
„Afera Komisyjna”. Dlaczego Burmistrz Maniura nie skonsultował się z radnym Włodarczykiem?
Nie milkną echa tzw. „Afery Komisyjnej”, która wybuchła po posiedzeniu Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju Rady Miejskiej w Lublińcu, w dniu 18 listopada. Sprawa wywołała lawinę zróżnicowanych komentarzy w internecie oraz przeniosła się na forum samorządowców podczas wtorkowej Sesji Rady Miejskiej.
Efektem było odwołanie radnego Damiana Włodarczyka z funkcji przewodniczącego komisji. Głosowanie zbojkotowała opozycja, kluby PiS oraz Forum Samorządu Lublinieckiego. Radny Jan Springwald [FSL] argumentował, że odstąpienie od głosowania wynika z wadliwie procedowanych uchwał. Sugerował, że z decyzją rady należy poczekać do rozstrzygnięcia sprawy w prokuraturze.
Właśnie ten wątek rozpętał całe zamieszanie. Przypomnijmy – Burmistrz Lublińca, Edward Maniura skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przerobienia dokumentu i poświadczenia nieprawdziwych okoliczności przez radnego Łukasza Mikulskiego z PiS. Jak informuje w zawiadomieniu burmistrz, radny Mikulski, choć nie uczestniczył w posiedzeniu komisji oraz nie brał udziału w dyskusji i głosowaniu, miał już po zakończeniu posiedzenia komisji podpisać listę obecności – pisała Gazeta Lubliniecka w wydaniu z 4 grudnia.
W reakcji, radny Mikulski opublikował na swym profilu w portalu Facebook skan protokołu z posiedzenia komisji, z poprawkami naniesionymi przez przewodniczącego Damiana Włodarczyka. Jak wynika z treści dokumentu – 18 listopada radny Mikulski nie otrzymał informacji o zmianie miejsca obrad odbywających się w Lubitece, w której miało panować zamieszanie ze względu na inne wydarzenia. Na wniosek przewodniczącego oraz za zgodą pozostałych radnych, został on jednak dopuszczony do prac komisji i głosowania. Protokół, w takiej właśnie formie, został zatwierdzony przez komisję w trakcie jej kolejnego posiedzenia, 10 grudnia.
* * *
Lubliniecki.pl, o czym informowaliśmy w tekście z 11 grudnia, zapytał Burmistrza Edwarda Maniurę – dlaczego nie skonsultował się z radnym Włodarczykiem, zanim podjął decyzję o zgłoszeniu sprawy do prokuratury. Podobne pytanie zadał sam Włodarczyk, właśnie w trakcie wtorkowej Sesji – Doniesienie złożono cztery dni po posiedzeniu komisji. Zastanawiam się, dlaczego nikt do mnie wcześniej nie zadzwonił z biura Rady Miejskiej. Myślę, że gdy są problemy, to te problemy się rozwiązuje i wtedy ewentualnie składa się doniesienie. Gdybym przedstawił wcześniej przebieg owej komisji, wówczas prawdopodobnie całej tej sprawy by nie było – przekonywał członek klubu Forum Samorządu Lublinieckiego.
– Przed skierowaniem zawiadomienia do prokuratury nie konsultowałem się z Przewodniczącym Komisji radnym Damianem Włodarczykiem, gdyż nie było do tego jakichkolwiek podstaw – czytamy w środowej korespondencji Burmistrza, która wpłynęła na naszą skrzynkę – Z informacji uzyskanych od pracownika Biura Rady oraz obecnego na posiedzeniu Komisji Naczelnika Wydziału Komunalnego Urzędu Miejskiego jednoznacznie wynikało, że radny Łukasz Mikulski nie był obecny na posiedzeniu Komisji, co uzasadniało, a wręcz czyniło koniecznym złożenie do prokuratury stosownego zawiadomienia. Okoliczności były bowiem jednoznaczne i nie może być mowy o żadnej „zaistniałej sytuacji” wymagającej konsultacji – uważa Edward Maniura.
