
Nieudane „polowanie” na radnego Mikulskiego? Zaskakujący zwrot akcji w Aferze Komisyjnej.
– Dziękuję Panu radnemu Damianowi Włodarczykowi za to, że stanął w prawdzie i wniósł poprawki do protokołu sporządzonego przez Urząd Miejski w Lublińcu. Pan radny Jan Springwald szczegółowo opisał radnym sytuację z jego perspektywy, za co również serdecznie dziękuję – napisał radny Łukasz Mikulski na łamach prowadzonego przez siebie profilu „Lubliniec zasługuje na więcej w portalu Facebook.
W ten sposób adwokat z Lublińca, przewodniczący opozycyjnego klubu Prawo i Sprawiedliwość, skomentował nowe fakty związane z zarzutami, wedle których 18 listopada miał on podpisać listę obecności po zakończeniu posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju Rady Miejskiej, choć nie uczestniczył w spotkaniu oraz nie brał udziału w dyskusji i głosowaniu.
Taka informacja pojawiła się w ubiegłym tygodniu w lokalnych mediach. Jak podała Gazeta Lubliniecka – Burmistrz Edward Maniura skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przerobienia dokumentu i poświadczenia nieprawdziwych okoliczności przez radnego Łukasza Mikulskiego z PiS. Jak dowodzi burmistrz, wypłacenie radnemu Mikulskiemu diety w zawyżonej i nienależnej wysokości w oparciu o nieprawdziwe informacje o obecności i błędnie sporządzoną listę obecności stanowiłoby niekorzystne rozporządzenie mieniem miasta – czytamy w piątkowym wydaniu „GL”.
– Sprawa zbulwersowała władze Lublińca i samych urzędników. Jak tłumaczy wiceburmistrz Anna Jonczyk-Drzymała, nad pracami komisji rady, czuwa jej przewodniczący. To przewodniczący zwołuje komisję, stwierdza quorum i prowadzi posiedzenie w oparciu o ustalony wcześniej porządek – pisał portal Lubliniec.Nasze Miasto. Jak czytamy w dalszej części publikacji – W posiedzeniu komisji oprócz radnych uczestniczą goście, a także pracownicy Urzędu, którzy na bieżąco spisują notatkę z przebiegu spotkania i przygotowują projekt protokołu. Jest zatem wiele osób, które zbulwersowane zdarzeniem potwierdziły nieobecność Pana Radnego – tłumaczyła Anna Jonczyk Drzymała. Na dowód zaprezentowała listę obecności z podpisem radnego.
– Wprawdzie byłem w czasie i miejscu wyznaczonym przez Przewodniczącego, wprawdzie zapytał mnie jaki oddaję głos w sprawie opinii jedynej uchwały, którą zajmowała się ta komisja, wprawdzie głos znalazł się w protokole, ale nie głosowałem ze wszystkimi i mam poczucie, że honorowo będzie zrzec się tej części diety. Tak będzie po prostu uczciwie. W końcu nie robię tego dla pieniędzy – zareagował radny Mikulski w swoim wpisie opublikowanym w dniu 26 listopada. Na łamach prowadzonego przez siebie profilu „Lubliniec zasługuje na więcej” samorządowiec, cytowany przez obie redakcje, zamieścił również kopię wniosku o pomniejszenie diety za listopad 2019.
Lokalna prasa, a nawet media o zasięgu ogólnopolskim – zwłaszcza te niesprzyjające partii rządzącej, podchwyciły temat nie czekając na (kluczową naszym zdaniem) reakcję przewodniczącego Damiana Włodarczyka, o którym wspominała zresztą pani wiceburmistrz w kontekście afery.
Lubliniecki.pl cierpliwie poczekał na rozwój wypadków – nowe, sensacyjne fakty związane z „Aferą Komisyjną” pojawiły się we wtorek. Na swoim profilu radny Mikulski opublikował skan protokołu z posiedzenia komisji, z poprawkami naniesionymi przez przewodniczącego Damiana Włodarczyka. Jak wynika z treści dokumentu, radny Mikulski nie otrzymał informacji o zmianie miejsca obrad odbywających się w Lubitece, w której miało panować zamieszanie ze względu na inne wydarzenia. Na wniosek przewodniczącego oraz (uwaga) za zgodą pozostałych radnych, został jednak dopuszczony do prac komisji i głosowania:
„Po powrocie na salę sesyjną, oczekiwał tam na Komisję radny Łukasz Mikulski i wyraził swoje niezadowolenie z faktu, że nie powiadomiono go o zmianie miejsca obrad Komisji. W związku z zaistniałą sytuacją Przewodniczący Damian Włodarczyk zebrał wszystkich członków Komisji w jednym miejscu i zapytał czy w związku z powstałym zamieszaniem wyrażają zgodę na kontynuowanie w tym miejscu posiedzenia Komisji już w pełnym składzie. Wszyscy pięciu członków Komisji wyraziło na to zgodę.
Zapytał radnego Łukasza Mikulskiego czy zapoznał się z materiałami i jakie jest jego stanowisko. Radny odpowiedział, że tak, jego opinia jest pozytywna i głosuje za. Przewodniczący stwierdził, że jest 5 głosów „za”. Poprosił panią protokolantkę o zaznaczenie, że radny Łukasz Mikulski przy akceptacji wszystkich dołączył do Komisji oddając głos „za” pozytywnie opiniując przedmiotową uchwałę”.
