![Rak i „diss” na kłamstwa! [felieton Heleny Grembeckiej] Rak i „diss” na kłamstwa! [felieton Heleny Grembeckiej]](https://lubliniecki.pl/wp-content/uploads/2024/11/FELIETON.jpg)
Rak i „diss” na kłamstwa! [felieton Heleny Grembeckiej]
Słowo – rak w diagnozie medycznej zawsze budzi szok i sprzeciw. Tak sformułowane rozpoznanie, chyba przez każdego chorego przyjmowane jest jak wyrok – z ogromnym lękiem i niedowierzaniem, że wypadło akurat na niego. Każdego dnia choroba nowotworowa i jej skutki, dotykają wielu ludzi, tak dorosłych jak i dzieci. Przez lata życia wszyscy osłuchujemy się z opisami realiów towarzyszących tej groźnej chorobie.
Mała Laura też niedawno usłyszała taką diagnozę i zaprotestowała – rapując: „Ej, rak co ty tutaj robisz? To nie twoja bajka, więc po co mi to robisz? Hi, it’s me! Myślałeś, że mnie złamiesz? O, please ewey! To twój ostatni taniec! Łysa głowa błyszczy – tryb bohatera. To moja korona – zbroja lidera! Oddział to baza, Fundacja – my team. To nie twa ekipa, ty znikasz jak dym…” (Laura – diss na raka). W tak wojowniczym przeżywaniu choroby pomagają pacjentom m. in. osoby skupione w działającej w Polsce Fundacji Cancer Fighters. Chwała im za ich pracę! Ale chyba od działaczy różnorodnych fundacji, stowarzyszeń, od środowisk naukowych i medycznych, oczekiwalibyśmy czegoś więcej. Pacjenci i ich rodziny, kiedy usłyszą słowa diagnozy – rak, mobilizują się całkowicie do walki z groźnym przeciwnikiem. Ale inne środowiska, deklarując mentalne poparcie dla „walki z rakiem”, a nie przynaglane postępami choroby u najbliższej osoby, mają przestrzeń do zajęcia się nazwaniem prawdziwych przyczyn śmiercionośnej choroby.
Wspominany już na portalu lubliniecki.pl – Jacek Safuta [więcej] autor książki „Mit chorób nieuleczalnych i wielki biznes”, omawia w niej, między innymi, artykuł sprzed 2020 roku, dotyczący zachorowań na nowotwory (s. 34 i 35). Według oficjalnie podawanych danych, na podstawie raportów Światowej Organizacji Zdrowia(WHO) i jej agendy, Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC) oraz Międzynarodowej Unii Przeciwrakowej (UICC) „rocznie na świecie stwierdza się ponad 14 mln zachorowań na nowotwory oraz ponad 8 mln zgonów z tego powodu”. Teraz UWAGA! Dalej: „Prognozy epidemiologiczne wskazują, że w ciągu najbliższych 15 lat nastąpi podwojenie tych liczb”. A czyż nie przed tym przestrzegali niezależni naukowcy i prawdziwi lekarze, kierujący się dobrem pacjenta? Pomimo szykan – alarmowali, przewidując takie skutki u ludzi po przyjęciu covidowych preparatów szczepionkowych [więcej]
Jeszcze w 2020 roku można było tekst tego artykułu przeczytać, ale niedługo później, „dla naszego bezpieczeństwa” strona została zablokowana. Dziś po upływie kilku lat, po doświadczeniach „covidiozy”, już wiemy – dlaczego zablokowano dostęp do takich danych statystycznych. W tym kontekście warto też zapoznać się z treścią książki „Biała księga pandemii koronawirusa”, wydaną przez Fundację Ordo Medicus w 2022 roku, a zredagowaną w oparciu o wiarygodne publikacje naukowe. Rzetelne badania i naukowe analizy pokazują krok po kroku cały zmanipulowany proces powstawania „pandemii”, ogłoszonej światu 11 marca 2020 roku przez WHO (organizację finansowaną w ok. 75% z prywatnych funduszy) [więcej]
Co bardzo istotne, w 2009 roku WHO usunęła z definicji „pandemii” fragment o „wysokiej zachorowalności i ogromnej śmiertelności”. Zgony z powodu wirusa SARS-CoV-2 były na poziomie 0,23%, co można było przeczytać w oficjalnym biuletynie WHO już w styczniu 2021 roku (badanie epidemiologa i biostatystyka, prof. med. Johna Ioannidisa, „Biała księga…”, s. 10-11; 83) [więcej – strona internetowa została usunięta]. Ale nadal na stronie lubliniecki.pl można posłuchać wystąpienia niezależnego lekarza Anny Martynowskiej, która 17 września 2021 roku odwiedziła Lubliniec i w sali – siedzibie Zespołu Pieśni i Tańca „Halka” spotkała się z otwartymi na PRAWDĘ mieszkańcami naszego miasta. Zapis jest zachowany do chwili obecnej – dzięki profesjonalnemu działaniu niezależnego redaktora pana Juliana Wernera! [więcej]
A jaki to ma związek z rakiem? Udowodniono podwyższone ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych po podaniu preparatu szczepionkowego mRNA przeciw COVID-19! Wykonanych zostało bardzo wiele badań (Seneff 2022, Van Dam 2021, Nicholson 2019, Kashani 2021, Banda 2021, Lensen 2021, Schiaffino 2021, Roltgen 2021, Iwanaga 2022), które nakierowane były na bardzo różne obszary i procesy zachodzące w organizmie. Stwierdzono przede wszystkim, upośledzenie funkcji układu odpornościowego, którego zadaniem jest unieszkodliwianie komórek rakowych. Co gorsza, „komórki odpornościowe uwalniają do krążenia duże ilości egzosomów zawierających białko kolca wraz z cząsteczkami tzw. mikroRNA”, które z krwią docierają do bardzo wielu miejsc w organizmie i tam zakłócają procesy życiowe, „nasilając procesy nowotworzenia i uszkodzeń DNA”, a poza tym „wywołują choroby neurodegeneracyjne, zapalenie mięśnia sercowego, małopłytkowość immunologiczną i in.” (”Biała księga…”, s. 253-257).
