
To już prawdziwa bitwa na noże! „Afera Komisyjna” podzieliła Radę Miejską w Lublińcu.
Emocjonujący przebieg miała wtorkowa Sesja lublinieckiej Rady Miejskiej. Omawiane w trakcie obrad sprawy bieżące, w tym uchwała dotycząca budżetu na 2020 rok, ustąpiły miejsca ostrej polemice związanej z niedawną „Aferą Komisyjną”.
Efektem było odwołanie radnego Damiana Włodarczyka [Forum Samorządu Lublinieckiego] z funkcji przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju. Jego następcą został Zbigniew Rosiński [Z Burmistrzem dla Lublińca], który wcześniej… sam złożył projekt uchwały w sprawie odwołania poprzednika.
W dyskusję włączyli się nawet, uczestniczący w Sesji, posłowie – Andrzej Gawron [PiS] i Zdzisław Wolski [SLD].
Sprawa wypłynęła na światło dzienne po artykule opublikowanym w Gazecie Lublinieckiej ,dotyczącym posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju w dniu 18 listopada – Burmistrz Edward Maniura skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przerobienia dokumentu i poświadczenia nieprawdziwych okoliczności przez radnego Łukasza Mikulskiego z PiS (…) W zawiadomieniu burmistrz Lublińca dowodzi, że radny Mikulski był nieobecny od początku do końca podczas posiedzenia komisji, które odbywało się w jednej z mniejszych sal; w budynku Lubietki Mikulski miał pojawić się dopiero tuż przed rozpoczęciem sesji. Jak informuje w zawiadomieniu burmistrz, radny Mikulski, choć nie uczestniczył w posiedzeniu komisji oraz nie brał udziału w dyskusji i głosowaniu, miał już po zakończeniu posiedzenia komisji podpisać listę obecności – czytamy w tekście z 4 grudnia.
W ubiegłym tygodniu radny Mikulski opublikował na swym profilu w portalu Facebook skan protokołu z posiedzenia komisji, z poprawkami naniesionymi przez przewodniczącego Damiana Włodarczyka. Jak wynika z treści dokumentu – 18 listopada radny Mikulski nie otrzymał informacji o zmianie miejsca obrad odbywających się w Lubitece, w której miało panować zamieszanie ze względu na inne wydarzenia. Na wniosek przewodniczącego oraz za zgodą pozostałych radnych, został on jednak dopuszczony do prac komisji i głosowania. Co ważne – protokół, w takiej właśnie formie, został zatwierdzony przez komisję w trakcie jej kolejnego posiedzenia, 10 grudnia.
Temat rozgorzał na dobre podczas wtorkowej Sesji Rady Miejskiej. Zaiskrzyło już w pierwszych fragmentach posiedzenia – Nie mogę zrozumieć postępowania pana burmistrza jeśli chodzi o radnego Mikulskiego i o zgłoszenie do prokuratury pewnych niejasności, które wynikały ze zorganizowania komisji. Uważam, że to działanie było nie współmierne do zaistniałej sytuacji. To rada pełni funkcję kontrolną nad organem wykonawczym – to, że jeden lub drugi radny zadaje trochę mniej wygodne pytania, nie powinno skłaniać do takiego działania. Takie sprawy należy załatwiać w gronie rady – stwierdził poseł Andrzej Gawron [PiS], który wyraził przekonanie co do uczciwości Łukasza Mikulskiego.
– Sprawy rady są sprawami wewnętrznymi rady ale gdy następuje przekroczenie prawa, to dla mnie jest oczywiste, że powinienem zareagować – odparł Burmistrz Edward Maniura dodając, że nie wstydzi się tej decyzji i pozostawia sprawę pod ocenę Rady Miejskiej i prokuratury – Nie mieszam się do decyzji rady i samorządowcom z mojego klubu niczego nie narzucam. To w innych klubach jest taki obowiązek – zakończył.
Kiedy wydawało się, że w związku z „Aferą Komisyjną” uczestnicy odstąpią od dalszej polemiki, radny Zbigniew Rosiński [Z Burmistrzem dla Lublińca] złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu: „Odwołanie przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju”. Za przyjęciem wniosku Zbigniewa Rosińskiego głosowało 12 radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Do głosowania nie przystąpili radni opozycji – klubów Prawo i Sprawiedliwość oraz Forum Samorządu Lublinieckiego, protestując w ten sposób przeciwko propozycji Rosińskiego.
