Lubliniec: Bezcenny schron z czasów II wojny światowej… wyrzucony jak śmieć! [VIDEO]

Lubliniec: Bezcenny schron z czasów II wojny światowej… wyrzucony jak śmieć! [VIDEO]

Najprawdopodobniej w latach 50-tych lub 60-tych, decyzją komunistów, zamierzano zniszczyć jeden ze schronów polowych z czasów II wojny światowej, znajdujący się obok wieży ciśnień na terenie stacji kolejowej w Lublińcu. Żelbetonowa konstrukcja była jednak na tyle twarda, że nie poddała się sile młotów pneumatycznych. W rezultacie władza ludowa nakazała wywieźć schron i porzucić go przy linii kolejowej Lubliniec – Częstochowa.

Sprawą porzuconego schronu zainteresował nas pan Jerzy Trociński z Lublińca, pasjonat historii lokalnej, z którym udaliśmy się na miejsce. Bunkier, przewrócony na ścianę boczną, spoczywa w rowie, tuż obok torowiska. Masywna konstrukcja z żelbetonu tonie w zaroślach. Trudno sobie wyobrazić, że w początkowych godzinach II wojny światowej była to opoka dla żołnierzy 74 Górnośląskiego Pułku Piechoty. To właśnie tutaj, we wnętrzu schronu, bohaterscy żołnierze 74 GPP bronili Ziemi Lublinieckiej przed znacznie liczniejszą armią niemiecką.

Moim wielkim marzeniem jest aby ten zapomniany obiekt wyeksponować na terenie miasta lub Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu – przyznaje Jerzy Trociński – To niezwykła, unikalna pamiątka i najlepsza lekcja historii jaką można sobie wyobrazić. Schron byłby idealną atrakcją nie tylko dla mieszkańców czy uczniów okolicznych szkół ale też dla turystów, którzy odwiedzają Lubliniec. Skoro komuniści potrafili załadować schron na wagon i wyrzucić go do rowu, my powinniśmy przetransportować go tam gdzie należy. To nasz obowiązek. Władze powinny zająć się tą sprawą, zwłaszcza w obliczu 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej – uważa Jerzy Trociński.

Mieszkaniec Lublińca pokazał nam również pozostałe schrony znajdujące się na linii od ulicy Wyszyńskiego w Lublińcu przez Steblów do Kochcic. W roku 1939 wybudowano je w odległości od 4 do 9 kilometrów od granicy państwowej – Miały ciągłą linią osłonić zachodnią granicę II RP oraz wypełnić najsłabsze ogniwo obrony w tym rejonie – lukę na styku armii “Kraków” i “Łódź”. Ponadto Lubliniec jest miastem węzłowym, gdzie zbiegają się szlaki komunikacyjne z Częstochowy, Opola czy Tarnowskich Gór. Umocnienia miały więc stanowić przegrodę dla ataku wyprowadzonego właśnie z kierunku Opola. Ponadto schrony miały osłaniać stacjonujący w Lublińcu garnizon 74 Górnośląskiego Pułku Piechoty – czytamy na stronie fortyfikacja.pl.

Schronów nie zdążono obsypać ziemią lub wykonano to jedynie częściowo – może świadczyć to o pośpiechu z jakim przygotowywano się na nadejście Niemców lub też spodziewano się ogromnego uderzenia wroga i obiekty, z założenia, miały pełnić jedynie funkcję opóźniającą atak zbliżającej się armii.

Obok wspomnianego schronu porzuconego przy linii kolejowej, drugim schronem do ognia czołowego był ten zlokalizowany na tzw. Górce Kochcickiej. Wyposażony w CKM stanowił doskonały punkt obserwacyjny, obejmujący swoim zasięgiem Steblów, Lubecko, Glinicę i Kochcice. Na powierzchni ścian można dostrzec dzisiaj ślady ostrzału z broni ręcznej.

Kolejny schron przeznaczony do ognia bocznego (2 CKM’y) znajduje się na posesji prywatnej przy ul. Wyszyńskiego w Lublińcu. W czasach wojennych nie było tu jeszcze zabudowań, zatem można było monitorować sytuację na otwartej przestrzeni rozciągającej się zachód od miasta. Dzisiaj schron ginie w gęstej zabudowie tutejszego osiedla.

Czwarty bunkier, najdalej wysunięty na północ, ustawiony jest na stoku Górki Kochcickiej i zdecydowanie robi największe wrażenie spośród wszystkich żelbetonowych konstrukcji wymienionych przez Jerzego Trocińskiego. Stanowi on bowiem unikat w skali całego kraju – Był przystosowany do obsługi działa przeciwpancernego 37 mm. To jedyny zachowany tego typu schron w Polsce – mówi pasjonat z Lublińca. Jest największy spośród czterech schronów usytuowanych w okolicach miasta. Posiada dwie izby – bojową oraz pomieszczenie dla załogi (patrz: film poniżej).

