
Czy nowe wdzianko dla lublinieckiej „Edytki” zakończy spór internautów?
Po tym jak z początkiem zimy mieszkańcy Lublińca sprezentowali słynnej „Edytce” ciepłe ubranko, użytkownicy profilu „Uroczy Lubliniec” w portalu społecznościowym Facebook w bardzo rozbieżnym tonie ocenili „zimową wersję” rzeźby nawiązującej do postaci św. Edyty Stein – patronki Lublińca. Dyskusja przyciągnęła uwagę nawet przedstawicieli władz Lublińca.
Postać dziewczynki – nawiązująca do Edyty Stein spędzającej w młodości wakacje u dziadków w Lublińcu, doczekała się… odpowiedniego, jak na tą porę roku, ubrania. Mieszkańcy odziali popularną „Edytkę” w płaszcz z kapturem i szalik – odzież miała pomóc jej „przetrwać” w najchłodniejszych miesiącach na przełomie 2019 i 2020 roku, a przy okazji dodać kolorytu fontannie usytuowanej na Rynku Głównym – zwłaszcza gdy tegoroczna aura przypomina częściej ponurą jesień niż zimę z prawdziwego zdarzenia.
Na tegoroczną inicjatywę mieszkańców, jak zwykle zareagowali internauci, m.in. na łamach wspomnianego profilu „Uroczy Lubliniec”. Opinie były jednak na tyle odmienne, że w dyskusję włączyła się Anna Jonczyk – Drzymała, wiceburmistrz miasta – Podoba mi się nasza Edytka. Cudowny pomysł z tym jej przyodzieniem – napisała Ola – Ja też ją taką lubię. I te serduszka – dodała Justyna, odwołując się do niedawnego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – Bardzo sympatycznie! – zauważa Andrzej.
Nie zabrakło również opinii negatywnych, a nawet złośliwości kierowanych pod adresem twórców pomysłu – Mi się już znudziło jej ubieranie – stwierdził Karol – Uważam, że to brak szacunku dla artysty, który to stworzył – uważała Irmina. Poparła ją kolejna komentująca, pisząc, że – Mimo wszystko jest to św. Edyta Stein, patronka miasta więc tym bardziej szacunek mile widziany.
– Najpierw sądziłam, że to jakiś żart i ktoś ją rozbierze ale widzę, że miasto to ignoruje, podobnie jak fakt, że figura została zniszczona – skradziono różę [którą postać trzymała w dłoni – przyp. red.]. Od tak dawna nikt nie troszczył się o przywrócenie jej pierwotnej postaci. Gdyby Mickiewicza na rynku w Krakowie ktoś okrył plandeką i powiedział, że to peleryna, od razu zostałby odpowiednio nazwany – stwierdziła Agnieszka. Ten komentarz wywoła reakcję wiceburmistrz Jonczyk – Drzymały – Pomysł ubrania rzeźby Edytki nie był naszą inicjatywą, ale daleka jestem od doszukiwanie się w tym działaniu drugiego dna lub czyjeś złej woli. Zresztą sama byłam świadkiem sytuacji jak babcia tłumaczyła wnuczce, że ktoś Edytkę ubrał, żeby zimą nie zmarzła. Taki przykład animizacji rzeźby jest dowodem na to, że mieszkańcy pokochali i zaakceptowali na rynku Edytkę i nie widzę w tym niczego złego – odpowiada Anna Jonczyk – Drzymała.
Zastępca Burmistrza odniosła się również do, wspomnianej przez internautkę, dewastacji fragmentu rzeźby – Kradzież róży sama w sobie była czymś złym, ale uruchomiła w naszej społeczności niezwykle serdeczny odruch. Mieszkańcy w całym sezonie wiosenno-jesiennym sami wkładali w otwór po róży żywe bądź sztuczne kwiaty, dlatego w porozumieniu z Lubliniecką Radą Kultury postanowiliśmy nie montować stalowej róży i nie zdejmować zimowej kurtki, szalika i czapki. Jesteśmy w posiadaniu zapasowego odlewu róży, który planujemy wyeksponować w innym miejscu zapisanym tą właśnie historią i myślę, że nasz pomysł spodoba się większości mieszkańców – pisze A. Jonczyk-Drzymała.
W ostatnich dniach lubliniecka „Edytka”, być może z uwagi na zróżnicowane opinie komentujących, przeszła jednak metamorfozę i prezentuje się teraz w eleganckiej, czerwonej kurtce. Cieszy przechodniów czapką i szalikiem w jednolitym fasonie – Ostatnio na trasie Gdańsk – Sopot jadąc samochodem mijałam bodajże posąg niedźwiadka ubranego w czerwony, wełniany sweterek. Taki widok nie wywołał u mnie negatywnych emocji, a wręcz przeciwnie, od razu pomyślałam o Edytce! Z woli i inicjatywy mieszkańców Edytka została ubrana i z woli mieszkańców możemy przywrócić jej pierwotny wygląd – kończy wiceburmistrz miasta, Anna Jonczyk – Drzymała.
Posąg wykonany z brązu znajduje się Rynku Głównym w Lublińcu. Kosztująca blisko 160 tysięcy złotych fontanna, z figurką o wysokości 125 centymetrów, honoruje patronkę miasta. „Edytka”, autorstwa Stanisława Kilareckiego, stanęła tutaj w 10. rocznicę patronatu nadanego w dniu 11 października 2008 roku.




rozumiem że pani burmistrz z woli mieszkańców oczywiście zmieniła kostium edytki według swojego uznania po tym jak zobaczyła niedzwiadka w sopocie. masakra
Kurteczkę Edytce ja zmieniłam ???? nie Pani Ania. Teraz jest elegancka i piękna ????
znając życie wystarczył jeden telefon od pani Ani…..
A rada kultury zdążyła się odezwać?