Inżynier Jacek Safuta motywację do wielomiesięcznego, żmudnego przeszukiwania Internetu znalazł we własnej niezgodzie na zdiagnozowaną u niego „nieuleczalną” chorobę – stwardnienie rozsiane. Z ogromną determinacją walczył o swoje zdrowie i życie. Przeczytał tysiące prac naukowych. Nie poprzestawał na zapoznaniu się tylko z tezami i wnioskami końcowymi tych badań, co jest powszechną praktyką. Jacek Safuta czytał także część badawczą i chyba najważniejszym wnioskiem, który sformułował po przeczytaniu tysięcy prac naukowych, było stwierdzenie, że „medycyna akademicka jest w większości oparta na błędnie przeprowadzonych bądź sfałszowanych badaniach, konflikcie interesów, korupcji, szkodliwych dla pacjenta rekomendacjach i dezinformacji szerzonej przez koncerny farmaceutyczne przy pomocy zależnych od nich instytucji, mediów, naukowców i lekarzy” (J. Safuta„Mit chorób…”, s. 155). Niestety, skutecznie nasycani przez dziesięciolecia kłamliwą propagandą praktycznie wszyscy „wiemy”, że w leczeniu nowotworów „trzeba stosować chemioterapię i radioterapię”. Znajdujemy się w stanie, nazywanym w psychologii – „wyuczoną bezradnością”, kiedy jedyną opcją, uchodzącą za rozsądną w tym stanie umysłu, widzimy w oddaniu się w ręce onkologa i poddaniu się ordynowanym przez niego terapiom. A przecież usunięcie guza (przez wycięcie, zatrucie czy wypalenie) – powszechna, zgodna z procedurami medycznymi praktyka, jest tylko działaniem objawowym, a nie przyczynowym, ponieważ „pozostałe w tkankach macierzyste komórki nowotworowe powodują wzrost kolejnych guzów i przerzuty” („Mit chorób…, s.157). Potwierdza to także następujące zdanie z artykułu naukowego dotyczącego przedoperacyjnego działania dla zmniejszania guza: „chemioterapia, pomimo zmniejszenia wielkości guza, zwiększa ryzyko rozsiewu przerzutów” [więcej] („Mit chorób…” s. 194).
Oficjalny portal związany z nowotworami www.cancer.unm.edu radzi konkretnie, jak unikać wtórnych nowotworów: unikaj radioterapii, unikaj leków o wysokim potencjale rakotwórczym, unikaj chemioterapii!! Niestety, link podany na s. 193 w książce „Mit chorób…” już – nie działa. Silnie toksyczne chemioterapeutyki (opierają się na gazie bojowym stosowanym w czasie II wojny światowej) mogą powodować bardzo wiele groźnych skutków: 1) wtórne nowotwory złośliwe piersi, tarczycy, kości, jelita grubego, płuc, żołądka, mięsaki macicy, ostrą białaczkę szpikową i limfatyczną, 2) śmierć w ciągu 30 dni od zastosowania chemioterapii, 3) różnorodne skutki uboczne, dotyczących wszystkich układów organizmu (link podany na s. 195 w książce „Mit chorób…” już – nie działa). Pacjenci onkologiczni rutynowo są poddawani chemioterapii, pomimo braku pozytywnych efektów tej procedury. Średnia skuteczność chemioterapii, według statystyk, wynosi 2,1% w USA i 2,3% w Australii. [więcej] (link zamieszczony na s. 196 w książce „Mit chorób…”).


Przecież od dawna wiadomo, że na raka najlepszy jest własny mocz i witamina C duuużo witaminy C…. mogę odstąpić (witaminę C a nie mocz) bo został mi zapas po zmarłym na raka teściu, któremu jedna ze „światłych” córek zabroniła się leczyć tymi chemioterapiami i innym syfem
Witamina C musi być koniecznie lewoskrętna!
Matko Boska!!! Co to za herezje? Panie Werner, to że pani Helena pisze, to jedno, ale że pan to do umieszcza, to powinno być karalne!
Witam.
Teksty zamieszczane przez p. Helenę to FILIETONY. Z definicji felieton to utwór dziennikarski utrzymany w OSOBISTYM tonie, wyrażający punkt widzenia AUTORA. Gdyby teksty p. Heleny miały być klasyfikowane jako ARTYKUŁY – nigdy nie dopuściłbym do tego aby publikowane były w takiej formie. Artykuł wymaga bowiem opisania tematu w sposób obiektywny, czyli np.: jeśli autor podważa pewną sprawę związaną z ochroną zdrowia, należy wówczas sięgnąć po opinię specjalisty i również zamieścić ją w tekście, tak aby problem ująć z dwóch stron.
