara, potem jako narzędzie, by ostatecznie sam zaczął pisać historię świata. Wielu rzeczy nam się nie wyjaśnia, ponieważ nie są one kanoniczne, nie wywodzą z Biblii. To ustalenia biskupów na soborach, sposoby na podreperowanie budżetu czy wyniszczenie przeciwników lub ich wchłonięcie. Widzimy to na naszych ziemiach doskonale, gdzie chrześcijaństwo splotło się z wierzeniami przedchrześcijańskimi tak, iż obecnie wielu ludzi nie rozumie tego jak wiele tradycji chrześcijańskich ma swoje korzenie w pogaństwie. Zostały wchłonięte. Wiele osób nie wie, że za czasów Piastów były nawet powstania pogańskie, które miały nowo sprowadzoną wiarę wyrzucić z tych ziem. Jakoś nikogo nie zastanawia czemu po tych czasach nie ma wiele śladów. Ale jak mają istnieć, skoro nowa religia twardo ogniem i mieczem niszczyła wszelkie przejawy starej? Gdyby teraz zacząć rozkopywać stare kościoły to by się okazało, że wiele z nich stoi na pozostałościach jakichś osad wcześniejszych. Z kolejnymi latami dowiadujemy się rąbek więcej. Także o ciemniejszej stronie życia Watykanu. W ostatnich latach były to głównie sprawy finansowe, ale w swojej historii były to także skrytobójstwa, wykorzystywanie religii do uprawiania polityki (konflikt z cesarstwem, wyprawy krzyżowe, nepotyzm). Zapewne doskonale pani też wie, że zmieniają się też inne rzeczy. Na przykład przykazania kościelne obecnie brzmią nieco inaczej niż jakieś 20 lat temu. Tak więc nie ma to wiele naprawdę wspólnego z byciem tendencyjnym czy wiarą w to co pisano i mówiono o kościele za czasów PRL. To jest nadal wiedza, która stopniowo się odkrywa, dodatkowo od najmłodszych lat dzieciom do głów wtłaczana jako prawdziwy obraz świata i jego motor. Jeszcze do niedawna moja córka miała w tygodniu więcej lekcji religii niż matematyki. To było jakieś nieporozumienie.

    Sam byłem osobą, która pamięta jak w podstawówce na nauczaniu początkowym pokazywało się dzieciom na religii film “Niemy krzyk”. Mnie także nim “uraczono” gdy chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 4 w Lublińcu. Każdy kto uważa, że to świetny pomysł aby go pokazywać osobom w wieku mniej więcej 10 lat powinien mocno zastanowić się nad sobą. Tak właśnie w kościele wygląda indoktrynacja. To nie jest debata, spokojna rozmowa czy dialog. Tu każde odstępstwo od tego co wyznaje prowadzący katechezę jest piętnowane, czasem w bardzo perfidny sposób, który sprawia, że dzieci czują się gorsze, wyszydzane. Przykład? Na religii koleżanka mojej córki odpowiedziała nie tak jak chciała siostra zakonna. Po odpowiedzi prowadząca zapytała dlaczego tak twierdzi, więc dziewczynka ufnie odpowiedziała, że tak ją nauczyli rodzice. Efekt? Siostra zakonna podeszła, przytuliła ją i stwierdziła, iż dzieci razem z nią teraz powinny się pomodlić za rodziców owej dziewczynki, bo błądzą. Czy jako rodzic uważa pani to za moralnie akceptowalne? Takich drobiazgów jest wiele. Moja córka uczęszcza na religię, ponieważ lubi, a ja jej nie bronię. Natomiast w domu uczę ją czym jest ekumenizm, zapoznaję z innymi religiami, mitologiami i wierzeniami. Aby miała szerszy obraz i odpowiedni zasób empatii wobec innych, aby umiała stanąć, schylić się i pomóc. I tego nie nauczyło mnie chrześcijaństwo, które w praktyce, w wykonaniu katolickim, w Polsce jest dalekie od tego. To przyszło z czasem i lekturami z zakresu filozofii, psychologii, etyki, religioznawstwa. Dopiero wtedy, gdy człowiek już wie nieco więcej, zaczyna to rozumieć. Można próbować tego “maszynowo” nauczać, ale to będzie małpie powtarzanie, latwe do zmanipulowania, ponieważ łatwo zmienić coś w schemacie, a odtwarzający nie zapyta, nie podda w wątpliwość celu zmiany. Przyjmie na wiarę, że jest w tym jakiś głębszy plan. To dlatego napąmknąłem o tym, że kościół w czasie zaborów nie był tak bardzo narodowowyzwoleńczy jak się wydaje. Chronił swoje majątki, stan posiadania. Idea narodowa bardzo dobrze z tym współgrała, ponieważ skupiała Polaków wokół Kościoła. Idealnie to obrazuje fakt jak wyglądało nauczanie w tamtych czasach. To nie była nauka literek i potem ich składanie jak obecnie. Tam proces było dokładnie odwrotny. Najpierw rycie na pamięć całych modlitewników, a dopiero gdy już potrafiłeś cały psałterz od A do Z to Ci otwierali go i pokazywali, że słowo śpierwane ma taki ciąg znaków. Potem te znaki rozbijano na litery. W końcu gdy już znałeś litery, mogłeś sam je składać znów w wyrazy i zdania. Tym samym nie umiałeś czytać i pisać, ale już modlitewnik byś zerwany w środku nocy odśpiewał 😉 Większość jednak ledwo kilka pieśni umiała, bo praca w polu, na dworach szlecheckich itp. Kierowanie nimi z ambony było banalnie proste.

