
Harry Potter – dobry czy zły?
Pod takim tytułem Gabriele Kuby, niemiecka socjolog opublikowała w 2003 roku swoją analizę serii o Harrym Potterze. Książka ta, rozszerzona przez Autorkę o omówienie tomu piątego i przetłumaczona przez Dorotę i Wojciecha Muszyńskich, jest dostępna w języku polskim od 2006 roku.
Z przedmowy: Ważne jest znalezienie tej odpowiedzi (na tytułowe pytanie), ponieważ Harry Potter nie jest zwykłą książką (…) Jest długofalowym projektem kulturowym, który wywiera wpływ na całe pokolenia i przez to staje się społeczną rzeczywistością (s. 9).
Dziś, z perspektywy kilkunastu lat widzimy, jak mocno ten projekt zadziałał. Przykładem niech będzie reakcja na decyzję lisowskich rodziców, którzy wystąpili do dyrekcji szkoły, w której uczą się ich dzieci z petycją o usunięcie z listy lektur książki o Harrym Potterze. Skorzystali z konstytucyjnego prawa do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (nie żądali przecież zakazu omawiania H. P. przez wszystkich uczniów w Polsce), a ich decyzja spotkała się, z co najmniej – niezrozumieniem. Jak można było wyłamać się ze stada, z tłumu, idącego posłusznie pod sztandarami „nowoczesności” i „tolerancji”? A więc padły określenia: ciemnogród, zacofanie, oszołomstwo. Pogarda, potępienie, szyderstwo i politowanie przeplatały się ze sobą w komentarzach. Zastanawiam się, czy włączyli się w ten „koncert” także ci, co to „zawodowo” zajmują się tropieniem wszelkiej niepoprawności i „myślozbrodni”? Optymistyczne, że pojedyncze głosy chwaliły decyzję świadomych lisowskich rodziców.
Kiedyś osoby dysponujące większą wiedzą, zdolne do samodzielnego myślenia, decydowania i ponoszenia odpowiedzialności za swoje życie, nazywano – elitą! Dziś to słowo (jak i wiele innych) tak bardzo zmieniło swoje znaczenie, że aż może być obraźliwieodebrane .
Gabriele Kuby – dojrzała, wykształcona, autorka kilku książek tak opisuje czas spędzony na czytaniu i analizowaniu kolejnych tomów: męką było dla mnie spędzanie godzin, dni, tygodni, miesięcy w świecie Harry’ego Pottera. Zdarzało się, że trucizna przenikała moją skórę i zaciemniała wewnętrzny świat. Jak więc musi wyglądać to u dzieci? Wiem od rodziców, że ich dzieci miały podczas czytania Harry’ego Pottera koszmary, a mimo to bardzo chciały wiedzieć: „co będzie dalej”. Zajęłam się Potterem, ponieważ byłam wstrząśnięta rozmiarem zaślepienia. Nie sądziłam, że jest to możliwe: oto stoję przed tajemnicą zła (s. 82). Wcześniej na s. 18. możemy przeczytać takie zdanie: Jeśli zna się treść, a unika wejścia w trans, staje się ona jednoznaczna. Pada słowo „trans”. Tak, lektura Harry’ego Pottera wprowadza w trans (…) dostęp do podświadomości uzyskiwany jest przez: 1. zalew informacjami; 2. bardzo szybkie zmiany obrazu, tak że intelekt traci kontrolę; 3.wytwarzanie stanu wysokiego napięcia; 4. zagmatwanie i unieważnianie normalnych punktów orientacyjnych, przede wszystkim naturalnych kryteriów dobra i zła. Ten czwarty punkt, to nie jest ta stale „sztandarowo” wspominana „walka dobra ze złem”, dla której warto wejść w świat magii Harrego Pottera. Ta walka toczy się tylko pozornie, bo nie ma pozytywnego bohatera, który chciałby zło pokonać. Harry robi wszystko, żeby Howgart trwał, a on sam mógł w nim przebywać, mimo przeplatającej się w każdym momencie grozy, wstrętu i strachu. Z tego świata zła nie ma wyjścia. Rzekomo niegroźny tom pierwszy (ten, który dotyczył szkoły w Lisowie) pełen jest zaklęć, krwi, magii, straszydeł, groźnych