To, że ktoś nazwie coś felietonem, nie czyni z jego „dzieła” automatycznie felietonu. Pani Helena przytacza w swoim czymś pseudonaukowe cytaty dot. jednej z najpoważniejszych chorób. Już byli tacy, którzy namawiali na odrzucenie leczenia nowotworów w służbie zdrowia. Niektórzy zostali skazani. Na szczęście.
Pan, panie Werner dołącza do tej narracji, publikując tego rodzaju materiały. I niech pan się nie zasłania formą!
Panie redahtorze! Skończ Pan kłamać! Tak, okłamuje Pan mieszkańców Lublińca! Ponosi Pan PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za tzw. „felietony” felietonistki Heleny!
Z powodu braku czasu nie szukałem aktów prawnych, podaję tylko to, co „wypluło” AI: 👇
„Co do zasady właściciel i administrator strony internetowej ponosi odpowiedzialność za treści publikowane na swojej stronie, ale zakres tej odpowiedzialności zależy od kilku istotnych okoliczności.
1. Gdy sam publikuje treści
Jeżeli właściciel strony sam zamieszcza artykuły, wpisy, komentarze lub inne materiały, odpowiada za nie tak samo jak autor publikacji.
Może to dotyczyć m.in.:
zniesławienia lub pomówienia,
naruszenia dóbr osobistych,
naruszenia praw autorskich,
publikacji danych osobowych bez podstawy prawnej,
treści nawołujących do nienawiści lub łamiących prawo.
W takim przypadku odpowiedzialność może być:
– cywilna (np. odszkodowanie, przeprosiny),
– administracyjna (np. związana z ochroną danych osobowych),
– a w niektórych przypadkach również karna.
2. Gdy treści publikują użytkownicy
Sytuacja jest bardziej złożona.
Jeżeli strona umożliwia użytkownikom zamieszczanie komentarzy, wpisów na forum czy ogłoszeń, administrator zwykle nie odpowiada automatycznie za każdą wypowiedź użytkownika.
Jednak gdy:
dowie się o bezprawnym charakterze treści,
otrzyma wiarygodne zgłoszenie,
lub sam zauważy naruszenie,
powinien niezwłocznie podjąć działania (np. usunąć wpis lub zablokować dostęp do niego).
Brak reakcji może skutkować odpowiedzialnością.
3. Czy regulamin zwalnia z odpowiedzialności?
Nie.
Często spotyka się zapisy typu:
„Administrator nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników.”
Taki zapis może mieć pewne znaczenie organizacyjne, ale nie zwalnia z odpowiedzialności przewidzianej przez prawo.
4. A jeśli właściciel i administrator to ta sama osoba?
Wówczas sprawa jest najprostsza – jedna osoba odpowiada zarówno jako:
właściciel serwisu,
administrator techniczny,
a często również redaktor publikowanych treści.
W praktyce to właśnie do niej kierowane są wezwania do usunięcia treści, pozwy czy zawiadomienia o naruszeniu prawa.
Cd.
Jak sprawa wygląda w przypadku gdy właściciel i administrator publikuje na swoim portalu teksty innych osób pod szyldem „felieton”?
AI:👇
„To zależy od kilku czynników, ale sama etykieta „felieton” nie zwalnia właściciela portalu z odpowiedzialności.
Jeżeli właściciel i administrator świadomie publikuje tekst napisany przez inną osobę, to zasadniczo bierze udział w jego rozpowszechnianiu. W praktyce oznacza to, że za ewentualne naruszenia prawa może odpowiadać zarówno autor tekstu, jak i podmiot, który zdecydował się go opublikować.
Czym jest felieton w świetle prawa?
Felieton jest gatunkiem publicystycznym, który:
dopuszcza subiektywne oceny,
pozwala na ostrzejszy język,
zawiera komentarze, opinie i interpretacje.
Nie oznacza to jednak, że można w nim bezkarnie publikować nieprawdziwe informacje o faktach.
Przykładowo:
„Moim zdaniem burmistrz jest niekompetentny” – to opinia.
„Burmistrz ukradł pieniądze z budżetu” – to twierdzenie o fakcie, które musi mieć podstawy.
Samo nazwanie tekstu „felietonem” nie zmienia charakteru zawartych w nim stwierdzeń.
Kto może odpowiadać?
Jeżeli portal publikuje cudzy felieton:
autor odpowiada za treść, którą napisał,
wydawca lub właściciel portalu może odpowiadać za jej rozpowszechnienie.
Szczególnie wtedy, gdy:
tekst został wcześniej przesłany do redakcji,
administrator miał możliwość zapoznania się z nim przed publikacją,
publikacja była świadomą decyzją.
Inaczej jest z komentarzem zamieszczonym automatycznie przez użytkownika na forum. Tam administrator może nie znać treści przed publikacją. W przypadku felietonu zwykle zna ją wcześniej.
Czy można się bronić argumentem „to tylko opinia autora”?
Do pewnego stopnia tak, ale nie zawsze skutecznie.
Często spotyka się formułę:
„Poglądy wyrażone w felietonie są wyłącznie opiniami autora.”
Taki dopisek może pomóc wykazać, że tekst przedstawia stanowisko autora, a nie redakcji. Nie chroni jednak przed odpowiedzialnością za:
pomówienia,
zniesławienie,
naruszenie dóbr osobistych,
naruszenie praw autorskich,
inne bezprawne treści.