Dokumenty przedstawiamy poniżej – Czy ktoś mnie za to przeprosi? Takie pytanie mam teraz w głowie – ironizuje radny Mikulski w swoim ostatnim wpisie. W ślad za tym poszła część internautów, którzy od samego początku w „Aferze Komisyjnej” dopatrywali się wyłącznie rozgrywki politycznej. Nie jest bowiem tajemnicą, że radny Łukasz Mikulski stoi w twardej opozycji do obozu Burmistrza Edwarda Maniury.
Samorządowiec skorygował przy okazji fragment wspomnianego artykułu Gazety Lublinieckiej, w którym autorzy określili przewodniczącego Damiana Włodarczyka mianem „klubowego kolegi radnego Mikulskiego” – Podkreślam, że Ci radni nie są z mojego klubu – zakończył Mikulski, mając również na myśli innego członka Komisji, radnego Jana Springwalda.
– W świetle tego protokołu możliwe jest, że prokuratura umorzy postępowanie w tej sprawie – informuje portal Lubliniec.Nasze Miasto we wtorkowej aktualizacji poprzedniego tekstu.
W sprawie treści poprawionego protokołu listopadowego posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju Rady Miejskiej, wystąpiliśmy z prośbą do Burmistrza Maniury o zajęcie stanowiska. Zapytaliśmy również czy Burmistrz konsultował się z przewodniczącym komisji, Damianem Włodarczykiem, zanim złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przerobienia dokumentu oraz poświadczenia nieprawdziwych okoliczności przez radnego Mikulskiego. Będziemy oczekiwać na odpowiedź. Do sprawy powrócimy.




Cały ten Pisowski burdelik w Lublińcu bym zamknął, bo kłamią byle by Mikulskiego nie oskarżyli. Tam jest taki cyrk że głowa boli
Radny Włodarczyk stanął w prawdzie.
Lubliniecka elitka staneła w hańbie.
polityczni amatorzy, co nienawidzą krytyki i PiS’u.
A co z poprzednim protokołem? Będzie doniesienie o jego „sfałszowaniu”? No i nie rozumiem – skoro wszystko było w porządku – skąd te rozpaczliwe oświadczenie radnego z 26 listopada? Wtedy jeszcze nie wiedział, że był jednak na posiedzeniu? Dopiero teraz radny Włodarczyk mu to przypomniał? Wiarygodność top level.
W punkt. Dlaczego nikt nie sprawdzi monitoringu? Przecież cała Lubiteka jest naszpikowana kamerami. Proszę upublicznić nagrania. Wtedy będzie wiadomo kto do kogo podchodzi, kto z kim i gdzie się spotyka.
Brawo Panie Adamie, Dokładnie, też się zastanawiam się nad tym, po co była ta rezygnacja z diety??
Radny Mikulski nie przyszedł do lokalnej polityki, aby pobierać diety, jak wielu innych radny. Ma swój biznes, jest niezależny i wykłócanie sie o jakąś marną diecinę jest żenujące, bo można podać o wiele większego kalibru przypadki niegospodarności mieniempublicznym. Bycie radnym traktuje jako misję publiczą pro publico bono.
Obiektywnie rzecz biorąc nawaliła organizacja posiedzenia feralnej komisji owego dnia. Prawda sama się obroni.
Obiektywnie rzecz biorąc, to prawnik nie powinien podpisywać listy obecności, gdy nie uczestniczył w posiedzeniu komisji.
Z tego, co pamiętam, odnośnie tego biznesu i niezależności radnego, o której piszesz, to ów radny w oświadczeniu majątkowym wykazał sporą stratę….
# czytelnik
Radny Mikulski był w Lubitece tego dnia. „Nagła” zmiana miejsca posiedzenia komisji to już sprawdzone miejsce do już sprawdzone narzędzie walki politycznej w samorządze do dyskredytacji i późniejszych zarzutów wobec radnych-ofiar tej praktyki. A poza tym statut Miasta Lubliniec przewiduje sztywne terminy powiadamiania radnych o miejscu i termienie posiedzeń.Włączamy myślenie !
I prawnik dał się złapać, jak małe dziecko? Wolne żarty…
To dlaczego wszyscy radni (z różnych ugrupowań) wiedzieli gdzie komisja obraduje a tylko jeden nie obecny?? A listę obecności podpisuję się na początku komisji (nie na końcu) w celu sprawdzenia kworum i otrzymania diety.
Bardzo stronniczy ten portal. A co do: „Lubliniecki.pl cierpliwie poczekał na rozwój wypadków – nowe, sensacyjne fakty związane z “Aferą Komisyjną” pojawiły się we wtorek” – tzn. czekał, aż pojawią się fakty, które mają świadczyć o niewinności radnego, bo wcześniej by mu zaszkodził swoim artykułem???
Wielka Wojna w szklance wody, eksperci z internetu podniecają się ,,aferą dietową” ustawioną przez skorumpowany światek lublinieckich ,, elit” a nie chcą zauważyć prawie pół miliona złotych wyprowadzonych z miejskiej kasy na projekt wirtualnego basenu. Majstersztyk w wykonaniu ukrytej opcji z PO.