    Niektórzy do tej pory tak mają, że wchodząc do kościoła wyłączają automatycznie mózg i dają się kierować. I to jest właśnie największy ból naszych czasów. Ludzie z wygody przestali myśleć samodzielnie. Wysiłek umysłowy ich boli i zdają się na tych, którzy ich zdaniem mają jakiś autorytet. Dla jednych będzie to ksiądz, dla innego prezydent, dla trzecego popularny polityk albo jakiś naukowiec. Nie kwestionują, nie pytają, nie dociekają. Jeśli zaś ktoś się nie uczy, nie poszerza wiedzy, oddaje się w ręce manipulatorów, pięknoustych, demagogów. Mi cierpnie skóra gdy włączam jakieś debaty polityczne i co rusz słyszę jakiś chwyt erystyczny, widzę te kpiące i sztuczne uśmiechy. To dlatego widzę manipulacje oraz mogę je wskazywać palcem. Nie dlatego, że gdzieś przeczytałem, iż to jest nieprawda. Ja mam bardzo ścisły umysł i wyszukuję nieścisłości zarówno w ujęciu szczegółowym jak i ogólnym. Dla mnie nie jest naprawdę problemem wziąć tekst i poddać go analizie albo zebrać dane i je zsyntetyzować. Akurat taką mam pracę, iż operuję zarówno na schematach jak i gołych danych, z których nieraz muszę utworzyć pewien obraz. Do tego ja to zwyczajnie lubię robić. Dla mnie to frajda, gdy w pozornym chaosie widzę porządek.

    Odpowiedz
  8. Helena

    Witam! Jeszcze do wcześniejszych wpisów troszkę. Nazwa epoki – “średniowiecze” oklejona została tak pejoratywnymi treściami, że często funkcjonuje jako synonim zacofania i “wszelkiego zła”, choć ludzie w tych wiekach żyli często mądrzej niż my dzisiaj! Totalnie potępia się działania Kościoła z tego okresu, nie uwzględniając kontekstu historycznego – realiów tych czasów. Tak samo, dopiero niedawno (5-10 l. temu:) zetknęłam się z prawdziwą historią lat Reformacji, która przeczy wszystkim “och i ach” funkcjonującym do dziś dość jeszcze powszechnie. Kanoniczność Nowego Testamentu została zachowana, co można sprawdzić na podstawie zgodności z zachowanymi rękopisami, datowanymi na naprawdę wczesne lata.
    W historii Kościoła, tworzonego przez ludzi takich samych jak wszyscy pozostali, było już wszystko – znane nam dziś zło – a może i więcej. Ale Kościół trwa! Czy to nie jest zastanawiające?
    Zgadzam się całkowicie z Panem, że pokazanie 10-cio letnim dzieciom brutalnego morderstwa na dziecku jest bardzo kaleczące. Jeżeli nawet dorosły mężczyzna (Ronald Bernard), “szkolony na psychopatę” – jak sam powiedział – stając przed taką rzeczywistością, doznał wstrząsu.
    A tu przywołam słowa twórcy “Niemego krzyku” B. Nathansona: “każdą manipulację społeczną poprzedza manipulacja słowem”. I on wie co mówi, bo sam tak kłamał. A w sprawach ludzkiej rozrodczości, wszelkie kłamstwa robią ogromne szkody! Nam – zwykłym ludziom, którzy w nie uwierzymy i nieświadomi prawdy, marnujemy swoje szanse na szczęśliwe życie!