Szczególne znaczenie ma status portalu
Istotne jest również, czy portal jest formalnie zarejestrowany jako dziennik lub czasopismo w rozumieniu polskiego prawa prasowego. W takim przypadku mogą pojawić się dodatkowe obowiązki i odpowiedzialność redaktora naczelnego.
Przykład praktyczny
Jeżeli na portalu historycznym autor felietonu napisze:
„Moim zdaniem dowódca popełnił poważne błędy taktyczne.”
To jest typowa ocena historyczna i zwykle mieści się w granicach dopuszczalnej debaty.
Jeżeli jednak napisze:
„Ten człowiek był zdrajcą i współpracował z wrogiem.”
a nie istnieją na to wiarygodne dowody, to zarówno autor, jak i podmiot publikujący mogą narazić się na roszczenia.”
Cd.
A co jeśli autor w swoim „felietonie” zamieszcza dużą ilość linków do filmów na YouTubie, cytuje fragmenty książek i przedstawia opinie autorów tychże filmów i książek oraz innych osób? Czy taki tekst dalej nosi znamiona felietonu?
AI:👇
„To bardzo ciekawe pytanie, bo dotyka nie tyle odpowiedzialności za treść, ile kwalifikacji gatunkowej tekstu.
Krótka odpowiedź brzmi: tak, nadal może to być felieton, ale nie musi. O tym nie decyduje liczba przypisów, linków czy cytatów, lecz charakter całego tekstu.
Czym zwykle jest felieton?
Felieton charakteryzuje się przede wszystkim:
subiektywnym spojrzeniem autora,
komentowaniem zjawisk, wydarzeń lub poglądów,
swobodniejszą formą,
obecnością ocen, interpretacji i refleksji autora.
Nie jest wymagane, aby felieton opierał się wyłącznie na osobistych przemyśleniach autora.
Duża liczba źródeł nie wyklucza felietonu
Autor może:
przywoływać książki,
cytować dokumenty,
linkować do materiałów wideo,
przedstawiać opinie innych osób,
a następnie na tej podstawie budować własny komentarz.
Przykładowo:
„Historyk X twierdzi…, autor książki Y wskazuje…, a w filmie Z przedstawiono…, jednak moim zdaniem wszystkie te źródła pomijają kluczowy aspekt…”
Taki tekst nadal może być felietonem, bo źródła służą jako punkt wyjścia do autorskiej refleksji.
Kiedy przestaje przypominać felieton?
Jeżeli autor:
głównie kompiluje cudze wypowiedzi,
streszcza książki i filmy,
nie przedstawia własnych ocen ani wniosków,
zachowuje styl obiektywnego opracowania,
to tekst zaczyna przypominać:
artykuł publicystyczny,
analizę,
esej,
przegląd źródeł,
opracowanie historyczne.
W skrajnym przypadku może być wręcz tylko zestawieniem cytatów.
Jak mogłby spojrzeć na to sąd?
W razie sporu sąd zwykle nie przywiązuje decydującej wagi do nagłówka „Felieton”.
Będzie badał:
rzeczywistą treść,
sposób argumentacji,
proporcję między faktami a opiniami,
odbiór przeciętnego czytelnika.
Innymi słowy: nazwanie tekstu „felietonem” nie sprawia automatycznie, że wszystko w nim staje się opinią.
Ważna kwestia odpowiedzialności
Jeżeli autor cytuje cudze opinie, nie zawsze zwalnia go to z odpowiedzialności.
Przykładowo istnieje różnica między:
„Autor książki X twierdzi, że generał Y był zdrajcą.”
a
„Generał Y był zdrajcą. Potwierdza to autor książki X.”
W drugim przypadku autor tekstu wyraźnie przejmuje i wzmacnia ten zarzut.
Podobnie właściciel portalu nie może zwykle bronić się wyłącznie argumentem:
„To nie moje słowa, ja tylko opublikowałem felieton.”
Jeżeli świadomie rozpowszechnia treść naruszającą prawo, sam fakt wskazania źródła nie zawsze wyłącza odpowiedzialność.
W praktyce
Z opisu, który podałeś, wyobrażam sobie tekst przypominający raczej esej polemiczny lub artykuł publicystyczny z rozbudowanym aparatem źródłowym niż klasyczny felieton prasowy. Nadal może być nazwany felietonem, ale jego rzeczywisty charakter będzie oceniany na podstawie treści, a nie nagłówka.”
Więc sprawa jest wyjaśniona Panie redahtorze! Pan KŁAMIE w żywo oczy! Jest Pan ODPOWIEDZIALNY za dezinformacje (w tym ruskie), kłamstwa, manipulacje, ruską propagandę, treści uderzające w Wojsko Polskie, które noszą znamiona zdrady, promowanie prorosyjskich lobbystów i aktywistów i osób popierających agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i za wiele innych nieprawdziwych i kompromitujących treści „felietonistki” Heleny. Jest Pan również ODPOWIEDZIALNY za rozpowszechnianie całego tego ścieku!
Więc proszę więcej nie KŁAMAĆ i nie pisać, że nie jest Pan odpowiedzialny za treści felietonistki Heleny, które szumnie nazywa Pan felietonami, a służą jedynie do kolportowania ścieku!
BASTA!
https://youtu.be/isPAdbggd7Q?t=540
to na otwarcie, tym razem nie z demagoga, a ze źródła z pierwszej ręki, od samego Posła Konfederacji 🙂 Jak słychać w materiale – nie odosobnionego w swoim postępowaniu. Oczywiście absolutnie nie przeszkadzało tymże zacnym Posłom bić wówczas w antyszczepionkowe bębny, jak to nadal czyni felietonistka która z dobrych pięć lat po pandemii prowadzi kampanię, żeby się nie szczepić 🙂 No słodka 🙂 Nieprawdaż? Na tyle głęboko mnie przekonała, że ja się już w tym roku nie zaszczepię na COVID-19. Słowo.