Niezwykle bohaterskie walki zaledwie tysiąca żołnierzy 74 GPP, powstrzymujących pod wodzą ppor. Zbigniewa Pniaka marsz 35 tysięcznego, niemieckiego IV  Korpusu Armijnego, opisał Adam Kurus w “Wielkiej Księdze Piechoty Polskiej 1918-39”. W pierwszym dniu wojny, od godziny 4:30 do godziny 11:30 Polacy odparli kilka natarć nieprzyjaciela, stawiając twardy opór w obronie Lublińca i pobliskich punktów strategicznych, zwłaszcza szosy w kierunku Częstochowy. Polacy wycofali się dopiero na rozkaz dowodzącego mjr. Józefa PelcaUczynili to dopiero wobec bezpośredniej groźby okrążenia – pisze Adam Kurus. Za obronę pozycji “Lubliniec” mjr Pelc został odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari.

W ciężkich walkach na linii Steblów – Kochcice straty wroga określano na 56 zabitych i 80 rannych. Udało się zniszczyć kilka niemieckich czołgów i samochodów pancernych. Postawa wojskowych z 74 Górnośląskiego Pułku Piechoty opóźniła działania hitlerowskich Niemiec.

Pamięć o wyczynie polskich Bohaterów broniących Lublińca powinna być kultywowana z wyjątkowym zaangażowaniem. Tym bardziej więc… WSTYDEM dla całego miasta jest bunkier wyrzucony na historyczny śmietnik – bunkier, w którym młodzi wojskowi przelewali krew za wolność przyszłych pokoleń oraz za wolność dzisiejszego Lublińca.

Jeśli posiadają państwo więcej informacji dotyczących schronów zlokalizowanych w okolicach Lublińca, prosimy o komentarze lub o kontakt mailowy: julian.werner@lubliniecki.pl

.

  1. Gratuluje tekstu!!! Brawo dla pana Jerzego. władzo do roboty!

    Odpowiedz
  2. Sprawa bunkrów w naszym rejonie jest ogólnie znana. Wielu kojarzy ów wyrzucony, gdyż widać go bardzo dobrze jadąc pociągiem na trasie Lubliniec-Częstochowa. Nieco przed przejazdem kolejowym w stronę Sadowa. Bardzo mało jednak wie się o samych walkach w okolicach Lublińca, choć jest to, jeśli mnie pamięć nie myli, pierwsze poważne starcie wojsk lądowych, zarówno piechoty jak i wojsk pancernych, w czasie kampanii wrześniowej. Do tego udokumentowane z obu stron.

    Odpowiedz
  3. Chyba kiedyś był pomysł rekonstrukcji obrony 1939 połączony z odnowieniem bunkrów w Kochcicach ale nie spotkał się z aprobatą Burmistrza. Może biorąc pod uwagę 80 rocznicę warto się jeszcze raz zastanowić

    Odpowiedz
  4. Lewacki lubliniec a zwłaszcza urząd miasta na to nie pozwoli

    Odpowiedz
  5. Witam. Mała poprawka. Bunkier znajdował się niedaleko cegielni p. Grzechacza przy dzisiejszej ulicy Cegielnianej niedaleko torów kolejowych. I ten bunkier jako jedyny obsypano ziemią co jest uwiecznione na ocalałych zdjęciach. Obok wieży ciśnień był schron ziemno – drewniany i stanowisko mjr Pelca, dowódcy obrony miasta . Co do porucznika Zbigniewa Pniaka. Dowodził 2 kompanią I batalionu i bronił rejonu Kochcic obok pałacu Ballestrema. Kompania liczyła około 300 żołnierzy a nie jak podano w artykule około 1000. Co do godziny 11.30 podanej a artykule. Ocalał dokument niemieckiego dowódcy 10 p.p. meldującego, że o godzinie 10.00 Lubliniec zajęty został bez walki. Z Kochcic jak również z bunkra na wzgórzu 285 (Kochcicka Górka) zaczęto się wycofywać około godziny 10.00. Ocalały wspomnienia podchorążego Eryka Parysa który dowodził drużyną obok bunkra na działko p.panc. A na Kochcickiej Górce walczył mój dziadek i też co nieco ocalało z wspomnień ocalało.
    Co do czołgów. Pokazały się w rejonie Lublińca dopiero w godzinach południowych, już po walkach, a zniszczone samochody pancerne dotyczą wydarzeń na szosie z Rusinowic do Sadowa.

    Odpowiedz
    • Bunkier stał przy nieistniejącej cegielni Wita (dziś pozostała tylko nazwa ulicy w Lublińcu) obok torów na Olesno, nie na stacji! Na początku lat 70-tych przeszkadzał w budowie bocznicy na tory postojowe jednostek elektrycznych i bazy energetyków kolejowych.Najpierw podjęto nieudaną próbę rozbiórki po czy został załadowany na wagon i zrzucony z bocznicy za Lenteksem.Gdyby nie elektryfikacja kolei, stał by w tym miejscu do dziś

      Odpowiedz
  6. Lubliniec, Lubliniec, zasmarkany patrioto.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.