
Wielkanoc i wiosenne zwyczaje – pisze Ewa Kruszyna
Marzaniok – Marzanka
Zgodnie z prastarym zwyczajem, wiosnę już w jej pierwszym dniu witamy obrzędem niszczenia Marzanioka – kukły będącej symbolem odchodzącej zimy. W zależności od regionu zwana także Moreną, Śmiercią, Śmiercichą (w Wielkopolsce), Śmierzcią czy Śmierztką (na Podhalu). Marzanna lub Marzaniok to słowiańska bogini, która symbolizuje zimę czyli śmierć. Tak naprawdę zwyczaj ten pochodzi od święta Słowian – Jare, które przypada na równonoc wiosenną (20/21 marca).
Kukłę marzanny wykonywało się ze słomy, owijano tkaninami, które były już nie przydatne w gospodarstwie i przyozdabiano wstążkami oraz koralikami. Kiedyś młodzież męska, albo kawalerowie na wydaniu, razem z marzanną i gałązkami jałowca obchodziły wszystkie domy we wsi i podtapiali lalkę w różnych źródłach wody. Wieczorem młodzież wyprowadzała ją z miejscowości, podpalała i wrzucała do wody. Następnie zapalano ogniska na wzgórzach aby przywitać wiosnę. Zbierano także witki wierzbowe i leszczynowe. Składano je na stosach i palono. Czasem okadzano nimi gospodarstwa.
Oprócz odzwierciedlenia mijającej śnieżnej pory roku, miała symbolizować wszelkie zło nas dręczące – choroby, śmierć, utrapienia i nieszczęścia. Poprzez obrzędowe przygotowanie a następnie unicestwienie marzanioka – symbolu zła młodzi zapewniali nowe lepsze życie całej społeczności. Chrześcijaństwo próbowało zakazać tego starosłowiańskiego zwyczaju. W 1420 roku biskup Andrzej Paskarz, stojący na czele poznańskiego synodu biskupów wydał dekret o zakazie odprawiania tego pogańskiego rytuału. Tradycja okazała się jednak silniejsza, dzisiaj to tylko zabawa organizowana na powitanie kalendarzowej wiosny.

Gaik.
Gaik to obchód dziewczyn, najczęściej nastolatek, kiedyś panien na wydaniu po całej miejscowości. Osoby te w ręku trzymają gałązkę sosny lub całego iglaka. Z reguły jest ona przystrojona w różne wstążeczki, kwiaty, dzwonki i świecidełka. Tak ustrojone drzewko obnosi się od domu do domu, śpiewając przy tym piosenki. Tak naprawdę ten zwyczaj można obchodzić przy rożnych świętach. Z reguły obchód jest odprawiany na przywitanie „nowego lata” w Zielone Świątki lub we wtorek po Wielkanocy. Pierwotnie jednak odprawiało się go zaraz po topieniu marzanny 21 marca, jako symbol powitania wiosny. Ważne aby dziewczyny obnoszące gaik były odświętnie ubrane i wyglądały jak naj lepiej, wszak są pannami na wydaniu i ocenia je cała miejscowość.
Dzisiaj można zobaczyć obydwa te obrzędy w różnych odsłonach, jako obchody dnia wagarowicza, przedszkolny konkurs na najładniejszą Marzannę, lub w formie obrzędu. Forma obrzędowa jest najrzadziej spotykana. Jednak Zespół Regionalny Brynica , działający przy Miejskim Ośrodku Kultury w Miasteczku Śląskim corocznie wprowadza nas w atmosferę dawnych czasów i w pięknych strojach ludowych, zgodnie z miejscową tradycją, kultywuje obrzdy topienia Marzanny i obnoszenia Goika. Powstał w 1981 roku. Założycielką i długoletnim prezesem zespołu była Helena Nowak. Nie tylko założyła zespół, ale wraz z innymi paniami kolekcjonowała stare pieśni i przyśpiewki brynickie by stworzyć nietypowy klimat zespołu. Obecnie prezesem Bynicy jest Barbara Fischer, natomiast za stronę artystyczną odpowiada Teresa Urbańczyk-Gomoluch.
Brynica to zespół mieszany, wielopokoleniowy. Charakteryzuje się nie tylko swoim oryginalnym strojem, ale również repertuarem. Zespół folklorystyczny wyróżniają także obrzędy artystyczne takie jak „Śląskie wesele”, „Marzaniok”, „Goik” itp. Kultywuje tradycje, pieśni i tańce śląskie. Zespół folklorystyczny Brynica bierze aktywny udział w różnorodnych imprezach, przeglądach folklorystycznych, mszach świętych, tradycyjnych pochodach i lokalnych uroczystościach.
Zdjęcia do zespołu Brynica

Śmigus lub śmingus – dyngus
Śmigus – dyngus także wywodzi się z obrządku słowiańskiego i choć dzisiaj obchodzimy go w święta wielkanocne, kiedyś był on obchodzony właśnie 21 marca i miał symbolizować pozimowe oczyszczenie ciała i duszy. Kawalerowie i panny wzajemnie oblewali się wodą. Pilnowano przy tym, by woda była zimna, każdy miał odczuć to że został polany i w odpowiednim momencie wrócić do domu. Jednak gdy ktoś się przeziębił mówiono, że jeszcze nie nastał czas na szukanie męża lub żony. Na śląsku panował zwyczaj przywiązywania starszym pannom podczas dyngusa do pasa drewnianego pieńka, tłumaczono to tym, że panna z takim obciążeniem nie ucieknie przed wodą i w tym roku na pewno wyjdzie za mąż.
autor: Ewa Kruszyna
zdjęcie za zgodą ZR Brynica