W burzliwej dyskusji poprzedzającej głosowanie nad odwołaniem przewodniczącego Damiana Włodarczyka, Zbigniew Rosiński przedstawił swoją relację z przebiegu posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju w dniu 18 listopada. Wspomniany protokół – przypomnijmy, zatwierdzony przed tygodniem przez komisję – nazwał: KSIĘGĄ CZARÓW – Podczas obrad komisji [zorganizowanej w Lubitece tuż przed główną Sesją Rady Miejskiej, 18.11. – przyp. red.] obecnych było czterech radnych. Po zatwierdzeniu protokołu dowiaduję się, że było nas pięciu. Nastąpiło cudowne rozmnożenie. Radny Mikulski potrafi być wśród nas jako osoba niewidzialna, a sprawili to dwaj czarodzieje – radni Włodarczyk i Springwald. Zadziały się cuda. Ponieważ dobiegam do 60-tki, w magię już nie wierzę ale w magików owszem. Postanowiłem zgłębić sztukę oszukiwania, bo czymże innym, jak nie oszustwem, jest magia. Rozłożę państwu ten pokaz ze znikaniem, pojawianiem się, na czynniki pierwsze, chociaż wtedy urok przedstawienia spadnie a czary okażą się prostackimi trikami – mówił radny Rosiński.
Samorządowiec stwierdził, że komisja zbiera się na wniosek jej przewodniczącego i on organizuje jej pracę. W przeciwieństwie do obsługi rady, to on wskazuje czas i miejsce, w którym odbywa się posiedzenie. Według relacji Rosińskiego, to przewodniczący powiadomił go, że obrady przeniesione zostały do innej sali na terenie Lubiteki i nie uczestniczył w nich radny Mikulski – Dobrym obyczajem – mówił Zbigniew Rosiński – Jest telefon do nieobecnego jeżeli nieznana jest przyczyna jego nieobecności. Jeszcze częściej to sam radny dzwoni, że np. stoi w korku, na przejeździe kolejowym czy szuka miejsca na zaparkowanie i wtedy wypada poczekać – przyznał samorządowiec.
Dodał, że samo posiedzenie trwało około 10 minut a nie, jak twierdzą oponenci, 3 minuty. Podczas posiedzenia czterech radnych przegłosowało jedyną uchwałę zawartą w porządku obrad, które zakończono – Nie ma w protokole informacji o zamknięciu posiedzenia. Nie było też żadnych stwierdzeń, że nastąpiły przenosimy obrady komisji z powodu nieobecności Mikulskiego – stwierdził radny Rosiński.
[O telefonicznej metodzie przekazywania informacji związanych z organizacją obrad komisji wspomniała również radna Czesława Włuka, w późniejszej części Sesji, podając za przykład komisję, w której zasiada – przyp. red.]
– Po powrocie na salę sesyjną stwierdziłem obecność radnego Mikulskiego, który na pytanie: dlaczego go nie było na obradach; odpowiedział, że nie został poinformowany o posiedzeniu komisji, nie o przenosinach a o posiedzeniu komisji – podkreślał Zbigniewa Rosiński, który przyznał, że Łukasz Mikulski powinien zapytać innych radnych lub obsługę o to gdzie znajdują się członkowie komisji, których nie było na sali sesyjnej podczas gdy inny radni przygotowywali się już do Sesji głównej – Kiedy oczekiwałem już na Sesję, podszedł do mnie radny Jan Springwald pytając czy zgadzam się, by radny Mikulski podpisał listę obecności ponieważ posiedzenie komisji było krótkie. Odpowiedziałem, że ja się nie wypowiadam. To było wszystko, co w pewien sposób dotyczyło jeszcze naszej komisji – zaznaczył. Wskazał, że nie doszło do nowego zwołania lub wznowienia komisji czy głosowania. Dalszy opis zawarty w protokole uznał za wymysły jego autorów i stuprocentowe kłamstwo – Radny Springwald przyznał, że się wyspowiadał lecz rozgrzeszenie daje tu prokurator – dodał Rosiński.