* * *
Burmistrz Lublińca odniósł się również do treści poprawionego protokołu z przebiegu komisji – Protokół z posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju Rady Miejskiej – kontynuuje – został przyjęty przez tą Komisję, po uprzednim złożeniu przez radnego, Przewodniczącego Komisji Damiana Włodarczyka, poprawek do projektu protokołu, sporządzonego przez pracownika Biura Rady Miejskiej i przegłosowaniu tych poprawek. Jako Burmistrz nie mam wpływu na treść zgłaszanych poprawek oraz przyjętego protokołu. Uważam jednak, że nie odpowiada on stanowi faktycznemu co do rzeczywistego przebiegu posiedzenia Komisji, lecz w części zawiera opis okoliczności towarzyszących posiedzeniu, w tym odczuć niektórych członków Komisji, co nie ma nic wspólnego z przedmiotem (porządkiem) posiedzenia – dodaje.
W uznaniu Damiana Włodarczyka [wypowiedź z 17 grudnia], zapisany w protokole powrót członków komisji do sali sesyjnej był kontynuacją posiedzenia komisji, odbywającego się wcześniej, tuż przed Sesją całej rady – Oczywiście, będzie to poddane ocenie przez odpowiednie organy. Wszyscy członkowie komisji zgodzili się na to, natomiast 10 grudnia [kolejne posiedzenie – przyp. red.], podczas głosowania nad poprawkami, tej jednomyślności już nie było – Damian Włodarczyk uważa, że 18 listopada, już w sali sesyjnej, wszyscy członkowie dyskutowali nad włączeniem radnego Mikulskiego w obrady komisji i głosowanie – W zapisie audio z kolejnego posiedzenia komisji można usłyszeć słowa radnego: “Nie przeczymy, żeście podeszli”. Jednak ten sam radny [D. Włodarczyk nie przytoczył nazwiska – przyp. red.] zagłosował potem przeciwko moim poprawkom – dodał.
Do sprawy powrócimy.


Panie Werner, skąd taki popłoch? Czyżby obawa, przed postępowaniem prokuratorskim? Spokojnie, myślę, że wynik postępowania zaskoczeniem nie będzie….. Grilluje Pan temat, a dlaczego? Pan radny mógł po prostu nie wpisywać się na listę, nie być chetnym do diety, nie podpisywać wyników głosowania, w jakiejkolwiek formie by się ono odbylo lub nie. I by nie było dzisiejszej zadymy. Jest zdziwienie na naszym malym podwórku, gdy większość, demokratycznie dokonuje zmian we władzy samorzadowej, a gdy posłowie „demolują” sądownictwo, to Was nie razi? I jest milczenie na lubliniecki.pl. Hipokryzja? To oczywiste.
Wychodzi, że w tym kraju, w obecnej rzeczywistości, już nawet fakt, czy ktoś był w danym miejscu i czasie nie ustala się obiektywnie, tylko przez głosowanie i sporządzenie stosownego protokołu…kpina
Pytanie. Gdyby Mikulski nie podpisał listy, nie oddał głosu w opisanych okolicznościach, byłby jakiś problem? Otóż NIE! Więc skoro sam(i) namieszali, niech to piwo wypiją. A że zawiadomiono prokuraturę? Taki obowiązek spoczywa na KAŻDYM urzędniku. Także samorządowym. To do tego radnego, który nie widział potrzeby powiadamiania prokuratury.
Pytanie. Gdyby Mikulski nie podpisał listy, nie oddał głosu w opisanych okolicznościach, byłby jakiś problem? Otóż NIE! Więc skoro sam(i) namieszali, niech to piwo wypiją. A że zawiadomiono prokuraturę? Taki obowiązek spoczywa na KAŻDYM urzędniku. Także samorządowym. To do tego radnego, który nie widział potrzeby jej powiadamiania. Prawo Panowie radni! I Konstytucja!