Najlepsze, jakimi argumentami mnie do tego namawia 🙂
„Prognozy epidemiologiczne wskazują, że w ciągu najbliższych 15 lat nastąpi podwojenie tych liczb” – czyż to nie przerażające ?
Wbijam dokładnie to zdanie do internetowej wyszukiwarki. Tak, tej na G.
Z trwogą i żalem stwierdzam, że istotnie, dokładnie to zdanie jest odnalezione w zasobach sieci, a dokładnie w opracowaniu pod tytułem:
„Zachorowalność i umieralność na nowotwory a sytuacja demograficzna Polski”. (ISBN 978-83-7027-573-0, Strona 50, Rozdział 3.)
Więc jednak Helena nie kłamała? Miała rację? Szepionka zabija? Szarpiąc się niczym w nocnym koszmarze z tą myślą, mój wzrok wędruje w dół strony tytułowej opracowania – a tam „Warszawa 2014”.
No powiem szczerze, jak w 2014 roku mózgi przewidziały konsekwencje kancerogenności szczepionki z końca 2020, no to o czym my tu rozmawiamy ? XD
Jeśli kogoś interesują przesłanki na podstawie których autorzy opracowania sformułowali swoją prognozę, wszystko jest zawarte w tekście.
Jak widać zdanie fajnie pasowało felietonistce do aktualnego felietonu, więc se wkleiła 🙂 Ciemny lud wszystko kupi.
Niestety felietonistko na twoje nieszczęście i tobie podobnych etatowych łgarzy, tekst nie zniknął z sieci i nadal można sprawdzić o jaki kontekst i wnioski chodziło.
A teraz kolejny ciekawy kawałek tekstu felietonistki:
„[…] Udowodniono podwyższone ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych po podaniu preparatu szczepionkowego mRNA przeciw COVID-19!
Wykonanych zostało bardzo wiele badań (Seneff 2022, Van Dam 2021, Nicholson 2019, Kashani 2021, Banda 2021, Lensen 2021, Schiaffino 2021, Roltgen 2021, Iwanaga 2022) […]”
Już się nie czepiam Nicholsona który badał preparat w 2019. Niewielu pośród nas ma świadomość, ile czasu trwają badania nad rakotwórczością.
Oczywiście można spróbować pozyskać informacje, zadając pytanie na przykład takie:
„ile czasu trwają badania nad rakotwórczością leku lub szczepionki”
Zainteresowani powinni uzyskać mniej więcej taką odpowiedź:
Czas trwania tego procesu można podzielić na kluczowe etapy:
– Badania przesiewowe (krótkoterminowe):
Trwają od kilku tygodni do 3 miesięcy (np. testy genotoksyczności).
Pozwalają określić, czy produkt uszkadza DNA i czy w ogóle warto prowadzić dalsze, droższe testy.
– Właściwe badania rakotwórczości (długoterminowe):
Zazwyczaj trwają 24 miesiące dla szczurów i 18–24 miesiące dla myszy, co stanowi większość ich naturalnego życia
(451 | oecd guideline for the testing of chemicals).
– Połączone badania toksyczności przewlekłej i rakotwórczości:
Trwają zazwyczaj 12 miesięcy w fazie toksyczności i do 24 miesięcy w fazie rakotwórczości
(Test No. 453: Chronic Toxicity Studies).
– Czas przygotowania raportu i analizy …..
I taki dość prosty wniosek z tego płynie, że w przytaczanych latach, raczej marne były szanse, na „rzetelne” badania. A jakoś po 2022, kiedy badania mogłyby być już znacznie rzetelniejsze, to ich brak?
Zastanawiałem się jak podsumować przeczytany tu „felieton”. Pozwolę sobie jednak na splagiatowanie czyjejś wypowiedzi, która jednak perfekcyjnie oddaje to, co się w powyższym felietonie zadziało:
Niestety, ten tekst to bardzo niebezpieczne (chyba szczególnie dla młodych ludzi) zestawienie zdań PRAWDZIWYCH i KŁAMLIWYCH! Podobne przemieszanie PRAWDY z KŁAMSTWEM, najczęściej ma na celu:
1) stworzyć pojęciowy zamęt,
2) uwiarygodnić fałszywe informacje, znajdujące się wśród prawdziwych,
3) przez przedstawienie, ujawnienie jakiejś „wiedzy tajemnej”, dać czytającemu złudne poczucie „wybrania” – wyróżnienia się z anonimowej zbiorowości.
Proszę na chłodno jeszcze raz przeczytać tę wypowiedź i sprawdzić, czy faktycznie żadne twierdzenie nie budzi w Państwu sprzeciwu, czy wątpliwości.
A jeśli Państwo zechcecie, to możemy zdanie po zdaniu sprawdzić, co brzmi prawdziwie, a co jest manipulacyjnym „wciskaniem kitu”.
Szanowni Państwo, pan Anty-… czeka na zachętę, żeby >>zdanie po zdaniu sprawdzić, co brzmi prawdziwie, a co jest manipulacyjnym „wciskaniem kitu”<>w 2009 roku WHO usunęła z definicji „pandemii” fragment o „wysokiej zachorowalności i ogromnej śmiertelności”<< – PRAWDA czy FAŁSZ?