Odniósł się również do, jak stwierdził, spreparowanego protokołu – Radny Mikulski, uczestnicząc w głosowaniu nad przyjęciem protokołu, naruszył artykuł 25a Ustawy o Samorządzie Gminnym, głosując w sprawie dotyczącej bezpośrednio jego interesu prawnego. Swego czasu sam korzystał z tego artykułu kiedy rozpatrywaliśmy sprawę pani wyzywającej radnych od złodziei podczas Sesji. Radny korzysta lub nie korzysta z art. 25a tylko wtedy gdy jest to w jego interesie finansowym – atakował Z. Rosiński – Mam wrażenie, że radny Mikulski z chwilą wejścia do Rady Miasta, wymontował bezpiecznik, by poraził nas prąd – nie rozumiejąc, że, owszem, porazi nas ale za chwilę również jego – skończył radny klubu Z Burmistrzem dla Lublińca.
[W późniejszej części Sesji – obecny na sali radca prawny stwierdził, że w tym przypadku Łukasz Mikulski powinien wstrzymać się od głosu – przy. red.]
W dyskusję włączył się poseł Zdzisław Wolski [SLD], który nie krył zastrzeżeń pod adresem posła Andrzeja Gawrona – Nie może być tak, żeby którykolwiek poseł, w tym wypadku pan Andrzej Gawron, namawiał żeby bagatelizować taki problem. Naszym obowiązkiem jest pilnowanie praworządności. Będę rozmawiać z posłem i przestrzegę go, żeby takich rzeczy nie robił. Oczywiście, jest tutaj jako poseł, chroni go immunitet, lecz poza immunitetem jest jeszcze komisja etyki poselskiej i chyba Andrzejowi nie byłoby przyjemnie gdyby musiał się tłumaczyć przed komisją a być może i przed władzami swojej partii gdyby się trochę nie opamiętał w tych wypowiedziach – poseł Wolski zasugerował, że aktualna władza kiedyś przeminie i być może trzeba będzie „do pewnych rzeczy powrócić”. Wypowiedź Zdzisława Wolskiego miała miejsce w momencie kiedy poseł Andrzej Gawron nie uczestniczył już w obradach ze względu na inne obowiązki.
Po skończonym wystąpieniu, poza salą sesyjną, doszło do utarczki słownej pomiędzy radnym Janem Springwaldem a posłem Wolskim – Narobił pan szumu i ucieka pan. Bardzo nieładnie, panie pośle – stwierdził radny Forum Samorządu Lublinieckiego, który wcześniej chciał zadać posłowi kilka pytań. Parlamentarzysta nie podjął jednak kuluarowej dyskusji tłumacząc się pośpiechem wynikającym z kolejnych spotkań, zaplanowanych w tym dniu. Świadkiem incydentu był redaktor naszego portalu. Wyjście radnego Springwalda z sali zarejestrowała kamera rejestrująca przebieg posiedzenia [4:30:19 godz. strona UM Lubliniec – przyp. red.]
W dalszej części obrad głos zabrał przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju, Damian Włodarczyk. Przyznał, że spodziewał się wniosku o odwołanie ze strony większościowego klubu Z Burmistrzem dla Lublińca. Dodał, że zamierzał samodzielnie złożyć rezygnację z pełnionej funkcji lecz dopiero po definitywnym rozwiązaniu się sprawy. Odniósł się jednak do wypowiedzi radnego Zbigniewa Rosińskiego. Jak stwierdził – o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości przestępstwa dowiedział się z prasy – Doniesienie złożono cztery dni po posiedzeniu komisji. Zastanawiam się, dlaczego nikt do mnie wcześniej nie zadzwonił z biura Rady Miejskiej. Myślę, że gdy są problemy, to te problemy się rozwiązuje i wtedy ewentualnie składa się doniesienie. Gdybym przedstawił wcześniej przebieg owej komisji, wówczas prawdopodobnie całej tej sprawy by nie było – mówił Włodarczyk.