stworzeń, demonicznego opętania, a w końcu bezpośredniego spotkania z diabłem. (…) Wyrafinowana inteligencja dzieła polega na systematycznym dezorientowaniu, czym jest dobro, a czym zło, poprzez długie przyzwyczajanie do tego, co straszne, wzbudzające wstręt, przez fascynację magią i jej upowszechnienie (s. 32). Metoda dezorientacji (…) widoczna od pierwszych stron, w każdym następnym tomie tylko się nasila. Treści są coraz bardziej obrzydliwe, coraz straszniejsze i dziksze. Sceny bezpośredniego spotkania z Voldemortem są coraz okrutniejsze i trwają dłużej. Wielki rytuał krwi na cmentarzu jest w tomie czwartym rozciągnięty na 34 strony: Harry zakneblowany i przywiązany do grobu, sługa Valdemorta odcina sobie rękę, kaleczy Harrego, żeby uzyskać krew potrzebną do rytuału, dodaje to do kotła, w którym powstanie eliksir dla demona, wcześniej wrzucono do niego stworzenie podobne do małego dziecka, z odrażającą, przypominającą łeb węża – twarzą. Z tomu na tom postępuje fundamentalne przemieszczenie wartości, wymieszanie atrybutów dobra i zła, co powoduje chaos w odczuciach czytelnika. Własny osąd, sumienie zostają zaburzone – czytelnik gubi orientację. Fascynacja złem uczyniła Harry’ego Pottera globalnym miliardowym interesem.(…) W duchową pustkę społeczeństwa, w którym chrześcijaństwo utraciło swoją kształtującą siłę, wlewa się niczym górski potok magia w formie czarów, czarnoksięstwa i satanizmu (s. 12). Pytanie o dobro i zło jest w czasach „płynnej ponowoczesności” uważane za zbędne i przestarzałe. Możemy przymknąć oczy na łatwe do przewidzenia skutki naszego działania. Nie unikniemy jednak cierpienia z tego powodu (s. 9).


To sobie pani autorytet wybrała…
Nie od dziś wiadomo, że neofici są najgorsi.
No nie mogło być inaczej! Tylko Pani mogła pokusić się o felieton w tym temacie. I podjęcia próby
ratowania wizerunku co niektórych Lisowian. Proponuję temat poszerzyć i objąć krytyką klocki Lego, jak ksiądz z Wolsztyna czy inne „przedmioty kultu” czy postacie z bajek i filmów dla dzieci. Najlepiej ogłosić taki dzień, kiedy zwolennicy tych teorii wyjdą na ulice, przed bloki i je spalą, wypalą, zniszczą. I świat bez Harrego, Lego, Balbiny czy Bolka i Lolka będzie piękny i kolorowy! Najlepiej dodać do tego towarzystwa (lecz już bez niszczenia i zadawania krzywdy), rowerzystów, demokratów, liberałów,lewaków, tolerancyjnych KOD-owców, no i oczywiscie LGBT. Wówczas, już bez szatana, obudzimy się w świecie dobra, miłości, bez zła i krzywd. Szkoda słow proszę Pani! Przy właściwych wzorcach i slusznych rodzicielskich, szkolnych,politycznych i innych autorytetach, żadna bajka, film czy książka, NIC zlego nie wyrządzą! NIC! Tylko autorytetów juz nie ma. Prawica je świetnie zniszczyła. A i Kościół nic w kierunku ich ratowania nie zrobił, gdyż zapomniał, że dzisiaj w dobie Internetu nie można i nie wystarczy już pieknie mówić. Treść bowiem jest w kilka sekund weryfikowana. Pozostają czyny, a te jakie są, wszyscy widzą…… Milczenie wobec zła, jednoznaczna postawa polityczna itd itd. Nie trzeba doszukiwac się szatana w klockach i książkach……..
Panie Janie!
Ależ bełkot Pan stworzył!
Nadaje się Pan na zawodowego polityka. Proszę ujawnić z jakiej listy. Jedno wszystko. Za taką retorykę, się należy co najmniej stanowisko ministra.
Szczęśliwego nowego roku.
Zapomniał Pan o „dzieciach z probówki „, edukatorach seks., uchodźcach, islamistach no i oczywiscie ekologach! Toż to przedstawiciele szatana. Ech ci hipokryci…..
