Pociągiem do Lublińca…

Pociągiem do Lublińca…

Dobiega końca rewitalizacja jednej z kluczowej w skali Polski linii kolejowej łączącej Częstochowę przez Herby Stare, Lubliniec i Fosowskie z Opolem, będącej jednocześnie fragmentem najkrótszego połączenia Warszawy z Wrocławiem. Na odcinku 34 km linia ta biegnie przez obszar powiatu lublinieckiego, w którym znajduje się 6 stacji i przystanków kolejowych (Herby Stare, Lisów, Kochanowice, Lubliniec, Lisowice i Pawonków), w tym aż dwa węzły kolejowe (Herby Stare i Lubliniec). Ta warta prawie 250 mln złotych inwestycja (140 mln PLN kosztował odcinek Fosowskie-Częstochowa i 109 mln odcinek Fosowskie-Opole), realizowana głównie z myślą o mającymi kursować tą trasą pociągami Pendolino, miała także w znaczący sposób usprawnić ruch lokalny. O ile te pierwsze pociągi mają od grudnia 2014 r. zacząć kursować, to na przywrócenie połączeń osobowych póki co nie ma co liczyć.

Dzięki wspomnianej rewitalizacji, czas podróży między Warszawą a Wrocławiem ma skrócić się znacząco, bo do około 3 godzin 40 minut (obecnie najszybsze połączenie pomiędzy tymi miastami, przez Leszno i Poznań wynosi 5 godzin 7 minut). W Częstochowie pociągi zatrzymają się nie na dworcu głównym tylko na Stradomiu, by dalej przez Koniecpol, Włoszczową i Centralną Magistralę Kolejową (CMK), na której będzie można uzyskiwać prędkości powyżej 160 km/h dotrzeć do Warszawy. Dodatkowo od grudnia 2014 r., prawie wszystkie pociągi łączące Kraków z Wrocławiem, które do tej pory kursowały przez Katowice, pojadą również przez Częstochowę Stradom oraz Lubliniec. Wyraźnie skróci się przez to czas przejazdu z Lublińca do Krakowa.

W dalszym ciągu nie jest natomiast znana liczba pociągów słynnej już marki Pendolino, kursujących przez Lubliniec. Początkowo mówiło się o 5 parach, ostatecznie prawdopodobnie pojadą tylko dwie pary, z czego w Lublińcu będzie zatrzymywała się tylko jedna (rano zatrzyma się pociąg jadący w kierunku Warszawy, wieczorem w stronę Wrocławia). Mimo tak ograniczonego kursowania sytuacja taka pozwoli na jednodniowe wyjazdy do Warszawy, z krótkim czasem przejazdu. Przybliżony czas przejazdu Pendolino z Lublińca do Warszawy ma wynosić około 2 godzin i 20 minut, a do Wrocławia 1 godziny i 20 minut. Oczywiście są to tylko zapowiedzi. Ile z nich okaże się rzeczywistością, czas pokaże…

Przy tak rozbudowanej siatce połączeń pociągów klasy Premium oraz TLK, zdumiewający jest zupełny brak połączeń regionalnych. Sprawa jest tym bardziej przykra, że samorząd województwa opolskiego, który współfinansuje Przewozy Regionalne zamówił na opisywanej trasie od nowego rozkładu jazdy, który wchodzi w życie 16 grudnia br., dwie pary pociągów osobowych. Jeden miał kursować na trasie Opole-Łódź, drugi pomiędzy Wrocławiem a Częstochową. Zasada w kolei regionalnej w Polsce jest taka, że samorząd finansuje połączenia do granicy regionu, dalej bierze to na siebie inny samorząd. Pomimo szczerych chęci i podjęcia konkretnych działań ze strony województwa opolskiego, na współfinansowanie tych połączeń nie zgodził się śląski urząd marszałkowski.

O ile jeszcze w Lublińcu zatrzymają się pociągi TLK, oraz prawdopodobnie jedna para Pendolino, o tyle mieszkańcy takich gmin jak Pawonków, Kochanowice i Herby nic nie zyskają na rewitalizacji. Co najwyżej będą mogli sobie pooglądać nowe, wyremontowane perony, przy których żaden pociąg się nie zatrzyma.

Podobny los spotkał połączenia na linii Tarnowskie Góry-Fosowskie. Obecnie pociągi jadące z Opola dojeżdżają tylko do Zawadzkiego, czyli ostatniej gminy na terenie województwa opolskiego. Na odcinku tej linii w granicach województwa śląskiego, ruch pociągów został całkowicie zawieszony. A warto pamiętać, że jest to bardzo ważna i jedna z najstarszych linii kolejowych na Śląsku, oddana do użytku w 1857 r., 27 lat przed pojawieniem się kolei w Lublińcu.