    Odpowiedz
  9. Wszystko zależy od spojrzenia. Średniowiecze miało wiele swoich wynalazków, ale i w jego trakcie wiele starożytnej wiedzy uległo zapomnieniu, ponieważ “było pogańskich”. Część z tych antycznych czasów do tej pory jest dla nas tajemnicą lub dopiero w naszych czasach odkrywa się na nowo. Kanoniczność obu części jest dyskusyjna z tego powodu, że ona się nie zmienia co 50-100 lat. Proszę sięgnąć do źródeł z początków chrześcijaństwa i zobaczyć czy jest tam jedynie to co uznajemy za kanon. Proszę spojrzeć co robiły pierwsze sobory. To tam ustalano czym ten kanon jest tak naprawdę. To tam zdecydowano o czymś takim jak dogmaty wiary. Nawet jeśli nie były opisane w księgach. To tam decydowano które ewangelie są natchnione, które nie, a które to apokryfy albo ksiegi gnostyków. Ale kto o tym decydował? Ludzie. Proszę się zagłębić w ten temat, a wtedy się okaże, dlaczego takim problemem dla kościoła są choćby zwoje znad Morza Martwego ostrożnie datowane na 3-4 wiek naszej ery. Co z ograniczeniami przykładowo ksiąg Starego Testamentu? Przecież jest ich więcej niż to co się uznaje za kanon. To jest tylko dobra wola kościoła czy wiedzę o tym przekazuje. Ja miałem rzetelnych księży i u nas taka wiedza w ramach religii była przekazywana, ale jest to naprawdę wyjątek i bardzo mało osób wie na ten temat. Kanon był szerszy niż obecnie, ale z wiekiem usuwano pewne rzeczy z niego. Ktoś o tym doborze decydował. Z reguły sobory, które potrafiły także dokładać pewne dogmaty, z którymi wierni mieli nie dyskutować 😉 Na jakiej podstawie? To samo jest z Nowym Testamentem. Ewangelii jest więcej niż tylko 4 znane. Praktycznie na początku istniały ewangelie wszystkich apostołów, ale zdecydowano, że wybierze się jedynie 4, które najmniej się między sobą rozjeżdżają. Ale nawet pomiędzy nimi są niezgodności. Ogólnie powielają w miarę tę samą “linię fabularną”, natomiast mogą się różnić nieco co do szczegółów już. Skąd wiemy więc, że tylko te muszą być kanoniczne? Co z czyśćcem, który pojawił się “znikąd”? Nigdzie o nim nie ma wzmianki w całym piśmie świętym. Jest tylko niebo i piekło. Nic więcej.

    Trwanie kościoła nie jest wcale niezwykłe. To efekt ludzkiej natury. Chrześcijaństwo zdobyło wpływ poprzez to, że było religią biednych i uciśnionych. Stopniowo narastało wspomagane efektem kuli śnieżnej. Mózg zaś ma bardzo specyficzny mechanizm.. Nie umie żyć w pustce. Jeśli go tak zostawimy, zacznie sam tworzyć własne wizje. Nie wiem czy miała lub słyszałą pani o deprywacji sensorycznej. Nie poznane jeszcze dobrze zjawisko z zakresu psychologii. Jeśli oderwiemy go od grupy, społeczeństwa i wyrzucimy poza nawias, stworzy on swoją własną. Bo człowiek nie potrafi żyć w pustce. Wszelkiego rodzaju kulty, sekty i religie ten mechanizm wykorzystują.