Panie Marku.
Rozumiem jest Pan muslimem (islamistą? – dziwny to wyraz) i ekologiem. O ile muslimi mi nie wadzą, to ekolodzy…, hm,… . Ekologia to niezły buisnes.
Panie Werner, a dlaczego nie zamieści pan informacji o powstaniu punktów „wymiany ciepła” w Lublińcu? Czyżby dlatego, że to nie był pomysł pana Mikulskiego?
A co ma wymiana ciepła i jakiś Mikulski (czy chodzi o Hansa Kłosa?) do HP?
Jedyne co czyta pani Helena to biblia, może dlatego jest taka ociemniała i tępa ,ale czego się spodziewać po takich pajacykach. Coraz gorzej czyta się te felietony od Pisowskiej sfołoczy a poseł Gawron to aprobuje i ja ma być w naszym powiecie dobrze.
Panie Artur.
Miesza się Panu Biblia z HP i posłem Gawronem…. etc.
To po co Pan czyta te felietony?
Niech się Pan da do roboty (!) aby poprawić ten powiat, zamiast tu tylko utyskiwać. Trochę bardziej konstruktywnie.
Drogi panie obraża pan Panią Helenę a może gdyby zaczął pan Biblię to poszerzyły by się pana horyzonty bo to najmądrzejsza Księga na świecie i ma najwięcej przekładów na prawie wszystkie języki więc życzę uważnej lektury bo tam znajdzie pan odp. na wszystkie pytania a jeśli chodzi o HP to największy autorytet wśród egzorcystów O. Gabriel Amorth przestrzegał przed czytaniem HP bo wpływa to destrukcyjnie na dzieci i młodzież jeśli jest pan ojcem odpiwiedzialnym to nie pozwoli pan swoim dzieciom czytać HP.
Pani Heleno.
Czy przeczytała Pani HP, czy tylko komentarze i recenzje!
Podpinam się do pytania Piotra. Rozumiem, że czytała Pani cała serię HP a nie tylko publikacje niemieckiej pisarki? W końcu żeby się na jakiś temat wypowiadać trzeba się merytorycznie do niego przygotować.
Dziękuję Panu Ireneuszowi za zamieszczenie!
Witam Panów! Nie przeczytałam i nie obejrzałam „Harry’ego Pottera”. Szczęśliwie mnie to ominęło, choć zawsze byłam „do przodu” (albo co najmniej na bieżąco) z lekturami swoich dzieci. A Gabriele Kuby zauważyłam najpierw jako autorkę książki „Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności”. Byłam pod wielkim wrażeniem jej pracowitości i odwagi. Ta książka to precyzyjnie uporządkowana wiedza: fakty i absurdy (o „równości menstruacyjnej” już Panowie wiecie?) związane z „programem reedukacji” społeczeństw świata w celu tworzenia „nowego człowieka”. Kiedy potem dostałam do ręki ocenę Harry’ego P. autorstwa Pani Kuby, wiedziałam, że jest rzetelna i mogę się na niej oprzeć. (Nie każdą chorobę trzeba przejść, czasem lepiej zapoznać się z analizą przypadku.)
Mój tekst ma przede wszystkim zachęcić do poznania książki tych, którzy nie idą w bezwolnym stadzie (jak owce na rzeź) i sami jeszcze przez HP nie zostali uwiedzeni. Zamieściłam cytaty i omówienia. I, czy nikogo z obrońców HP nie razi fakt, że książka manipuluje delikatną sferą emocjonalności dziecka, jego często chwiejnym poczuciem bezpieczeństwa, „obdarowując” je makabrą, okrucieństwem i dając nawet obraz demonicznego rytuału? A na wywołaną u dziecka dezorientację proponuje ułudę mocy – magię? Mamy XXI wiek! To wszystko: magia, czary, przesądy już było i zostało pokonane (czy się to komu podoba czy – nie) przez racjonalne chrześcijaństwo.
„Nie wiem, nie znam, ale oceniam” – pani wybaczy, ale to głupie. Kuby zresztą też ma takie podejście, a to zwyczajnie powoduje, że i powyższy artykuł, i książka Kuby nadają się do kosza.