Dzień dobry
Oj!!! Panie Julianie, myśli Pan, że definicją felietonu można usprawiedliwić te głupoty wypisane przez p. Helenę, jeszcze rekomendowane przez Pana słowem POLECANE? Te własne przemyślenia niech zostawi dla siebie, bo publiczne herezje, które wypisuje a Pan akceptuje zagrażają życiu i zdrowiu osób zmagajacych się z leczeniem nowotworów. A może p. Helena posiada informację na temat innych metod leczenia, chętnie skorzystam, bo w mojej rodzinie walczymy z chorobą od 3 lat? Może jakieś czary mary i chorzy będą zdrowi nie stosując chemioterapii? Powinna przeprosić wszystkich chorych za te publiczne banialuki, a Pan powinien się zastanowić co puszcza w obieg. Niech ta kobieta zostawi medycynę w spokoju, bo nic o niej nie wie, a wklejanie farmazonów niech zostawi dla własnego użytku. Życzę zdrowia i oby nie trzeba było walczyć Helenie i jej bliskim z chorobą nowotworową.
Pozdrawiam
Dziękuję za sugestię.
Profesjonalny, niezależny Redaktor, przeczyta sobie
https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2014/Przewodnik-Katolicki-5-2014/Wiara-i-Kosciol/Etyka-dziennikarska-w-nauczaniu-Jana-Pawla-II
opinię człowieka, na naukę którego jako przedstawiciel patriotycznej jakby nie było prawicy, prawdopodobnie zważa. Polecam fragmenty o odpowiedzialności moralnej, ale warto oczywiście przeczytać całość.
Niech Redaktor nie dziękuje.
Witam!
„wyrok skazujący” na tekst wyżej już zapadł!! Co prawda, „sądowi eksperci” nie przedstawili żadnych dowodów na swoje RACJE! Jako „skazana”, mam bodajże prawo do ostatniego słowa. Proszę dla siebie o prawo wyznaczenia kolejności zdań do weryfikacji, którą oferuje się przeprowadzić p. Anty-…
1) >>w 2009 roku WHO usunęła z definicji „pandemii” fragment o „wysokiej zachorowalności i ogromnej śmiertelności”<< – PRAWDA czy FAŁSZ?
W artykule, który p. Anty-… podaje do przeczytania, jest takie zdanie, dziennikarze "mają służyć dobru wspólnemu, a nie ochraniać interesy określonej grupy" (np. zachłannej, morderczej Big Pharmy – patrz – nachalna propaganda covidowa:)
Co bardzo WAŻNE! Nie przypominam sobie, żeby Pan Julian Werner, kiedykolwiek miał wątpliwość, czy dziecko w prenatalnym okresie swojego życia, to tak od początku jest człowiekiem? (jak to wypowiedział p. Anty-…).
Słowa Jana Pawła II – Aborcje "uderzają w ludzkie życie, gdy jest ono najsłabsze i całkiem pozbawione możliwości obrony"!
"Od chwili zapłodnienia komórki jajowej rozpoczyna się życie, które nie jest życiem ojca ani matki, ale nowej ludzkiej istoty, która rozwija się samoistnie. Nie stanie się nigdy człowiekiem, jeśli nie jest nim od tego momentu – co potwierdza nowoczesna genetyka" (Encyklika Evangelium Vitae, nr 11)
[…]
Wysoki poziom moralności, działanie w interesie odbiorcy – drugiego człowieka – to podstawowe cechy, którymi powinny charakteryzować się osoby pracujące w środkach społecznego przekazu, szczególnie w telewizji. Papież pisał o tym w 1994 r.: „Profesjonaliści, którzy zdają sobie sprawę z zakresu oddziaływania swoich programów, powinni wykazywać szczególną troskę o ich wysoką jakość moralną, tak by ich wpływ na kulturę był nieodmiennie dodatni. Muszą opierać się zawsze obecnej pokusie łatwego zysku i zdecydowanie odmawiać udziału w produkcji jakiegokolwiek programu wykorzystującego ludzką słabość, obrażającego sumienie lub poniżającego ludzką godność. Pracownicy telewizji – dyrektorzy i kierownicy, producenci i reżyserzy, autorzy, reporterzy i dziennikarze, osoby występujące przed kamerami i personel techniczny – wszyscy mają bardzo poważne obowiązki moralne wobec rodzin, które stanowią tak wielką część ich odbiorców. (…) Świadomi wielkiego wpływu, jaki wywiera środek przekazu, w którym pracują, powinni szerzyć zdrowe wartości moralne i duchowe, unikając „wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić istnieniu, trwałości, harmonii i szczęściu rodziny”
[…]
Helenie jak zwykle, jak nie pokażesz palcem, to udowodni, że zbyt długiego tekstu sama nie ogarnie.
To powyższe tyczy zarówno ciebie, jak i tych, którzy oddają ci portal do publikowania swojej propagandy.
Ciekawi mnie również, w którym miejscu mojego tekstu ja zarzuciłem Redaktorowi wątpliwą postawę wobec tematu aborcji.
spytałaś czy to prawda czy fałsz, że WHO dokonała zmian w definicji pandemii w 2009 roku. Nie śledzę na bieżąco zmian które dokonuje WHO, więc nie wiem. Musiałem sprawdzić. Sprawdzając, wpadłem na takie coś:
https://demagog.org.pl/wypowiedzi/czy-swiatowa-organizacja-zdrowia-zmienila-definicje-pandemii/
więc odpowiedź masz, a przy okazji widać, że ciebie to też guzik interesuje. Sama byś na to nie wpadła, tylko najzwyczajniej po raz kolejny udowadniasz, że macie taką narzuconą narrację i tyle. Przeszło z centrali więc forwardujesz.