    Odpowiedz
  10. Helena

    Pozdrawiam! znów “uciekł” mi pracowicie pisany tekst 🙁

    Odpowiedz
  11. Nie szkodzi 🙂 Ja z reguły mam już nawyk tego typu, że nie piszę bezpośrednio na stronach gdy spodziewam się dłuższego tekstu. Otwieram dowolny edytor tekstu (nawet najprostszy Notepad wystarcza) i tam piszę. Gdy już mam gotowy, sprawdzam pisownię, stylistykę i zawsze coś przeradagowywuję. Z reguły skracam. Tak… Moje teksty pierwotnie są jeszcze dłuższe niż to co tutaj trafia, ale usuwam wiele, aby zwiększyć przejrzystość i nie rozwlekać zanadto pewnych rzeczy. Do tego choć pobieżne sprawdzenie pisowni, aby uniknąć głupich błędów czy literówek. Jeden dłuższy tekst potrafi się tworzyć 2-3 godziny i niejednokrotnie dość mocne cięcia w nim występują. Poza tym jeśli coś się na stronie stanie, to mam w edytorze jego kopię 🙂

    Odpowiedz
    • Helena

      Wierzę w to, że Jezus jest Bogiem! Jako Bóg-Człowiek wybrał sobie uczniów. Przeczytane: ten nabór do pierwszego “seminarium” okazał się dość marny. Piotr wyparł się znajomości z Jesusem, a z Golgoty uciekli wszyscy poza jednym – Janem. Czy Bóg tego nie przewidział? Przewidział! Każdy z nas ludzi ma swoją marność, swoje słabości, które łatwo się rozrastają, gdy zaczynamy żyć po swojemu, kiedy czujemy się samowystarczalni. Dlatego potrzebujemy Boga, który nas “skleja” od środka. Mamy zapisane, że Chrystus założył Kościół, z którym Sam się utożsamia! I mamy obietnicę Boga, że Kościół przetrwa. Dlatego nie chcę rozmawiać o złym postępowaniu księży, choć jest takie. O nijakości wielu biskupów. Ani o tym, że papież Franciszek być może prowadzi Kościół na manowce. To smutne fakty!
      Ale jeszcze żadna Boża obietnica nie została bez spełnienia!
      To takie podsumowanie moich poglądów.
      O deprywacji sensorycznej trochę czytałam. Interesuje mnie psychologia, ale szczególniej od praktycznej strony.

      Odpowiedz
  12. I tutaj właśnie zasadza się największy problem… Skoro ludzie są marni i słabi, to dlaczego jednocześnie pozwalamy im na decydowanie o podstawach wiary i grzebanie w niej? Wierzy się w boga, kościół chrystusowy i jednocześnie jest kompletnie bezkrytycznym wobec tych marnych i słabych, którzy go kształtują. Załóżmy, że ten kościół ma przetrwać. Pytanie należy zadać skąd to zadufanie, że katolicyzm jest tym odłamem, którego ma to dotyczyć? Może to prawosławie jest jedynie prawdziwym? Ja nie zmuszam do rozmowy czy odpowiedzi na moje pytania. Większość rzucam w powietrze do wyboru i podjęcia dowolnego wątku. Nie jestem tu by atakować kogokolwiek i czyjekolwiek poglądy. Dość lekko zresztą do tego podchodzę. Wiara to sprawa indywidualna. Ja przykładowo nie potrzebuję sklejania. Siłę biorę z wnętrza siebie, ale nie jest to wiara w bóstwo jakiekolwiek. Ja siebie sam określam jako agnostyka. Z logicznego punktu widzenia nie mogę bowiem ani zaprzeczyć istnieniu ani potwierdzić istnienie boga.