Kolejnym przykładem fatalnego zarządzania koleją przez samorząd województwa śląskiego i powołaną przez niego spółką „Koleje Śląskie” jest niedostosowanie rozkładu jazdy dla pasażerów na linia kolejowej Lubliniec-Katowice. W weekendy między godzinami 05:48 a 13:42 nie kursuje pomiędzy tymi miastami żaden pociąg. Do grudnia 2012 r., kiedy trasę tą obsługiwały Przewozy Regionalne taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Dla przykładu, w rozkładzie jazdy 2007/2008 między Lublińcem a Katowicami kursowały w godzinach rannych następujące pociągi: 5:38 do Katowic; 6:38 i 7:35 pociągi do Tarnowskich Gór, z możliwością przesiadki do Katowic; 8:33, 11:34, 13:32 – pociągi bezpośrednio do Katowic. Jeszcze wcześniej ,bo w rozkładzie jazdy 1986/1987 pociągów odjeżdżających z Lublińca do Katowic było znacznie więcej. Ranne odjazdy były w następujących godzinach: 05:28, 06:35, 07:40, 08:07, 09:21, 10:01, 12:14, 13:41. Powyższe zestawienia obrazują nam jak bardzo podupadła kolej w Lublińcu i całym powiecie. Kolejnym problemem jest kwestia dostępności biletów kolejowych. Jedyna kasa biletowa w powiecie lublinieckim, czynna tylko w wybranych godzinach, znajduje się w Lublińcu! Na pozostałych stacjach biletów już nie kupimy. Podobnie jest z dostępnością podróżnych do poczekalni. Budynek dworca otwarty jest tylko w Lublińcu i po interwencjach miejscowej społeczności, w Sierakowie Śląskim. Na pozostałych stacjach co najwyżej możemy poczuć minioną, dawną kolejową świetność.

Obecną sytuację przewozową na linii między Lublińcem a Katowicami pogłębia fakt, że pomiędzy tymi dwoma miastami nie ma żadnej alternatywnej komunikacji autobusowej. Pasażerowie, którzy chcą być np. w sobotę na godzinę 15:00 w Katowicach, muszą wyjechać z Lublińca albo o 05:48 rano, albo, jak podaje internetowa wyszukiwarka PKP o 09:35, by po pięciu godzinach jazdy, przez Kluczbork i Opole, dotrzeć do Katowic.

Widać wyraźnie, że dla samorządu województwa śląskiego jedyną rację bytu ma tak zwana „linia średnicowa” łącząca Gliwice, Zabrze, Katowice, Sosnowiec i Częstochowę, czyli 5 największych miast pod względem liczby ludności w województwie śląskim. O innych miastach i regionach niestety się zapomina, czego przykładem jest zawieszenie ruchu pasażerskiego na liniach Zawadzkie-Tarnowskie Góry, Opole-Lubliniec-Częstochowa, czy ograniczenie kursów na linii Lubliniec-Katowice. Tak zwana prowincja to dla województwa „zło konieczne” i najchętniej zlikwidowałoby w ogóle wszystkie połączenia.

Aż same nasuwają się myśli, czy czasem nie byłoby dla nas, mieszkańców powiatu lublinieckiego, korzystniej należeć do województwa opolskiego, pod którego zresztą administracyjną zwierzchność przez wiele stuleci Lubliniec należał…

A może tak po prostu zmienić samorządową władzę, która obecnie rządzi województwem?

Warto wiedzieć, że województwem śląskim rządzi obecnie Platforma Obywatelska, na czele ze skompromitowanym w sejmie w komisjach śledczych i niedoszłym prezydentem Zabrza (w wyborach samorządowych w 2010 r., tylko 14% poparcia) Mirosławem Sekułą. Zastąpił on na stanowisku marszałka sejmiku Adama Matusiewicza, który ze względu na chaos, który zapanował na śląskich torach w grudniu 2012 r. ustąpił ze stanowiska.

Nieprzygotowane i nieprzemyślane przejęcie przez Koleje Śląskie większości połączeń regionalnych w województwie pod koniec 2012 r. kosztowało spółkę 63 mln zł, bo z takim długiem przewoźnik zakończył 2013 rok. Obecnie, by ratować firmę, „tnie się co się da”, zostawiając tylko te najbardziej dochodowe linie.

Tylko dlaczego za czyjeś błędy, w tym przypadku rządzących z PO, mają cierpieć teraz pasażerowie…?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.