Ja sobie zdaję sprawę z bezcelowości zadawanego pytania, jednak muszę to zrobić, chociaż wiem że nie odpowiesz.
Zastanawia mnie, czy dla ciebie, problemem jest definicja? czy może idące w ślad za nią środki zaradcze? W mojej pamięci wciąż mam obraz konfederacji, dla której problemem było wszystko. Nie ma covida, jest grypa. w ogóle niczego nie ma. żadnej pandemii. zwykła sezonówka. maseczki? nie noście masek. maski zabijają. ograniczenie kontaktu? zgłupieliście? spotykajcie się. transmitujcie. zresztą przeciez nie ma czego transmitować. Dystans? po cholere dystans? Szczepienia? zgłupieliście? zachorujecie na wszystko inne na co tylko można zachorować, a i tak umrzecie na covid, bo badania wykazują, że przede wszystkim zaszczepieni umierają na covid. tak na ten covid, którego nie ma. czego nie rozumiecie? Nie ma!
Obecnie nawet prognozy ekspertów z 2014 bezrefleksyjnie używacie w zupełnie nieuzasadniony i niewytłumaczalny sposób, do dalszego ogłupiania ludności.
Jest na to zapotrzebowanie, jest na to opłacone zamówienie, więc to robicie, cynicznie i niebezpodstawnie wierząc, że ci do których wasz prymitywny i bandycki przekaz trafia, będą na was głosować.
Widać wyraźnie w tym co ostatnio wleiłem. Ciemnotę należy utwardzać w ich ciemnocie. A dla siebie „[…] musiałybm być głupi żeby się nie zabezpieczyć szczepionka […]” – mówi Poseł konfederacji.
Publiczne różańce powinniście odmawiać za ofiary waszej chorej propagandy, które straciły życie wyłącznie dlatego, że za waszą namową i w ślad za waszym podjudzaniem, ich bliscy nie zachowali rozsądnego umiaru.
Tylko że za takie różańce, wy kasy nie dostaniecie, choć powinny być w intencji ofiar, które ty i twoja zgraja macie na sumieniu. Jednak dla was, bardziej liczy sie suma na przelewie.
A teraz jeszcze, mieszacie w swoją chorą propagandę, dzieci chore na raka.
W tym miejscu swój komentarz po prostu urwę
Pani Heleno, felieton brzmi bojowo, ale niestety z nauką ma mniej więcej tyle wspólnego, co horoskop z astronomią. Jest dużo patosu, dużo „oni kłamią”, dużo groźnego tonu, ale gdy zajrzeć pod maskę, okazuje się, że silnik pracuje głównie na domysłach, nadinterpretacjach i klasycznym internetowym „połącz kropki, a wyjdzie spisek”.
Najbardziej uroczy jest pomysł, że prognozowany wzrost zachorowań na nowotwory miałby być dowodem na skutki szczepień mRNA. Problem w tym, że takie prognozy powstawały na długo przed pandemią COVID-19 i wynikały przede wszystkim z demografii: starzenia się społeczeństwa, długości życia, wykrywalności chorób i znanych trendów epidemiologicznych. Innymi słowy: zanim jeszcze ktokolwiek dostał szczepionkę przeciw COVID-19, specjaliści już wiedzieli, że liczba nowotworów będzie rosnąć, bo społeczeństwa się starzeją. Ale rozumiem, brzmi to mniej efektownie niż „oni wiedzieli, co nam zrobią”.
Podobnie z tezą o szczepionkach i raku. Można oczywiście napisać „udowodniono”, tylko wypadałoby jeszcze wskazać, gdzie, przez kogo i w jakim badaniu. National Cancer Institute pisze wprost, że nie ma dowodów, iż szczepionki COVID-19 powodują raka, nawroty raka albo progresję choroby. No ale wiadomo — jeśli oficjalne źródło nie potwierdza tezy, zawsze można uznać, że tym gorzej dla oficjalnego źródła.
Jeszcze ciekawsza jest zabawa słynnym argumentem o „2% skuteczności chemioterapii”. To jeden z tych cytatów, które wędrują po internecie jak mem w kitlu lekarskim. Oryginalna praca Morgana, Warda i Bartona dotyczyła określonego, wąskiego wkładu cytotoksycznej chemioterapii w 5-letnie przeżycie dorosłych pacjentów w konkretnym zakresie danych. Nie była to konkluzja: „chemioterapia działa tylko w 2% przypadków, więc onkologia to oszustwo”. Takie uproszczenie jest wygodne publicystycznie, ale medycznie jest po prostu nieuczciwe.
Oczywiście, chemioterapia i radioterapia mają działania niepożądane. Nikt rozsądny tego nie neguje. Leczenie onkologiczne bywa ciężkie, niedoskonałe i dramatycznie trudne dla pacjenta. Ale z faktu, że terapia ma skutki uboczne, nie wynika, że jest „systemowym zabijaniem ludzi”. Z faktu, że medycyna nie zawsze potrafi uratować pacjenta, nie wynika, że pacjenta z premedytacją niszczy. To trochę tak, jakby po pożarze oskarżyć strażaków, że używali wody, a przecież w domu po akcji nadal jest mokro.