Pani Heleno a egzorcyzmy, którym poddawane są przez osoby duchowne ludzie z zaburzeniami psychicznymi to nie „magia i czary”?
Panie Adamie, egzorcyzmy to modlitwa kierowana do Boga (tego prawdziwego, który się uwierzytelnił!). Osoby, które o nią proszą są zwykle najpierw kierowane na konsultację psychiatryczną.
Pani Heleno.
Pisała Pani nie na podstawie źródeł, a w oparciu o kogoś, z kim się Pani zgadza – tak też można. Nic przeciw Pani wypowiedzi nie mam.
Moje pytanie było retoryczne, nawet nie zakończyłem go pytajnikiem.
Zechciała Pani odpowiedzieć, i … pech chciał „strzeliła Pani sobie samobója”.
Argumentuje Pani: „Nie każdą chorobę trzeba przejść, czasem lepiej zapoznać się z analizą przypadku.” Niestety ten argument ni jak się ma do tego przypadku, nie działa. Dlaczego?
Hm, …, jest tak, …, napiszę obrazowo: proszę oznajmić tak dzieciom i młodzieży, a powiedzą, po co czytać lektury (tekst źródłowy), łatwiej poczytać: streszczenia, opracowania, etc – jest tego masę i wszędzie, i na podstawie tylko tego pisać wypracowanie, odpowiedzieć na lekcji, zdać maturę.
Pozdrawiam.
Dlatego, że nie przeczytałam HP, wskazałam osobę, która nie tylko zapoznała się z całością, ale i bardzo precyzyjnie zdiagnozowała: jaką rolę przydzielono tej serii, że nie jest to po prostu – „książka do czytania”. Mnie bardziej niż HP interesuje właśnie to zadanie, które HP wykonuje w systemie światowej edukacji. Podobno Konfucjusz powiedział, że chcąc zmienić świat, najpierw trzeba zmienić język. I to dzieje się na naszych oczach – słowa zmieniają treść. I paradoksalnie, właśnie tzw. wykształceni z wielkich miast są bardziej podatni na manipulacje językowe, bo proces poznawania jest dziś oderwany od rzeczywistości. Przyswajamy, stare znane od dawna symbole ale już z nową treścią. System pojęciowy zostaje niby ten sam, ale „człowiek znajduje się we władzy sił zewnętrznych” (Grzegorz Górny „Wojna o dusze, wojna o umysły”, Sieci, 24-30.06.2019). Młodzi nauczyciele są kształtowani przez uczelnie, przesiąknięte coraz bardziej lewacką ideologią. Przeciążenie biurokratyczną sprawozdawczością w szkole – konieczne dokumentowanie każdej bzdurki, powoduje zamęt. Nauczyciele stają się „wyrobnikami” (Jolanta Dobrzyńska, „Uczeń w pułapce >krytycznego myśleniakrytyczne myślenie< uległ (…) transformacji i (…) oderwany od wiedzy i doświadczenia, oznacza bardziej technikę dekonstrukcji obrazu świata w umysłach uczniów niż faktyczną stymulację myślenia". Technika dekonstrukcji – brzmi znajomo! Uczeń ma być gotowy do kwestionowania wszystkiego: wszelkich prawd, reguł twierdzeń, także istnienia prawdy obiektywnej (w tym obiektywności nauk empirycznych). Ma być gotowy do "obalenia zastanego ładu i budowy nowego świata".
Opinia lisowskich nauczycieli: "jesteśmy przerażeni tym, w jakie dyskusje (które w ogóle nie powinny być ich udziałem) zostały wciągnięte dzieci", jest dziwnie emocjonalna, podobnie jak przedstawienie reakcji uczennicy na znak alfabetu migowego Y – "rogatą" dłoń (którą dziecko zna z TV, pokazującej reakcje młodych na "metalowych" koncertach). Z dziećmi naprawdę o wszystkim można rozmawiać. Dużo gorzej jest przemilczeć temat, którym dziecko jest zainteresowane, albo z którym się mimowolnie zetknęło. Zadaniem rodziców jest delikatne porządkowanie i wartościowanie "wnętrza" dziecka.
