![Kobiety marzą o rycerzach [felieton Heleny Grembeckiej] Kobiety marzą o rycerzach [felieton Heleny Grembeckiej]](https://lubliniecki.pl/wp-content/uploads/2026/02/km.jpg)
Kobiety marzą o rycerzach [felieton Heleny Grembeckiej]
Każda kobieta, nie przyznając się nawet do tego – często i przed samą sobą, oczekuje od wybranego mężczyzny, że on zawsze stanie przy niej. Chce rycerza u swego boku, który obroni ją, nie tylko przed zewnętrznym niebezpieczeństwem, ale czasem i przed chaosem jej własnych myśli i emocji!
Kobieta, już jako mała dziewczynka, stając się „księżniczką tatusia” – wyczekuje podziwu z jego strony. Dobrze, jeśli ojciec sprosta tej naturalnej potrzebie dziecka. Każde, dyktowane miłością zachowanie ojca, zaspokaja dziecięce poczucie bezpieczeństwa. Rycerskość ojca kształtuje w dziecku poczucie jego własnej wartości. Tak też młodziutkie kobiety uczą się stawiania chłopcom, potem mężczyznom, zdrowych i rozsądnych wymagań we wzajemnych relacjach.
Takie marzenia o rycerskości warto pielęgnować, może szczególnie właśnie w dzisiejszych zakłamanych czasach, kiedy powszechnie i na wiele sposobów, negowana jest natura mężczyzny i kobiety.
Ewidentne, biologiczne różnice między płciami są bagatelizowane i odrzucane. Dodatkowo, współczesny redukcjonizm przedstawia człowieka – tylko jako siedlisko zmysłów, pożądań i rozchwianych emocji.
Piotr Walczak w artykule „Cnoty rycerskie – czy są aktualne?” – krótko i konkretnie pyta o ideały rycerskie w XXI wieku: „Czy ideał rycerstwa nie powinien być ciągle żywy w wychowaniu i życiu mężczyzn? Mimo upływu wieków armie europejskie dalej odnoszą się do zasad i ceremonii rycerskich. Żołnierze składają przysięgi na sztandar, oficerowie są pasowani na wzór obrzędów średniowiecznych (…) Czy nie jest to sposób na zbudowanie zdrowego społeczeństwa? Być dobrym, czyli zdobywać cnoty i umieć walczyć, by móc bronić słabszych i uciśnionych oraz własnej rodziny i ojczyzny” [WIĘCEJ]
Potwierdzeniem tego, że jeszcze do niedawna w Polsce, w niektórych ośrodkach kształcenia wojskowych kadr oficerskich funkcjonowała prawdziwa, twarda szkoła życia, jest major Arkadiusz Kups [WIĘCEJ – są jeszcze odcinki 1, 3, 4]
Współcześnie etos rycerza, niestety – dogorywa. Zideologizowane armie daleko odeszły już od fenomenu europejskiego rycerstwa. Dziś ostatnim bastionem cnót rycerskich jest środowisko duchownych katolickich. Tu jeszcze żyje pobożność, męstwo, roztropność, wierność danemu słowu i odwaga. Ale, także tu działa wróg i zdradziecko próbuje przejąć Kościół „od środka”. Księża, mający prawdziwe powołanie, kontaktujący się na co dzień z wiernymi na parafiach lub w innych środowiskach duszpasterskich (akademickich czy różnych grup zawodowych), zdobywają zwykle dużą doświadczalną wiedzę o problemach człowieka i jego funkcjonowaniu, także w relacjach rodzinnych.
Nieżyjący już ksiądz Piotr Pawlukiewicz, wyraziście, z charakterystyczną dla siebie swadą i humorem mówi – o wadze różnic między kobietą i mężczyzną (od 2 min.), o znaczeniu dla kobiety poczucia bezpieczeństwa w każdym aspekcie jej życia (22,20 min.) – TUTAJ
Co od lat jest bardzo znaczące, to raczej rzadko atakowane są religie inne, niekatolickie. A Kościół katolicki i jego przedstawiciele są pod ciągłym obstrzałem. Może to właśnie znaczy, że jedynie w katolickim tradycyjnym nauczaniu zawarte jest wszystko, co może uratować człowieka i świat od samozniszczenia?
Walka o każdego człowieka i jego szczęśliwe istnienie na wieczność, toczy się od początku stworzenia. Andrzej Moszczyński, teraz prawdziwy mężczyzna i rycerz, ze swojej trzydziestoletniej mrocznej przeszłości wyciąga taki wniosek: „Upodlenie człowieka – skuszonego przez szatana, ma być policzkiem dla Boga! Bóg dał człowiekowi wszystko, a człowiek tak łatwo idzie za błyskotkami tego świata!”