    Odpowiedz
  13. Niech się pani przyjrzy swojemu podejściu. Wierzy pani w pewne rzeczy i oczekuje ich spełnienia, ponieważ ma pani takie przekonanie, wiarę. Czy stanowi dla pani różnicę gdy to się wykona jutro czy za 100 lat? Nie. Chodzi o sam fakt. Ja równie dobrze mogę powiedzieć, że Kraków zostanie zniszczony. Czy to się stanie za 10 lat czy za 150 nie robi różnicy. Czy nie tak działają proroctwa? To my doszukujemy się w nich sensu, nieraz wiele setek lat po ich spisaniu. Ja mimo względnie młodego wieku (choć Jezusa już przeżyłem 😉 ) nauczyłem się tego, iż nie staram wydawać pochopnie wniosków, gdyż zwyczajnie mogę nie mieć pełni wiedzy na dany temat. Mogę wypowiadać stanowczo w dziedzinach, w których mam dużą wiedzę dziedzinową. Natomiast dotyczy to jedynie rzeczy technicznych tak naprawdę. Każde podejście do tematów humanistycznych czy religijnych to spór o ideę i wyższość jednej nad drugą, czyli tak naprawdę nigdy nie będzie on rzetelny i oparty o obiektywne przesłanki. Stąd też spieranie się na tym polu jest bezowocne i bezcelowe, gdyż i tak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I nawet z moralnością nie ma to wiele wspólnego, ponieważ każdy może inaczej definiować czym jest pojęcie absolutnego dobra. W zależności od tego będzie też inaczej postępował oraz inne dogmaty przyjmował. Na pewnym poziomie dyskusji uderzymy więc o negowanie albo swoich albo dyskutanta dogmatów, pewników na jakich opiera się postępowanie danej osoby. Dojdziemy więc do ściany gdzie na swój sposób zawieszamy logikę i zaczyna się bronienie swoich wartości za wszelką cenę.

    Przejdę może na mówienie po imieniu, ponieważ tak przyjęło się w sieci, aby z racji pewnej bezpośredniości unikać “panowania i paniowania” 🙂 Halino, to o czym wspominam widać właśnie w przekonaniu, że istnieje byt absolutny, w tym wypadku Bóg, który jest motorem wszystkiego, włącznie z naszym postępowaniem i jest on pewnego rodzaju azylem. Czy każdy musi ten dogmat przyjmować? Niekoniecznie. Czy powoduje to jakiś dyskomfort w jego odczuciu? Jeśli nie wierzy w niego to nie. Dochodzimy więc do sytuacji, gdy to osoba przyjmująca ten dogmat za pewnik próbuje narzucić niewierzącemu swój punkt widzenia, a więc że będzie płonął w piekle i tak dalej. Tylko że jeśli ona nie wierzy zarówno w niebo jak i piekło, to takie podejście nie ma na nią wpływu. Równie dobrze możemy dorosłego straszyć “babokami” 😉 Straszony się po prostu uśmiechnie na widok starań straszącego. Nie da się straszyć kogoś czymś, w co on nie wierzy i nie wpisuje w jego światopogląd i jest to zwyczajnie bezcelowe. Nawet gdyby teraz nauka udowodniła w pełni doświadczalnie, że boga nie ma, wyjaśniła jak dochodzi do cudów, to i tak by to nie zmieniło Twojej postawy Halino. W takiej zostałaś wychowana i nikt tego nie zmieni oprócz Ciebie samej. Taka sytuacja byłaby dla Ciebie niewyobrażalna, ponieważ w ów byt absolutny i jego wpływ na nasz świat wierzysz, więc wszelkie próby jego obalenia są odrzucane jako niezgodne ze światopoglądem wyznawanym. W tym nie ma nic złego. Tacy jako ludzie po prostu jesteśmy… Ja też takie “absoluty” mam. Natomiast nie są one “absolutnie absolutne” i w swojej wiedzy oraz świadomości wiem, iż mogą błądzić, wodzić na manowce i stąd nawet do nich nie mam całkowitej wiary, można ją zachwiać. W przypadku religii jest to niemożliwe, ponieważ zawsze ktoś powie, że “to jakiś większy plan, którego jako ludzie nie rozumiemy”. I jest to jednocześnie największa wada religii. Każe nam ona wyłączyć własny osąd, przez co potrafimy się godzić na coś, czego nie akceptujemy. Spójrz na działania inkwizycji… Zabijanie i torturowanie jako środek do zbawienia duszy? Czy to nie jest wypaczone? A inkwizytorzy tak właśnie myśleli, że przez cierpienie i śmierć ratują duszę heretyka… Ważne by przed śmiercią się on odkupił, nawrócił. To jest lekcja jaką powinniśmy też wyciągnąć z historii. Nasze postępowanie jest względne. My siebie oceniamy dobrze teraz. Natomiast to nie znaczy, iż tak samo będziemy postrzegani za 200-500 lat. Ja mam to ciągle gdzieś z tyłu głowy, więc niekoniecznie zachowuję się tak, jakby tego ode mnie oczekiwano.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz do stan Anuluj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.