Co nas czeka – J. Dobrzyńska : https://naszdziennik.pl/mysl/206047,dlawienie-edukacji.html
Pani Heleno. Gubi się Pani. Bardzo. Proszę spróbować pomyśleć samej, a nie nieudaną kompilacją cytatów.
Panie Piotrze, dziękuję za te uwagi! Chciałam zbyt wiele wątków omówić, jeszcze je jakoś połączyć i nie zająć zbyt dużo miejsca, no i wyszło co widać.
Zacznę od ostatniego. Widzę, uogólniając, że młodzi nauczyciele, wchodząc do szkół nie mają w zasadzie od kogo się uczyć. Bo albo prawie cała kadra równie niedoświadczona i młoda, albo tak bardzo już brak starszych nauczycieli, którzy potrafią „być mistrzem”. Reedukacja społeczeństw trwa ciągle przez zmianę znaczenia pojęć i być może dlatego międzypokoleniowe niezrozumienie tym większe. A, że grono zwykle mocno sfeminizowane, to i emocji dużo i egzaltacja większa. Dlatego przytoczyłam te dwa przykłady, które rzuciły mi się w oczy w odpowiedzi Dyrekcji na petycję.
Młodzi nauczyciele, jeszcze jako uczniowie i studenci poddani zostali dość mocno lewicującym wpływom (też, uogólniając), bo takie trendy od dobrych kilku (jeśli nie -nastu) lat trwają. Konieczność dokumentowania wszystkich momentów życia zawodowego-szkolnego jest posunięta do absurdu, ale bez tego awans na kolejny szczebel jest niemożliwy. Brak czasu na twórcze przygotowanie lekcji, bo stos prac do poprawy, a często jeszcze w domu jest współmałżonek i rodzone dzieci.
I ten „młyn”, moim zdaniem, może wyłączać kontrolę rozumu nad całością – i dawać możliwość wpadnięcia w rodzaj transu. Wniosek ma może mało przesłanek, ale zupełnie niewiarygodny chyba nie jest.
Już chyba nie będę niczego bardziej tłumaczyć, bo wyjdzie jeszcze gorzej!
Musiałam przerwać pisanie, więc jeszcze tylko o trendzie „krytycznego myślenia” (pisałam krytykowany komentarz „na raty” i teraz widzę niedokończone zdanie, więc i brak sensu).
W/g Jolanty Dobrzyńskiej ćwiczenie tzw. krytycznego myślenia, pojawia się na razie poza podstawą progr.: w szkoleniach dla nauczycieli i w zajęciach lekcyjnych, prowadzonych, najczęściej w/g gotowych scenariuszy przez już przeszkolonych. Spoglądając na tytuł „Uczeń w pułapce >krytycznego myśleniakrytycznego myślenia<! Sama wpadłam w pułapkę, bo dopiero czytając tekst, zrozumiałam, że to już jest "stary symbol z nową treścią". I wcale nie oznacza on już logicznej i racjonalnej weryfikacji przesłanek, tylko wykształcenie gotowości do kwestionowania wszystkiego.
Hm,…, krytyczne myślenie (?), oby konstruktywne.
Pani post pasuje w temacie/kwestii co znajduje się pod:
http://lubliniecki.pl/ogolnopolski-ranking-szkol-srednich-2019-znamy-wyniki-placowek-z-powiatu-lublinieckiego/
Może by połączyć te dwa wątki?
Szanowna redakcjo, co na to?
Umieściłam link dot. planów oświatowych KE pod rankingiem szkół, bo nie liczyłam, że ktoś jeszcze zajrzy do wyeksploatowanego tematu HP. A tekst J. Dobrzyńskiej, choć ogólnikowy, może być sygnałem dla zainteresowanych.
Skoro zapoznała sie Pani z osobą,które zna świetnie temat HP i na ctej p dstawuw zabiera Pani głos (to nie ironia), to proponuję zapoznać się z rozmową tutaj: https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/606389,starczewska-szkola-rigamonti-system-naucznia-prl.html?fbclid=IwAR0nXBrPGlsCEbHtQh0dJiPghnX4xXaFiMQ6oidaFvwuG1mjkoEFnOWdT1g
To jest jasna, realna diagnoza dzisiejszej szkoły i problemów nauczania osoby mającej wybitne zasługi dla POLSKIEGO szkolnictwa, praktyka z 50-letnim doswiadczeniem. Myślę jednak, na podstawie Pani felietonów, że ta Pani pewnie okaże się lewaczką, gdyz jest zwolenniczką myślenia tolerancyjnego,demojratycznego,solidarnościowego. Gorąco polecam wszystkim, a Pani przede wszystkim.