Moszczyński przywołuje sugestywny obraz „człowieka bez Boga”. Każdy, bez opieki Pana Boga jest w takiej sytuacji, jak małe dziecko zamknięte w ciemnej sali gimnastycznej z dwoma sadystami, zaopatrzonymi w kije bejsbolowe – będzie bez szans na dobre zakończenie! Nie ma czegoś takiego jak neutralność światopoglądowa, którą my sobie wymyślamy. Realnością jest opowiedzenie się – akt woli, albo za PRAWDĄ i DOBREM, albo – gdy wykluczamy zaufanie do Stwórcy, dopuszczenie do siebie osobowego zła. Ciemne moce grają według własnych reguł!
Od swojego zdecydowanego przejścia na „jasną stronę mocy” Andrzej Moszczyński stara się działać zgodnie z ewangelicznym wezwaniem: Bądź zimny, albo gorący! Dlatego przejmująco wzywa wszystkich: „nie ryzykujcie swojej wieczności”! Jego doświadczenia życiowe są materiałem na horror lub film akcji [WIĘCEJ – kanał – mniejsi: A. Moszczyński – życie Rycerza Niepokalanej]
Marcin Kwaśny, aktor teatralny i filmowy, zawarł historię przemiany swego życia w obrazie filmowym pt. „Spowiedź”, gdzie uciekający przed morderczym pościgiem człowiek znajduje przypadkowy azyl w kościele [LINK 1 / LINK 2 – Marcin Kwaśny o sobie]


jak każda księżniczka marzę, by mój rycerz zadbał o mnie tak, jak Farorz dba o swoją Księdzową. Pani farmazony dają nadzieję dla bajkopisarstwa. Pani jest J.K.Rowling na miarę naszego powiatu.
Pani Zuzo! „Siedzi ciotka na kanapie i ma za złe…”
Z Pani komentarzy, zamieszczanych na tym portalu przebija wielkie zgorzknienie.
Zastanawiała się Pani kiedyś nad przyczyną takiego stanu? Chętnie używa Pani, jako argumentów – propagandowych ogólników, które siłą rzeczy są kłamliwe! Pokazuje Pani swoją wielką niechęć, a nawet wrogość do, najogólniej ujmując – Kościoła katolickiego.
Pani Zuzo! Zachęcam do zawarcia w jakimś tekście swoich poglądów na życie. Sformułowania wszystkich swoich żali i pretensji, które w Pani, z jakichś konkretnych przyczyn, siedzą. Uważnego przeczytania i pokazania tego jakiejś zaufanej osobie. Jeśli jest Pani tą samą osobą, która wychowuje, jeśli dobrze pamiętam – troje dzieci, to chyba dobrze byłoby dla nich, gdyby Pani poszukała dla siebie jakiejś formy pomocy.
napisała co wiedziała autorka bajek, której każde zdanie jest przepełnione słodyczą. i samą prawdą rzecz jasna. o to ile potomstwa Pani wychowała nie będę ani pytała, ani komentowała.
ile? zero. okrąglutkie.
„sama-prawda? – ile? zero. okrąglutkie” 🙂 tak mi się jakoś przeczytało…
Pani Zuzo! Opieram się tylko na tym, co Pani sama ujawnia w komentarzach i zastrzegłam: „jeśli jest Pani tą samą osobą”, czyli podpisuje się tym samym imieniem.
Traci Pani czas na narzekanie, na uszczypliwe, czasem pogardliwe uwagi i opinie, które najwięcej mówią o Pani stanie ducha, a nie o osobach i przedmiotach Pani krytyki!
„Downij godało się w doma: Jak mosz ło farorzu pedzieć źle, to lepij nic niy godej”.
I odniosłabym tę śląską mądrość do Pani wszystkich ogólnikowych uwagi, o tym, że „ktoś”, „gdzieś”, „coś” – to się nazywa – PLOTKI, czyli pomówienia lub zniesławiania. Życzę więcej merytoryki!
historia starego Farorza z Lisowic i jego Pani Księdzowej jest wystarczająco merytoryczna? życzę mniej bujania w bajkach o rycerzach i księżniczkach a więcej twardego realizmu. to co Pani pisze, ma tyle wspólnego z rzecywistością, ile maja te generowanie przez AI grafiki z banerów. z Bogiem
Pani Zuzo!
Chce Pani opowiedzieć „historię starego Farorza …”?
Zapytam tylko: KOMU? i PO CO?
Rozumiem, że ma Pani rzetelną znajomość faktów i sytuacji, dotyczących tego, co wyżej.
Ale – kto zyska na tej Pani wiedzy, o której Pani tu wspomina? Co DOBREGO może dać ona innym?
Jeśli chodzi o merytorykę Pani komentarzy, to mało w nich odniesień do tytułowego tekstu, w którym piszę o potrzebie przywrócenia „ustawień fabrycznych człowieka”. Zwykła obserwacja rzeczywistości, dziś coraz mocniej pokazuje do jakich absurdów doprowadza „przeżarcie” codziennego życia rakiem lewackich ideologii!
Zainfekowani ludzie rezygnują z posługiwania się własnym rozumem i własnym wolnym wyborem.