W swojej relacji samorządowiec podkreślał, że tuż przed rozpoczęciem obrad komisji zostało zmienione miejsce posiedzenia, z sali wielofunkcyjnej na salę komputerową – To nie była moje decyzja. W jaki sposób ja, dziesięć minut przed rozpoczęciem komisji, miałem informować wszystkich radnych? W dziale 5 Statutu Miasta widnieje zapis, wedle którego przewodniczący rady, za pośrednictwem biura rady, zapewnia możliwość zrealizowania obowiązków. Jest tam wskazane miejsce i czas. Moim zdaniem to panie z Biura Obsługi Rady powinny poinformować wszystkich, wchodzących tutaj [sala sesyjna – przyp. red.] o zmianach – przekonywał Włodarczyk.
Radny klubu Forum Samorządu Lublinieckiego przytoczył poprawkę wniesioną do protokołu z obrad komisji, w której zaznaczył, że przed rozpoczęciem posiedzenia obsługa biura rady poinformowała przewodniczącego, radnych Henryka Maniurę, Zbigniewa Rosińskiego i Naczelnika Wydziału Komunalnego – Mieczysława Dłubałę o przeniesieniu obrad na pierwsze piętro. Radny Jan Springwald dołączył do pozostałych uczestników, którzy zgodnie z informacją obsługi udali się do sali komputerowej – Dlaczego państwu nie pasuje ten fragment protokołu? – dopytywał Damian Włodarczyk – To jest prawda – stwierdził, wskazując, że Radny Mikulski najwidoczniej nie został poinformowany o zmianie miejsca posiedzenia komisji i czekał w sali sesyjnej – Ten zapis jest kluczowy – zauważył radny Włodarczyk.
Samorządowiec odniósł się do postawy prawnej, na jakiej oparł swoje poprawki wniesione do protokołu. Przywołał tu zapisy zawarte w Statucie Miasta, wskazując, że dokonał tego „nie później niż na dwa dni przed terminem posiedzenia komisji”. Podkreślił, że tą procedurę konsultował z samym radcą prawnym pracującym w Urzędzie Miejskim. Obecny na Sesji radca prawny potwierdził, że odbył takie spotkanie z radnym Włodarczykiem, dokładnie 5 grudnia o godzinie 15:20 w Biurze Rady Miejskiej – Tryb wnoszenia poprawek odbył się zatem zgodnie z prawem – podkreślał samorządowiec.
W uznaniu Damiana Włodarczyka, zapisany w protokole powrót członków komisji do sali sesyjnej był kontynuacją posiedzenia – Oczywiście, będzie to poddane ocenie przez odpowiednie organy. Wszyscy członkowie komisji zgodzili się na to, natomiast 10 grudnia, podczas głosowania nad poprawkami, tej jednomyślności już nie było. W zapisie audio z komisji można usłyszeć słowa radnego: „Nie przeczymy, żeście podeszli”. Jednak ten sam radny [D. Włodarczyk nie przytoczył nazwiska – przyp. red.] zagłosował potem przeciwko moim poprawkom – dodał.
Włodarczyk przypomniał, że 18 listopada komisja w całym składzie prowadziła dyskusję w sali sesyjnej – Pewno niektórych z państwa zawiodłem taką treścią protokołu, bo nie takiej się spodziewaliście – przyznał z przekąsem – Dzięki tym poprawkom napisałem prawdę. Zrobiłbym dokładnie tak samo, bez względu na to który radny byłby na miejscu Łukasza Mikulskiego – zapewnił, dziękując za współpracę członkom komisji. Życzył również siły przyszłemu przewodniczącemu, sugerując, że wynik głosowania nad wnioskiem Zbigniewa Rosińskiego jest już przesądzony – Trzeba mieć jej naprawdę dużo siły, tutaj, wśród państwa – zakończył.
– Tą sprawę można podzielić na dwa etapy – mówił kolejny uczestnik dyskusji, radny Łukasz Mikulski – Pierwszy, to zachowanie przewodniczącego po zmianie sali. Podjął decyzję, że wznawia obrady kiedy zauważył, że stawiłem się w wyznaczonym czasie i miejscu. Zachował się przyzwoicie. W taki sam sposób zachował się wówczas gdy rozpętała się nagonka, donosy do prokuratury i kiedy na ten temat rozpisywała się prasa. Przewodniczący Włodarczyk powiedział jednak prawdę i teraz, panie Rosiński, patrzę na pana – niech pan się dwa razy zastanowi, co pan robi, bo pan krzywdzi ludzi – zauważył radny PiS.
