Zbyt dużo ROND na terenie Lublińca? Burmistrz odpowiedział internaucie. Wraca sprawa przejazdu na Częstochowskiej.

Zbyt dużo ROND na terenie Lublińca? Burmistrz odpowiedział internaucie. Wraca sprawa przejazdu na Częstochowskiej.

Do ciekawej wymiany zdań doszło na łamach oficjalnej strony Urzędu Miejskiego w Lublińcu. Korzystając z rubryki „Zadaj pytanie Burmistrzowi”, jeden z mieszkańców zasugerował, że na terenie miasta wybudowano… zbyt dużą liczbę rond – Już teraz jest problem aby w dni targowe i godziny szczytu przedostać się z jednego końca miasta na drugi a pan dalej buduje nowe ronda – pisze Mieszkaniec.

Burmistrz Lublińca – Edward Maniura zauważył, że głównym problemem, generującym korki, jest przejazd kolejowy na ulicy Częstochowskiej. W tej sprawie dyskusje toczą się już od wielu miesięcy…

Rozumiemy, że jest to najbezpieczniejsze skrzyżowanie ale chyba trochę ich za dużo w naszym mieście – kontynuuje autor wpisu – Czy ma pan jakiś pomysł aby zrekompensować mieszkańcom stanie w kilometrowych korkach pomiędzy rondami, centrum, szpitalami, sklepami itp.? Co zamierza pan z tym zrobić aby przez nasze miasto dało się normalnie przejechać? – dopytuje internauta.

To prawda, że w dni targowe i w godzinach szczytów komunikacyjnych jest spory ruch na naszych drogach, ale nie jest on tak uciążliwy jak w innych „zakorkowanych” miastach – odpowiedział Burmistrz Lublińca, Edward Maniura. Przekonywał, że głównym problemem miasta jest przejazd kolejowy na ul. Częstochowskiej. Wskazał, że rogatki często są tutaj zamknięte na dłuży czas (ponad 10 minut) i wtedy „korki” zaczynają być dokuczliwe – Podczas ostatniej rozmowy z dyrektorem PKP PLK poruszyłem ten problem. Dyrektor zadeklarował, ze postara się na tym przejeździe rozważyć wprowadzenie udogodnień, które umożliwią skrócenie czasu zamknięcia rogatek – podkreślił Burmistrz.

Ponadto – uważa Edward Maniura – W dni targowe rzeczywiście natężenie ruchu jest większe, ale proszę zauważyć, że jest to kwestia 3-4 godzin, 2 razy w tygodniu, więc trudno mówić o poważnych utrudnieniach w ruchu. Poza tym, z roku na rok maleje liczba sprzedawców na targu. Dla porównania: wpływy z targowiska w 2007 r. wynosiły ok 1,2 mln zł, natomiast w 2019 r. była to już kwota 446 tys. Taka sytuacja również powinna ograniczyć problemy w ruchu miejskim, które pojawiają się w naszym mieście w godzinach dopołudniowych, we wtorki i piątki – tłumaczył Burmistrz.

*     *     *

O długotrwałym zamykaniu rogatek na ulicy Częstochowskiej pisaliśmy na początku kwietnia 2019 roku. W rozmowie z przedstawicielami PKP PLK dowiedzieliśmy się, że sytuacja panująca na przejeździe jest bardziej skomplikowana, ponieważ znajduje się on w obrębie stacji PKP. W takim układzie przepisy kolejowe informują, że pociąg może opuścić dworzec dopiero wówczas gdy dojdzie do zamknięcia rogatek. Podobna procedura wdrażana jest wtedy, gdy skład dojeżdża do lublinieckiej stacji od strony Kluczborka – rogatki zamykają się już w chwili kiedy pociąg znajduje się w Kochcicach. Zatem w przypadku przejazdu kolejowo – drogowego na ulicy Częstochowskiej w Lublińcu, pomimo iż oczekiwanie kierowców trwa bardzo długo, nie ma innego sposobu na to aby zachować maksymalne bezpieczeństwo – wynika z ubiegłorocznych informacji zebranych przez Lubliniecki.pl

Wcześniej, sporo dyskusji poświęcono budowie wiaduktu ponad torowiskiem.

W połowie ubiegłego roku Radny Rady Powiatu w Lublińcu – Jerzy Orszulak wystąpił z wnioskiem do Burmistrza Maniury z prośbą o rozpatrzenie budowy wiaduktu lub… tunelu, który wykluczyłby kolizyjność ulicy Częstochowskiej z przejazdem. Samorządowiec zaznaczał, że dodatkowo problem korków może wzrosnąć w obliczu budowy nowego wiaduktu na ulicy Powstańców Ślaskich, w pobliżu zakładu Lentex (planowany termin 2021/24) – Wyłączenie z użytkowania wiaduktu spowoduje katastrofalne skutki dla ruchu w mieście i olbrzymie obciążenie ulicy Częstochowskiej oraz Podmiejskiej. Moim zdaniem, czas oczekiwania na przejeździe kolejowym wzrośnie kilkukrotnie. Będzie również dochodziło do zablokowania ruchu na Rondzie Opolczyka, w kierunku ulicy Zwycięstwa, Mickiewicza oraz Alei Solidarności – sugerował radny.

– Proponowane zadania [wiadukt lub tunel – przyp. red.], z uwagi na skalę robót koniecznych do wykonania, możliwe są do realizacji jedynie w dłuższej perspektywie czasowej, przy znacznym udziale zewnętrznych środków finansowych. Z tego względu realizacja inwestycji przed rozpoczęciem robót związanych z remontem wiaduktu wzdłuż ulicy Powstańców Śląskich jest niemożliwa – tłumaczył Burmistrz w 2019 roku w odpowiedzi na wniosek J. Orszulaka.

Silne zainteresowanie budową wiaduktu na Częstochowskiej sygnalizował również Radny Rady Miejskiej, Łukasz Mikulski. We wrześniu 2018 roku przekonywał, że taka inwestycja jest możliwa i nie musi ona dotyczyć stricte ulicy Częstochowskiej. Powoływał się na ekspertyzę autorstwa inżyniera Andrzej Banacha – głównego planisty infrastruktury drogowej w Warszawie – Inżynier Banach przeanalizował dokładnie wiele kwestii dotyczących możliwości technicznych. Koncepcja zakłada spiralny podjazd od strony ulicy Paderewskiego a zjazd, również spiralą, na ulicę Tartaczną. Co ważne – uniknęlibyśmy wówczas procedury wywłaszczania gruntów od właścicieli. Aby dokładnie wytyczyć przebieg wiaduktu potrzebny jest jednak eksperyment koncepcyjny i profesjonalne badania, które kosztują około 150 –200 tysięcy złotych – przekonywał radny.

Jak dodał Łukasz Mikulski – Dzięki wsparciu Posła Ziemi Lublinieckiej, Andrzeja Gawrona, jesteśmy po konkretnych rozmowach z PKP, która zdecydowana jest sfinansować tą inwestycję w kwocie 2/3 nakładów a miasto musiałoby wyłożyć z własnych środków około 10 milionów złotych. Jeśli weźmiemy pod uwagę koszt budowy biblioteki, wynoszący 10 milionów, to w jak najbliższej przyszłości miasto wręcz musi skorzystać z takiej okazji i wybudować wiadukt – przekonywał radny w 2018 roku.

 

Zapraszamy do komentarzy…

CATEGORIES
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )