Kośmidry: Ekolodzy blokowali polowanie. Wyzwiska, przepychanki i interwencja policji.

Kośmidry: Ekolodzy blokowali polowanie. Wyzwiska, przepychanki i interwencja policji.

W ostatnich dniach stycznia opisywaliśmy konfrontację ekologów i myśliwych z Koła Łowieckiego „Bór”, do której doszło w trakcie polowania na dzika w lasach zlokalizowanych w pobliżu Kośmidrów (gm. Pawonków).

Protest obrońców zwierząt wiązał się z decyzjami jakie z końcem ubiegłego roku zapadły w Ministerstwie Środowiska. Resort argumentował, że redukcja dzika wynika z zagrożeń wywołanych przez Afrykański Pomór Świń (ASF).

W minioną sobotę, w tym samym rejonie, doszło do kolejnej akcji ekologów. Tym razem jednak spotkanie z członkami Koła miało już zupełnie innych charakter. Doszło do przepychanek. Nie brakowało również wyzwisk. Jak informują sami uczestnicy zdarzenia – w ruch poszły nawet pięści. Emocje ostudziła dopiero interwencja lublinieckich policjantów.

W przeciwieństwie do styczniowej akcji, kiedy ekolodzy poruszali się pieszo za „podwodą” – charakterystycznym, wieloosobowym wozem wykorzystywanym przez myśliwych – tym razem aktywiści wyposażeni byli w rowery. Według polujących – część ekologów wjechała do lasu samochodami. Grupa podążała za myśliwymi na odcinku około 5 kilometrów. W gronie protestujących  znaleźli się nie tylko mieszkańcy okolic Lublińca ale też osoby, które przyjechały m.in. z Częstochowy, Poznania i centrum Górnego Śląska.

W rozmowie z redakcją Lublinieckiego.pl obie strony konfliktu nie kryją wzajemnych oskarżeń, zwłaszcza w kontekście nieprzyjemnych scen jakie rozegrały się w samym centrum polowania.

Zachowanie ekologów było bezczelne i agresywne. Grupa od samego początku blokowała przebieg polowania. Jeden z myśliwych został zaatakowany przez aktywistę. Wyglądało to tak, jakby protestujący próbował wyrwać mu broń. Dwukrotnie byliśmy zmuszeni zgłosić incydent na policję, zwłaszcza po tym jak myśliwy został uderzony przez ekologa. Kiedy w trakcie czynności prowadzonych przez funkcjonariuszy odjeżdżaliśmy aby kontynuować polowanie, część ekologów wsiadała na rowery i nadal blokowała nam drogę – mówi Roman Juściński, Łowczy z Koła Łowieckiego „Bór”.

Rozpoczęliśmy protest z pokojowym zamiarem jednak zamieszanie było skutkiem prowokacyjnego zachowania myśliwych. Jeden z nich wyskoczył z ciągnika i kopnął w rower protestującego. W moim rowerze opony zostały przecięte nożem. Kiedy usiłowałem skontaktować się z policją, ktoś wyrwał mi telefon. W trakcie przepychanki jeden z myśliwych celowo przewrócił się na ziemię i symulował, że został uderzony. Zrobił z siebie idiotę. Tym ludziom bardzo przeszkadzają nasze protesty, bo zależy im na pieniądzach – uważa Bogdan Chyra, aktywista, który brał udział w akcji zorganizowanej również w styczniu.

W sprawie sobotniego incydentu skontaktowaliśmy się z Komendą Powiatową Policji w Lublińcu. Oficer prasowy KPP, mł. asp. Michał Sklarczyk informuje, że w trakcie interwencji mundurowych protestujący podali się za grupę wycieczkowiczów, zwiedzających tereny leśne, zbierających śmieci i uczestniczących w grzybobraniu.

Polowanie odbywało się w sposób legalny i zostało zgłoszone przez Koło do Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego. Obie strony uczestniczące w zdarzeniu, kilkunastu myśliwych i jedenastu wycieczkowiczów, przedstawiły odmienne wersje wydarzeń. Działania patrolu polegały głównie na niedopuszczaniu do eskalacji konfliktu i rozdzieleniu obu stron – rzecznik lublinieckiej komendy podkreśla jednak, że rowerzyści utrudniali czynności prowadzone przez funkcjonariuszy, zachowując się prowokacyjnie wobec mundurowych.

Wszyscy uczestnicy zdarzenia zostali poinformowani o toku i trybie postępowania oraz o przysługującym ich prawach – Jeden z myśliwych skorzystał z tego prawa, składając w Komendzie Powiatowej Policji zawiadomienie pod kątem gróźb karalnych. W oparciu o zgłoszenie policja wdroży postępowanie wyjaśniające. Stróże prawa sporządzili obszerną dokumentację obejmującą cały incydent. Weryfikacja zgromadzonych materiałów zmierzać będzie do rozpoznania innych, możliwych przestępstw jakie mogły zaistnieć podczas konfrontacji. Czynności, na chwilę obecną, mają charakter wstępny – dodaje mł. asp. Michał Sklarczyk.

Czego domagają się ekolodzy? Jakie stanowisko zajmują myśliwi? O tym w naszym poprzednim tekścieTUTAJ.

Zdjęcie: Facebook (prof. pryw.)

 

CATEGORIES
Share This

COMMENTS

Wordpress (14)
  • comment-avatar
    Kośmidrok 7 lat

    Znam nieco inny przebieg wydarzeń niż opisują to „ekolodzy”. Zapraszam was do mnie, możecie grabkami łąki równać po dzikach. 4,5 ha załatwiły od czasu koszenia, a zazwyczaj późną jesienią szkody narastają. Mam szkody na ponad 3 tysiące. Myśliwi jacy są, tacy są ale zawsze płacili przynajmniej za 80% strat. Podać adres albo numer konta? Cwaniaki za dychę

    • comment-avatar
      ZaProtestem 7 lat

      prostaku naciśli ci sieczki do głowy. możesz przecierz ogrodzić swoje pola i łąki. szkód nie będzie i nie będziesz się ośmieszać

    • comment-avatar
      Ola 7 lat

      Za kasę sprzedacie dosłownie wszystko…. Skoro mysliwi uczą zwierzeta lesna jesc to, co hoduje rolnik na polu, to do nich idzcie po odszkodowania. Proste.

  • comment-avatar
    Wacław 7 lat

    Jestem myśliwym, i grosza na tym nie zarobiłem. Rudy panie Chyra, pan mi powie o jakie więc pieniądze panu chodzi?

  • comment-avatar
    Ekolog 7 lat

    W artykule jest błąd. Nie nazywajcie tych ludzi ekologami bo by być ekologiem trzeba skończyć szkołę lub kursy w tym kierunku, a co najmniej posiadać minimalną wiedzę o gospodarce łowieckiej.

  • comment-avatar
    Betina 7 lat

    Ej. „ekolodzy”. Zwierzyna wyrządziła mi w tym roku straty na 17 tysięcy. Miłego dnia życzę

    • comment-avatar
      Kasia 7 lat

      To idz po odszkodowanie do tych, ktorzy nauczyli tę zwierzynę jadać to, co na polu rośnie. Albo zabezpiecz swoje pola.

      • comment-avatar
        Soroń 7 lat

        W sobote 9.11.2019 bede reperować ogrodzenie w solarni. Pomożecie? Do tego chce rozciongnonć 2100mb pastucha wkoło łonki. Pomożecie bezinteresownie?

  • comment-avatar
    Lolek 7 lat

    Ekolodzy są jak ruch LGBT,jeżdżą po całym kraju i sieją ferment.

    • comment-avatar
      Soroń 7 lat

      Wiedziałem że do roboty chentnych nie bedzie

  • comment-avatar
    Radosław 7 lat

    Eko-oszołomy to biedni i zmanipulowani ludzie, niemający podstawowej wiedzy na temat gospodarki leśnej, co widać po poprzednich wpisach.

  • comment-avatar
    Kris 7 lat

    Selekcja zwierząt powinna byc jest tego masa ciekawe co by ci zieleni powiedzieli jak by ktoremu z nich dzika zwierzyna zrobila szkody

  • comment-avatar
    Ginter 7 lat

    Jeden z panów protestujących który udzielił wywiadu w powyższym artykule, wiosną tego roku potrącił młodą sarnę. Zwierzę wpadło do rowu a ekolog się nawet nie zatrzymał. Byli świadkowie tego zajścia. To zwykła hipokryzja.

  • Disqus (0 )