Radny Zbigniew Rosiński nie dawał za wygraną, zwracając się do Damiana Włodarczyka – Pan, panie przewodniczący, informował mnie o przeniesieniu obrad. Nikt z pracowników biura. Będąc potem w sali sesyjnej rozmawiałem tylko z panem Springwaldem a pozostałych członków komisji nie widziałem – tłumaczył radny klubu Z Burmistrzem dla Lublińca – W tej sali są cztery kamery – odpowiedział radny Włodarczyk – Gdzie jest zapis, potwierdzający, że nie staliśmy tutaj w piątkę. Gdzie jest dowód? Dlaczego rozważamy kwestię, którą będzie rozważał prokurator? – pytał.
– Pan Damian Włodarczyk przedstawił fakty. Należą mu się za to wyrazy szacunku – za uczciwość, przyzwoitość i niezależność. Uchwała w sprawie odwołania przewodniczącego powinna być złożona przed rozpoczęciem Sesji. Jest podejmowała wadliwie – stwierdził radny Jan Springwald wnosząc o zdjęcie tego punktu z porządku obrad. Zaapelował aby nie robić „rozprawy sądowej na sali sesyjnej”, sugerując, że tego typu procedury powinny być prowadzone przez inne organa.
– Czy wnioskodawcy projektu uchwały w sprawie odwołania przewodniczącego widzą gdzie jest prawda? Przecież pan przewodniczący powołuje się na Statut Miasta. Nie mamy nagrań, którą są podstawową rzeczą. Ta prawda pozostała wśród członków komisji – mówiła radna Danuta Jelonek [FSL] – Poza tym, sprawa dotyczyła radnego Mikulskiego a dzisiaj spada na Damiana Włodarczyka – dodała, proponując nagrywanie każdej komisji. Zapytała czy dwóch członków komisji [H. Maniura, Z. Rosiński – przyp. red.] faktycznie zgodziło się na to aby wpisać radnego Mikulskiego na listę – To nie ma żadnego znaczenia, ponieważ posiedzenie komisji się faktycznie zakończyło – wtrąciła wiceburmistrz Anna Jonczyk – Drzymała.
Po zakończonej dyskusji radni odrzucili wniosek Jana Springwalda o zdjęcie z porządku obrad punktu dotyczącego głosowania nad odwołaniem przewodniczącego Włodarczyka. O odrzuceniu zadecydowały głosy radnych klubu Z Burmistrzem dla Lublińca.
W głosowaniu nad odwołaniem przewodniczącego Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju, na znak protestu, nie zagłosowali radni opozycji – Prawa i Sprawiedliwości oraz Forum Samorządu Lublinieckiego. Radny Łukasz Mikulski określił głosowanie mianem hucpy. Ostatecznie wniosek radnego Zbigniewa Rosińskiego został przyjęty głosami pozostałych uczestników Sesji.
Natychmiast po zakończonym głosowaniu, radny Henryk Maniura zaproponował kandydaturę Zbigniewa Rosińskiego na stanowisko przewodniczącego komisji, na co radni opozycji zareagowali śmiechem. W głosowaniu nie uczestniczyli radni Teresa Geiszaimer [PiS], Franciszek Wróbel [FSL] i Łukasz Mikulski [PiS], którzy opuścili salę. Radny Jan Springwald poinformował, że jego klub znów zbojkotuje głosowanie, ponieważ w jego uznaniu – procedura była błędnie przygotowywana. Nie głosowali również radni PiS. Pozostali przyjęli kandydaturę.
Na zakończenie Sesji, nowy przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Rozwoju – Zbigniew Rosiński odczytał… wcześniej przygotowane przemówienie, w którym poinformował radę o swoich planach. Wraz z członkami klubu Z Burmistrzem dla Lublińca, zagłosował za włączeniem do porządku obrad uchwały w sprawie wyboru nowego kandydata, choć wcześniej zarzucał radnemu Mikulskiemu głosowanie w zgodzie z własnymi interesami. Awans Rosińskiego na stanowisko szefa komisji wiąże się z podwyżką wynagrodzenia z tytułu objęcia nowej funkcji – od teraz będzie wynosić ono nie 950 a 1300 złotych.