Przeczytałam uważnie i pierwsze co zauważyłam, to brak prawdy, jeśli chodzi o podstawę programową, nie brzmi ona tak, jak p. K. Karczewska twierdzi. „Kształcenie ogólne w szkole podstawowej ma na celu:
wprowadzanie uczniów w świat wartości, w tym ofiarności, współpracy, solidarności, altruizmu, patriotyzmu i szacunku dla tradycji, wskazywanie wzorców postępowania i budowanie relacji społecznych, sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia (rodzina, przyjaciele);
wzmacnianie poczucia tożsamości indywidualnej, kulturowej, narodowej, regionalnej i etnicznej;
formowanie u uczniów poczucia godności własnej osoby i szacunku dla godności innych osób;”
Z całym szacunkiem dla tej Pani, ale ona wypowiada się bardzo tendencyjnie. Mocno poruszył mnie ton w jakim mówi o ratowaniu Żydów w czasie ll wojny. Polacy to naród bohaterów!, bo tylko w okupowanej przez Niemców Polsce, za każdą, nawet najmniejszą pomoc udzieloną Żydowi, groziła śmierć pomagającemu, jego bliskim i często sąsiadom, bo nie donieśli. Żywienie i utrzymanie przez wiele dni, kosztowało i było bardzo trudne organizacyjnie. I donosy się zdarzały, ale regułą była chrześcijańska miłość bliźniego!
Co do otwartości i tolerancji (nie wiem dokładnie w jakim duchu rozumianych, bo najnowsze rozumienie wręcz wypacza znaczenie tych słów), to najpierw trzeba zbudować indywidualną tożsamość człowieka, żeby on sam „nie rozmył się” w brataniu ze wszystkimi i wszystkim.
Komentarze pod tą rozmową też są bardzo różne i niektóre, przywołując fakty, zarzucają brak prawdy jej wypowiedziom.
No i gadaj tu ze ścianą…”Polacy tn naród bohaterów !!!”, a kto ma wątpliwości to lewackie nic nie warte ścierwo… Jaka piękna prosta wizja świata – aż się wzruszyłem…
Brawa dla Pani Heleny!!! Dobrze że jeszcze tacy ludzie istnieją, którzy nie boją się pisać prawdy. BRAWO
dziękuję:)
Przeraża, że osoba z tak zaburzoną wizją rzeczywistości, miłośniczka ekstremistów w rodzaju byłego księdza Międlara, jest aprobowaną felietonistką prorządowego portalu propagandowego, co sugeruje, że władza podziela jej poglądy
Panie Adamie! Nie wiem, jak tam władza, ale mnie imponują ludzie odważni, dobrze dla nich, kiedy jeszcze przy tym są rozważni!
Zaraz zaraz o co ta kłótnia? Rodzice mają prawo do tego aby dzieci były wychowywane zgodnie z ich światopoglądem. Nie musi się Wam ten światopogląd podobać, ale takie jeszcze póki co na szczęście jest prawo! Więc od…..cie się od rodziców- to ich święte- konstytucyjne (na co zwracam uwagę panom od KON-STY-TUC-JI) prawo i już!
No i Pani Heleno bardzo konstruktywne komentarze. Gratuluję.
dziękuję!
Drogi panie obraża pan Panią Helenę a może gdyby zaczął pan czytać Biblię to poszerzyły by się pana horyzonty bo to najmądrzejsza Księga na świecie i ma najwięcej przekładów na prawie wszystkie języki więc życzę uważnej lektury bo tam znajdzie pan odp. na wszystkie pytania a jeśli chodzi o HP to największy autorytet wśród egzorcystów O. Gabriel Amorth przestrzegał przed czytaniem HP bo wpływa to destrukcyjnie na dzieci i młodzież jeśli jest pan ojcem odpowiedzialnym to nie pozwoli pan swoim dzieciom czytać HP.
to do pana Artura