WHO przypomina rzecz dość banalną, ale najwyraźniej wartą powtarzania: nowotwory to nie jedna choroba, tylko ogromna grupa różnych chorób, a leczenie dobiera się do typu nowotworu, stadium, stanu pacjenta i dostępnych opcji. Może obejmować chirurgię, radioterapię, chemioterapię, leczenie hormonalne, immunoterapię czy terapie celowane. Sprowadzenie tego wszystkiego do hasła „chemia zabija” jest nie tyle odwagą intelektualną, co medycznym cepem.
Największy problem z tym felietonem nie polega więc na tym, że jest „kontrowersyjny”. Kontrowersja sama w sobie nie jest wadą. Problem polega na tym, że tekst miesza realne emocje pacjentów, prawdziwe cierpienie rodzin i autentyczne lęki z tezami, które nie są solidnie udowodnione. To bardzo wygodna metoda: wziąć ludzkie nieszczęście, polać je sosem antysystemowej podejrzliwości, dodać kilka źle zrozumianych liczb i podać jako „odwagę mówienia prawdy”.
Tyle że w sprawach onkologii taka publicystyka nie jest niewinną zabawą. Ktoś chory albo przestraszony może ją przeczytać i uznać, że lekarz jest wrogiem, leczenie jest spiskiem, a nauka to propaganda. A wtedy felieton przestaje być tylko tekstem z internetu, a zaczyna być czymś dużo groźniejszym: zachętą do podejmowania decyzji zdrowotnych na podstawie strachu zamiast wiedzy.
Dlatego zamiast robić „diss na kłamstwa”, proponuję najpierw zrobić „check na źródła”. Bo w tym przypadku najbardziej cierpi nie akademicka medycyna, tylko elementarna logika.
Panie Anty-…, jak już Pan – moimi słowami spod innego tekstu – wstępnie zadeklarował gotowość do weryfikacji prawdziwości tego, co wyżej, to niechże się Pan raczy wywiązać:
1) – PRAWDA czy FAŁSZ? >>w 2009 roku WHO usunęła z definicji „pandemii” fragment o „wysokiej zachorowalności i ogromnej śmiertelności”<<
Ps. Pan nie zarzucał Panu Redaktorowi w swoim komentarzu wątpliwej postawy wobec tematu aborcji.
Ale, reprezentując "wysoki poziom moralności" – chce Pan "usuwać drzazgę z oka" Pana Redaktora, a "nie widzi belki w swoim"! Bo to Pan kwestionował człowieczeństwo poczętego człowieka na jego najwcześniejszym etapie rozwoju, co najmniej dwa razy. A właśnie takich "argumentów" używają zwolennicy mordu prenatalnego! Odczłowieczenie istoty ludzkiej jest pierwszym krokiem, po nim następne łatwiej zrobić…
No, tak te wysokie standardy moralne przecież nie dotyczą Pana, bo Jan Paweł II zwracał się do PROFESJONALISTÓW, a Pan tu tak tylko PRYWATNIE komentuje teksty:)
Z niecierpliwością czekam na felieton Pani Heleny o tym, że Ziemia jest płaska…
Zakładam że nie muszę po raz kolejny odpowiadać PRAWDA czy FAŁSZ, bo twoje powtórne pytanie powodowane jest lagami w publikowaniu komentarzy na portalu.
Jeśli chodzi o belki i drzazgi w oku, to dla ciebie człowikiem są już dwie połączone komórki. A to że twoje totalnie zakłamane teorie przyczyniły się do śmierci istot złożonych z setek miliardów komórek, daje ci jedynie podłą satysfakcję ze skutecznego ogłupiania ludzi. Z tego dochodowego procederu jak widać nie masz zamiaru zrezygnować. Nie czujesz się współodpowiedzialna za ich śmierć. Prawda?
Co do moralności, wiesz, Redaktor też z zainteresowaniem dopytywał, gdzie byli obrońcy Konstytucji i nieograniczonego prawa do praktyk religijnych, gdy ludzie pluli na was, w trakcie publicznego odmawiania Różańca.
Przypuszczam że „plucie” w tym kontekście ma znaczenie symboliczne i związane jest z nieprzychylnymi a pewnie i wulgarnymi opiniami, bo „plucie” fizyczne na drugiego człowieka, podlega w Polsce pod Kodeks Karny i jako takie powinno być zgłoszone odpowiednim służbom.
W tym miejscu wypada więc spytać, czy patrioci broniący publicznego Różańca, powołują się na ten sam artykuł, tej samej Konstytucji, którego poszanowanie najpełniej zaprezentował ich guru, robiący słynną akcję „GAŚNICA” w Sejmie? A oni z takimi samymi gaśnicami, ci pato-patrioci dziś odwołujący się do Konstytucji, biegają do swojego idola prosząc o autograf?
Możemy pogadać o belkach i drzazgach. I moralności.
czy mam rozumieć felietonistko, że moja odpowiedź na „PRAWDA czy FAŁSZ” cię usatysfakcjonowała? Pytałaś trzykrotnie jak nakręcona (opłacona) a teraz cisza. żałuję że my takiej satysfakcji z twojej odpowiedzi na pytanie, czy zdajesz sobie sprawę z ogromu tragedii i ofiar twojej podłej i zbrodniczej działalności, jak i z szeregu innych kierowanych do ciebie pytań, nigdy nie doświadczymy.