
Poszukiwania zaginionych – sztuka nie łatwa. Wojskowi 13. ŚBOT wzięli udział w szkoleniu.
Żołnierze 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej uczestniczą w szkoleniach z zakresu technik i taktyk poszukiwania osób zaginionych. W miniony weekend, w rolę instruktorów wcielili się członkowie pierwszej w WOT Grupy Poszukiwawczo Ratowniczej z psami, tworzonej przez planistów, nawigatorów i przewodników psów ratowniczych.
Tyraliera i „szybkie trójki” to podstawowe techniki jakich uczyli się żołnierze 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, by prawidłowo przeszukiwać teren. Tyraliera jest to grupa ludzi, ustawionych w linii prostej, poruszająca się, we wspólnym, określonym kierunku, mająca na celu metodyczne poszukiwanie. Jednak by była ona skuteczna musi być bardzo dobrze wykonana a motywacja i skupienie wszystkich osób działających w tyralierze muszą być bardzo duże.
Jakiekolwiek odstępstwo od prostej linii obniża szanse na odnalezienie zaginionego. Według statystyk, prawdopodobieństwo znalezienia osoby poszukiwanej spada drastycznie gdy choćby jeden lub dwóch ratowników z pośród 500 przeszukujących, nie skupi uwagi, nawet przez bardzo krótką chwilę. Szansa, aby kilku ratowników nie wykonywało pracy efektywnie po 5-6 godzinach w realnej akcji, przy burzowej pogodzie, jest raczej wysoka. Szczególnie, jeśli grupy ratowników są niewyszkolone lub przypadkowe.
– Mamy świadomość, że w czasie akcji poszukiwawczych nie liczy się przede wszystkim ilość żołnierzy jaką moglibyśmy skierować do działań a ich umiejętności i wyszkolenie. Dlatego chcemy aby każdy żołnierz 13. Śląskiej Brygady Obrony Terytorialnej był przeszkolony i wiedział jak zachować się podczas akcji poszukiwawczej – podkreśla dowódca 13 ŚBOT, płk Tomasz Białas.
Dużo skuteczniejszą i częściej wykorzystywaną techniką poszukiwań jest tzw. „szybka trójka”. Tę metodę w 2002 r. opracowała Grupa Podhalańska GOPR. W „szybkiej trójce” ratownicy dzieleni są na grupy trzyosobowe, a jeden z ratowników w każdej grupie – nawigator – wyposażony jest w urządzenie z odbiornikiem GPS. Zaletą takiego ustawienia ratowników jest przede wszystkim możliwość wyboru przez nich trasy poszukiwawczej w czasie samej akcji, ponieważ zespół nie ma wytyczonej trasy przed poszukiwaniami. Poza tym metoda zapewnia dobrą komunikację między członkami grupy, a także zbliżone pod względem stopnia trudności warunki terenowe dla każdego z trójki.
– Gdy instruktorzy opowiadali nam o metodach poszukiwania, wydawało nam się to banalnie proste. Dopiero gdy ruszyliśmy w teren przekonaliśmy się, że nie jest to takie łatwe i można popełnić wiele błędów. Widzimy teraz, że takie szkolenia są bardzo potrzebne jeśli chcemy pomagać a nie przeszkadzać na akcjach poszukiwawczych – podkreślali zgodnie śląscy terytorialsi.
Podczas szkoleń żołnierze mogą także zobaczyć jak pracują psy poszukiwawczo – ratownicze, planiści czy ratownicy na skuterach, których zadaniem jest szybkie przeszukanie dróg.
Współpraca / zdjęcia: Monika Ligejka, rzecznik prasowy 13. ŚBOT

